Zastanawiałem się co wziąłbym na dożywocie na bezludnej wyspie, gdyby pozwolono mi wybrać tylko jedno dzieło. Dla mnie to wybór między Wariacjami, a DWK.
Myślę, że DWK, obojętnie który zeszyt. Wariacje zachwycają mnie bardziej, ale w takich okolicznościach priorytetem byłoby zróżnicowanie.
Co byście wzięli Wy, drogie koleżanki i drodzy koledzy? Czy ktoś rozważałby np. Mazurki Chopina?