Dzień dobry (ale suchy).
Wydawało mi się, że wreszcie przyroda wejdzie w wiosnę bez suszy. Ziemia była taka mokra. To była ułuda. Była zamarznięta i nie wchlaniala wody z roztopów.
W połowie lutego w swoim małym ogródku rozrzucilem granulki nawozu na trawnik porośnięty mchem i czekałem na opady. Do dziś pokropiło 2x. Przez 2,5 m-ca!
2-3 tygodnie temu słyszałem, że to druga najsuchsza wiosna od lat. A przecież suszę mamy od początku wieku permanentną. Być może już nie druga!
Szanujmy wodę. Myjąc się, gotując na herbatę etc. Zbierajmy szarą, do podlewania kwiatów, ogródka.
Gdzieś na świecie ludzie chodzą naście km po wodę. W Polsce są gminy z wyschniętymi latem studniami. Wodę dowożą beczkowozy.
Woda jest święta.
Wybaczcie truizm.