Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Gio

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1554
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Gio

  1. Niezła rozkmina 🙂 Lubię takie plany. Zaczyna się od wydawałoby się prostego ustawienia, potem przybywa przeróżnych elementów, konstrukcja zaczyna przypominać kosmodrom, a na koniec trzeba to wszystko posprzątać 😄
  2. Dzięki, miło usłyszeć takie opinie o wyniku trzech dni pracy i wykonaniu chyba kilkuset ujęć 🙂 Zawziąłem się, że chcę zrobić takie zdjęcie bez fotomontażu i chyba się udało. Pracowałem ostatnio z domu, więc zagraciłem na trzy dni pokój i eksperymentowałem z kilkoma rozwiązaniami. Zdjęcia pokazujące "backstage" są marnej jakości, bo skupiałem się na głównym motywie. Oświetlenie jest proste - zegarek jest oświetlony jedną lampą błyskową z rozkładanym softboxem z aliexpress i dodatkowo "blendą" w postaci ramki z białym płótnem. Druga lampa błyskowa ze strumienicą własnej konstrukcji ze zlepionych rurek po napojach i niebieską folijką, błyska niebieskim kółkiem światła w tło, żeby za zegarkiem widać było delikatny gradient. Reszta to już fizyczna wręcz zabawa. Zdjęcie robiłem w absolutnej ciemności, z bardzo długim czasem naświetlania i po zwolnieniu migawki zaczynałem kręcić kółka wokół wiszącego zegarka, trzymaną w palcach migającą diodą LED z bateryjką. To był najtrudniejszy element, bo oczywiście nie byłem w stanie precyzyjnie wymierzyć jaką "trasą" będę kręcił. Więc ujęć z bez sensu poplątanymi liniami, albo przekreślającymi tarczę zegarka, albo takich gdzie linie były za daleko od zegarka, miałem mnóstwo. Sprawdzałem też różne kolory diod. Ale w końcu udało się strzelić pokazane ujęcie z diodą migającą światłem czerwonym i niebieskim. Jestem z tego zdjęcia bardzo zadowolony. Zabawa była przednia, chociaż momentami popadałem w zwątpienie, czy w ogóle uda mi się uzyskać zadowalający rysunek świetlnej linii 🙂 Bardzo się cieszę że Wam się spodobało i dziękuję wszystkim za głosy oddane na moje zdjęcie.
  3. Gratulacje dla wszystkich i dzięki za zabawę. Współlokatorów na pudle przewidziałem poprawnie 🙂 Najbardziej niedocenione moim zdaniem jest zdjęcie ostatnie - zrobione przez kolegę @zeRo_Six. Czystość formy zarezerwowana do tej pory dla fotografii kolegi @Masu. Typowałem że będzie bardzo wysoko, a nie zdobyło aż takiego uznania. Z kolei właśnie Masu pokazał zdjęcie zaskakująco odmienne od dotychczasowej stylistyki. Ciekawa edycja.
  4. Chyba nie ma znaczenia jakim, ważniejsze jest jak go zaaplikować, żeby nie wpuścić za dużo i nie upaćkać bezela.
  5. To chyba można go wyciągnąć z tak zamierzchłej przeszłości 😄
  6. Jeszcze nie znalazłem. To jest właśnie ogłoszona nowość.
  7. Do mnie DJ kompletne nie gada. Lupa i bezel czynią z niego karykaturę. Wiem że narażę się wyznawcom kościoła Lorexa, ale niestety nie rozumiem fenomenu tego zegarka. Nie kupiłbym go nawet gdyby był ostatnim istniejącym na ziemi modelem jakiego mi brakuje 🙂 Na szczęście nie grozi mi na razie kupno żadnego Rolka 😄 OP natomiast, zwłaszcza z tym kolorem tarczy, to jest dizajnerska petarda.
  8. Gratulacje. Piękny zegar. Moje marzenie 🙂
  9. Gio

    Chyba się opłaca?

