Co patrzę GW-5000, to się zastanawiam, dlaczego go sprzedałem i muszę sięgnąć do moich notatek obserwacyjnych:
- odstaje od nadgarstka,
- ciężki,
- obsługa wymaga doktoratu,
- niewidoczny czas w trybie timera,
- trzeba poćwiczyć na siłowni, żeby wciskać przyciski,
- za drogi żeby ciorać,
- pikawka za cicha.
Ale to wszystko za mało, bo to fajny zegarek jest.
Decyzję o sprzedaży podjąłem jak mi spadł na bosą stopę w łazience
Co nie znaczy, że kiedyś do mnie nie wróci
Dla podtrzymania tematu Ten, Który Został. Jest ze mną od 2013. Trzecia bateria, nadal pływam i nic się nie dzieje.