adventure
Użytkownik-
Liczba zawartości
245 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez adventure
-
Kurczę zepsuć ten zegarek to jak zepsuć kulkę od łożyska. Rozkręć sam, jak uszczelka podwinięta, to kup nową (na przykład na znanym portalu), załóż, zakręć i będzie ok.
-
GPS jest rzeczą przydatną i powinien być na obowiązowym wyposażeniu grzybiarzy, którzy jadą w nieznane sobie lasy: jednym klikiem zapisujemy pozycję samochodu, a potem gdy nie wiemy jak wrócić - używamy funkcji "Prowadź do pozycji". To zdecydownie lepsze niż darcie się wniebogłosy na cały las "hop hooooooop". Dlaczego zegarki Protrek tego jeszcze nie mają - to dla mnie jedna z wielkich zagadek cywilizacji
-
Cztery lata temu wyszedł zegarek na G z serii Instinct, który wciąga nosem wszystkie Protreki pod względem funkcjonalności, szczególnie przez GPS, z którym zawsze trafi się do pumktu wyjścia. Jedyna przewaga Casio to sentyment użytkowników. Sam jestem jednym z nich, bo się na Casio wychowałem od szkoły podstawowej. Ale na wyprawy zabieram Garmina. GPS-a używam z głową, jak pokaże kierunek i odległość to wyłączam. Kompas mnie nigdy nie zawiódł. Barometr też nie. Po wyłączeniu czujnika tętna mogę spokojnie wędrować trzy tygodnie bez dostępu do gniazdka, co jak wiemy nie zdarza się w obecnym świecie. No ale do pracy zakładam sobie od czasu do czasu (pomiędzy mechanikami) Casio. Bo lubię
-
Jakbyśmy się cofnęli o kilka lat, to był G-shock (jeszcze ten normalny, tani, lekki i wytrzymały) oraz Pro-Trek - duży i zaawansowany, z barometrem, kompasem i mnóstwem dupereli. Idąc w trudne warunki zakładałem DW-5600, który nigdy mnie nie zawiódł nawet tam, gdzie nikt mi nie mógł wymienić bateryjki. Odkręcałem dekiel scyzorykiem i wkładałem nową baterię. Chociaż jego widoczność w kurzu i w słońcu była, jakby tu powiedzieć, mocno do d*py. Protrek zawsze mi się podobał, ale był za wielki i za drogi i jakiś taki mało odporny. Koledzy chwalili sobie jednak PRG-240 i Suunto Core, chociaż Suunto było mocno prądożerne. Technika poszła do przodu, Instinct to dobrze zbudowany zegarek, z genialnym wyświetlaczem, z tym wszystkim co miał Protrek plus GPS i parę bajerów średnio przydatnych dla mnie do codziennego użytku. A rolę Protreka w mojej głowie przejął Fenix. Za wielki i za drogi i też wydaje się mało odporny. No i co chwila żebrze o prąd. Ale ma swoich zwolenników, jak niegdyś Protrek i Suunto. Ja jako mapę biorę mojego styranego już przez 12 lat eTrexa 20. GPSMap kosztował wtedy dwa razy tyle i miał tak samo wujowe opinie jak eTrex Ale jak dobrze pamiętam, to wielkiego wyboru wtedy nie było.
-
Ja też. Szczególnie na latarkę w standardzie Jeżeli będzie oczywiście... Naprzymierzałem się tych Fenixów i cały czas mam odczucie, że są: a) za duże, b) za ciężkie, c) cholernie niewygodne. Czyli Instinct Tactical Pierwszy zostanie ze mną aż coś mnie przekona do drastycznego kroku zmiany na "lepsze"
-
Albo Seiko, ale na 7s26
-
W twoich requirementach chyba Garmin Instinct będzie. Jak dobrze skonfigurujesz, to i miesiąc na ładowaniu pociągnie. A i jakiś barometr, czy kompas masz w pakiecie jak w Suunto.
