Ja za jakieś 2 miesiące będę wymieniał swój zestaw. Budżet trochę mniejszy niż poprzednika na wzmacniacz, odtwarzacz cd i trojdrozne podłogówki.
Początkowo myślałem też o rotelu. Z młodości zostało mi przekonanie, że w elektronice Japończycy są lata przed resztą świata. Problem jest taki, że top hi fi ma ograniczony wybór kolumn. Na Ochocie jest salon z mnóstwem szpeju, ale akurat rotela nie mają. Pojadę, przedstawię koncepcję, posłucham, kupię. Nie poświęcę temu tygodni, bo są ważniejsze sprawy. Jestem melomanem, większość wolnego czasu poświęcam słuchaniu płyt. Zachwycam się muzyką, potem jakością. Jeżeli okaże się, że za połowę budżetu dostanę system grający nieco tylko gorzej to kupię tańszy, a jest duże prawdopodobieństwo, że tak może być. Każda niewielka poprawa generuje zwykle niewspolmierne koszty. Kupię nie po to żeby zaoszczędzić na np. płyty . Mam ich sporo. Tylko w imię skromności, przyzwoitości i w imię protestu przeciw hedonizmowi. Mnie wystarcza przyzwoity poziom hi fi, t.j taki, który umożliwia koncentrację na sednie, czyli muzyce. Prawda jest taka, że nagrania i tak są podrasowane i zwykle brzmią lepiej niż w Filharmonii.
Ale rozumiem też inne podejście i w żaden sposób ani jednego, ani drugiego nie oceniam.