Można stracić serce. Nawet stare ruski chodzą bardziej przewidywalnie.
Te "stare" Seiko" chodziły w miarę OK. W miarę mówię, bo jak 7S26 się spieszył 15 sekund, to nie średnio na tydzień, ale dzień w dzień. A te nowe staram się zrozumieć i nie mogę. Mój 6R15 w SARB033 chodzi równiutko co do sekundy pod warunkiem, że jest nabity na maxa. Wystarczy go odłożyć na dobę i wskazania ma, co tu dużo mówić, losowe: -20, +20 sekund, różnie to bywa w zależności od aktualnego położenia zegarka (bądź gwiazd, pewien nie jestem). Co ciekawe, im dłużej go noszę, tym niedokładność większa. Wygląda na to, że może nie dobija do tych 50 godzin rezerwy podczas zwykłego noszenia i trzeba dokręcać. Przy 70h może być jeszcze gorzej. Ale to tylko moje inżynierskie przypuszczenia
Częściej noszę ostatnio Citizena na 8203, bo chodzi co do sekundy nawet jak go zostawię na dobę albo dłużej w weekend i grzebię w ogródku. Tyle że się telepie jak opętały - ale to się można przyzwyczaić, w przeciwieństwie do losowego pokazywania czasu
(Wiem, że ten drugi nie Seiko, ale pasek ma GL831, więc może ujdzie