-
Ano właśnie 😄
-
Na YouTube znajdziesz mnóstwo porównań. Moje zdanie jest takie: solar można sobie odpuścić, szkoda kasy. On nie ładuje w pomieszczeniu. A w wersji 40mm tym bardziej. 45 mm wersja jest… normalna. Ani za duża, ani za mała. Jeżeli chodzi o kształt - wolałem Instinct 1. Czekam co zaproponuje Instinct 3. Jak będzie latarka w normalnym rozmiarze - dam mu szansę
-
Mam do oddania uszkodzonego Casio G-Shock G-3010. Zegarek działa, ale po zalaniu (prawdopodobnym) ma ubytki w wyświetlaczu. Aczkolwiek ubytki nie przeszkadzają w odczycie czasu. Czas pokazuje poprawnie, sygnał i światełko działają również. Pasek praktycznie nowy, bateria do wymiany wraz z uszczelką. Na szkle widoczna rysa. Napisałem zalaniu, gdyż podczas wymiany baterii zauważyłem że uszczelka jest uszkodzona. Zegarek dostałem od kogoś jako dawcę części, paska, bezela, etc. Stan 1/10. Nie widzę już żadnej możliwości wykorzystania go u siebie, więc oddam komuś innemu w cenie przesyłki. Cenę regulaminowo trzeba podać, więc proponuję 30 PLN. Nadwyżka ponad koszt przesyłki pójdzie na utrzymanie forum. Wysyłka według życzenia kupującego.
-
No ładny jest. Szkoda że nie tytanowy.
-
Nylon to pół biedy. Canvas, to dopiero daje. Nie ma co knuć z tymi zegarkami jak chcesz trenować. Jak nie guma, to bransoleta. Albo pranie.
-
Codzienne nakręcanie szybciej niszczy uszczelkę koronki niestety. Dlatego Panerai wymyślił jakiś hiper-specjalny patent z zaciskiem wielkości czołgu. Trytowe wskazówki można kupić i wstawić. To i tak żaden oryginał warty zachowania nie jest. U mnie nie zmienię - trzymam model zgodny z oryginałem. Ale to nie znaczy, że mam nie używać zgodnie z przeznaczeniem Wracając do tematu - G-Shock jako model miał dobre założenie: wytrzymała koperta, dobrze izolowany mechanizm, długi czas działania na baterii i zewnętrzne okrycie łatwe do zmiany w przypadku uszkodzenia. Potem było jeszcze lepiej, gdy stalowe koperty zastąpiła koperta z kompozytu - lżejsza i bardziej wytrzymała podczas upadków. Koncepcja wymiennego bezela troszkę się przeterminowała z czasem. Patrząc na Garminy Instinct, których koperta nie niszczy się praktycznie w ogóle (coś tam kombinują z dodawaniem włókna szklanego, czy coś), nie ma to już chyba sensu. W ogóle pod względem funkcjonalności, to ten plastikowy Garmin zjada G-Shocki na śniadanie, i to bez popitki. Reszta to emocje. W pełni stalowe G-Shocki to imo czysty marketing. Ale dopóki mają nabywców - znaczy firma działa dobrze. Sam jako artysta amator długo wzdychałem za stalową kostką w wydaniu Eric Haze. Ale 3500 PLN podstawowej ceny skutecznie trzymało mnie z daleka od zakupu. Potem cena spadła do 2300, ale za późno, bo mi już przeszło
-
Mam podobnie - na co dzień "niebiurowy" noszę Kommandirskiego po moim teściu. Wiem, że teraz niepolitycznie nosić ruski zegarek, ale takie były realia i tak się nosiło. Robili go ludzie dla ludzi. Ergonomii mogliby się uczyć w najlepszych firmach zegarkowych i nie, nie przecieka po 40 latach, mimo niewymienianych uszczelek Do rąbania drewna też go nie zdejmuję - to nie automat, nic mu nie będzie. Ale nie demonizujmy też Casio. W zwykłej, plastikowej kostce DW-5600 sam wymieniam baterie od 2013 roku, nie wymieniam uszczelki, po czym spokojnie pływam i zegarek też nie przecieka, ani nie paruje (jak to bywało czasem - nie wiem czy to czasem Mudman nie był - i podobno tłumaczono, że zegarek jest "za szczelny" ;)) i generalnie działa. Natomiast jakiejkolwiek super hiper baterii bym nie założył - nie dociągnie do długościa działania oryginalnej. W Kommandirskim brakuje mi timera i podświetlenia. Bo luma to tam była chyba żeby odhaczyć check-listę przy produkcji
-
