Sylwestrowa nagroda pocieszenia od forumowicza. Przyznam, że leżał ze dwa lata w szufladzie, aż wziąłem go w Beskid Śląski. Spisał się tam znakomicie prócz tego, że strasznie zaparowywał (co nie wpłynęło na poprawność chodu). Poszedł więc na podrasowanie uszczelki gorącą wodą (ponoć działa), uszczelnienie okołokoronki silikonem i szkiełka klejem. O tym czy zadziałało przekonam się za rok na kolejnej górskiej wyprawie