"W Ameryce nie byłem, ale znam kogoś, kto chciał jechać, więc wiem jak tam jest." Taka, niestety, jest obecnie znaczna cześć opinii w Internecie.Swoją PH 200 mam już 7 miesięcy i jest jednym z 3 najczęściej noszonych przeze mnie zegarków. Basen / termy (w tym wszelkiej maści zjeżdżalnie), górskie i leśne wyprawy, czy na co dzień do pracy. Bywało, że przez 2-3 tygodnie zdejmowałem ją tylko do spania. I nie będę Ci tu opowiadał bzdur, że po takim (normalnym dla mnie) użytkowaniu na szkiełku nie ma śladów, ale też nie jest tak, jak niektórym się wydaje, że po miesiącu użytkowania zegarka z hesalitowym szkiełkiem nie da się na nim odczytać godziny. Ryski się pojawiają, ale są bardzo płytkie i włoskowate. Normalnie sprawdzając godzinę w zasadzie ich nie widać. Dopiero jak się popatrzy pod pewnym kątem i pod światło da się je dostrzec. I moim zdaniem ten zegarek z takimi ryskami prezentuje się jeszcze lepiej niż bez nich. Potęgują one klimat vintage. A gdy zaczną przeszkadzać, to w mniej niż pół godziny można doprowadzić szkiełko do wyglądu fabrycznego. Wieczorem postaram się uchwycić to szkiełko na zdjęciu, tak jak wygląda normalnie patrząc i tak, aby jak najbrdziej uwidocznić te ryski.