No brawo. Szacunek. Tylko wspierać, bo widzę, że motywuje się sam.
Życz mu ode mnie dalszych sukcesów.
I na pewno to wie, no pain, no gain.
Dopiero zauważyłem ten wpis. Cytując klasyka oczywista oczywistość. Ale chodzi nie tylko o trudności techniczne, ale też o interpretację. Przykładem Haydn, p którego sonatach mówi się, że są łatwe dla dzieci, trudne dla profesjonalistów.
Syn udźwignął w każdym aspekcie.