Marketing. Dobrze sprzedać produkt, to trzeba umieć, jak to mówią. Mamy teraz modę na zegarkowe SUV-y, czyli wszelkiego rodzaju zegarki kreowane na "field watche" z czasów drugiej wojny światowej, czy tam trochę później z Korei, Wietnamu i innych egzotycznych regionów. A tu jako tarczę włożymy aluminium ze strąconego DC-3, a tu dekielek z kubła na smieci ze sztabu pana generała... Zegarek oczywiście ze szkłem szafirowym, automatycznym masowym mechanizmem, antyreflex, wyjebostal, i... ileśtam k+ dolarsów w wersji podstawowej. Czy ten zegarek wytrzyma wszystko to co Twój G-Shock podczas opisywanego żywota - prawdopodobnie. Ich przodkowie wytrzymywały wojnę przecież. Czy ktoś będzie go używał do takich celów? Oczywiście, że nie. Po coś przeciez są G-Shocki
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
adventure odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Tak, gdyby miał stalową kopertę, pewnie jego odbiór byłby lepszy. Ale to piękny zegarek nawet z chromowaną kopertą. I bardzo wygodny. Mam wrażenie, że generalnie zegarki vintage (nie tylko radzieckie) były bardzo ergonomiczne. Czasem do prac ogródkowo-garażowych zakładam sobie Komandirskiego i po chwili zapominam, że mam go na nadgarstku. Nie żal mi, bo szkło ma głęboką rysę i jest już nie do odratowania. Za to koperta i mechanizm są całkiem niezłe. Od razu zapytam: da się szkło wymienić w Komandirskim na jakiś zastępczak? Czy trzeba szukać dawcy? Wiem, że w Amfibii jest to skomplikowane ze względu na konstrukcję zegarka. Załączam Pacjenta, żeby nie było, że bez zdjęcia -
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
adventure odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Z dna tatowej szuflady -
Bywają dni, że ja pięć to mam w południe Dobrze, że niżej już nie pokazuje...
-
Ja kiedyś kupowałem z Czystopola. Przychodziły po prostu pocztą. Ale to przed wojną było.
-
"Elektrownia" mała, a do tego niestabilna, bo zależy od światła słonecznego, to i ludzie narzekają... Szczególnie ci, co używają dużej ilości funkcji. Podejrzewam, że dla działania samego zegarka z pulsometrem jakieś 30 procent maksymalnej wydajności by wystarczyło, aczkolwiek bez konkretnych danych ile mikrowatów każda z funkcji włączonych zużywa, to trudno coś policzyć. Tak że moje dywagacje tutaj są wujkiem podparte. Obliczyć to sobie mogę w motocyklu: jak elektrownia produkuje dajmy na to 100 W, to starczy mi na światło mijania plus postojówka (60W), tylne (5W), dwa kierunkowskazy (10W) i stop (20W). Ale jak włączę drogowe (70W) i podłączę ładowarkę do telefonu (5W), to kierunkowskazy przy hamowaniu będą akumulator rozładowywać. A teraz dołóżmy mu jeszcze halogeny... Podsumowując - do pewnego poziomu Instinct 2 ładuje wystarczająco, by uciągnąć sprzęt bez doładowania. Ale do jakiego i przy jakim średnim poziomie luxów - to chyba tylko producent wie. Mój 11-letni Oceanus T100 cały czas działa i nigdy sekundnik nie przeskakiwał co dwie sekundy. Nieważne, czy zima czy lato, większość czasu jest w pomieszczeniach zamkniętych. Energia idzie na mieszanie wskazówkami i nocną synchronizację. Ech, powinni wymyślić ładowanie przez BlueTooth...
-
Instinct imo ma nawigację adekwatną do celu zegarka i wytrzymałości baterii. Działa podobnie do starego eTrex-a 10, który zebrał ode mnie wiele przekleństw, ale też i wiele pochwał. Tyle że w eTrex musiałem wgrywać trasy przez USB, a teraz mogę przez Garmin Explore i BT. Aplikacja plus wytrzymały Instinct to fajna kombinacja w terenie. Problem, że nie do wszystkiego się ten zegarek nadaje. Na kolację lepiej założyć Fenixa, i to tego najmniejszego, jeżeli ktoś już jest uzależniony od garminowskich aplikacji i nie chce tracić statystyk zakładając coś bardziej klasycznego.
-
Od czterech lat nie mam, i... też jest wszystko OK
-
Jak dla mnie warto, szczególnie że to pamiątka. Trochę zainwestujesz i będzie chodził kolejne 30 lat. Szkło też można spolerować - zlecałem to już w kilku Orientach. Albo zmienić na nowe.
-
Apple Health pobiera dane z Garmin Connect jeżeli użytkownik sobie zażyczy.