    Ups, sorki, nie doczytałem i myślałem, że 1700 to już z upustem. 1273 to faktyczne kosząca cena.
  10. Gio

    Chyba się opłaca?

    Żaden cenowy hit moim zdaniem. Pierwsza oferta z brzegu. https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/27451_Tissot_V8_Swissmatic_T1064071103101?gclid=Cj0KCQjwyZmEBhCpARIsALIzmnIlJlHZfLyjfBwKGwX9z-vebFIpJdMuZzeaBV4hRnexEr8uBqLbxDAaAmEvEALw_wcB U każdego rozsądnego sprzedawcy w PL możesz się targować i dostać spory upust.
  11. Gio

    Glycine Airman 44 GL0166

    No tak, jak coś to moja wina 😄
  12. Z tych dwóch zdecydowanie czeczota. Przy nim ten intarsjowany - też swoją drogą nie wyglądający na byle co - wypada trochę jak meblościanka z PRL 🙂
  13. Gio

    Seiko Vintage

    Więcej RAMu 😛
  14. Po mocnej reorganizacji mojej niewielkiej kolekcji zegarków, jaką przeprowadziłem na początku tego roku, nie zakładałem dalszych zmian czy poważniejszych zakupów. W szkatułce pojawiło się kilka świetnych zegarków, których noszenie i fotografowanie sprawia mi masę frajdy, więc planowałem po prostu się nimi cieszyć. Ale niestety nadszedł ten nieszczęsny wieczór, kiedy na bazarku pojawił się ON. Ktoś mógłby powiedzieć - kawał żelastwa w początkowym stadium erozji 😄 Ale mnie Glycine Airman 44 GL0166 Bronze - bo o tym zawodniku mowa - zauroczył jak chyba żaden inny zegarek na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy. Tym bardziej, że nie widziałem go nigdy wcześniej i nie miałem pojęcia, że w ofercie Glycine jest model z kopertą wykonaną z brązu. Spodobało mi się w nim wszystko. Do tego stopnia, że ze wspomnianej zawartości szkatułki wyselekcjonowałem jedyny na ten moment zegarek, którego mogłem się pozbyć i wrzuciłem na rynek kilka ofert. Na szczęście udało mi się go szybko spieniężyć. Przejdźmy zatem do konkretów i przyjrzyjmy się bliżej brązowej Glicerynie. Koperta Zegarek ma spory rozmiar 44mm. Mnie to akurat odpowiada, bo lubię zegarki raczej większe niż mniejsze. Mimo tej średnicy bardzo wygodnie leży na nadgarstku. Zegarek jest dość smukły, jego grubość to niecałe 11mm. Do tego typowy dla linii Airman układ dwóch koronek. Główna, służąca do obsługi napędu, ma sporą wielkość i głębokie żłobkowanie, dzięki czemu jej używanie jest niesamowicie wygodne. Na jej czołowej powierzchni jest wyryty wzór krzyżujących się rowków. Podobno miało to pomagać pilotom w obsłudze tego typu zegarków w ciemności, ale dla mnie ta kratka jest słabo wyczuwalna. Koronka ta jest zakręcana, bowiem zegarek jest wodoszczelny do 100 metrów. Druga koronka służy do zwalniania i blokowanie obrotowego pierścienia bezela, dzięki któremu możemy śledzić czas w trzeciej strefie czasowej. Krawędź tego pierścienia jest ząbkowana, co ułatwia jego obracanie i wprowadza dodatkową fakturę do kształtów koperty. Jest to o tyle istotne, że z uwagi na materiał koperty, nie ma tu mowy o zdobieniach typowych dla kopert stalowych. Lustrzane czy szczotkowane powierzchnie nie miałyby tu sensu. Jedyną ozdobą tego metalu jest pojawiająca się z czasem patyna. W moim egzemplarzu patyna jest już dobrze widoczna. Poprzedni właściciel „hodował” ją mniej więcej rok. Zegarki te były sprzedawane w próżniowym foliowym opakowaniu zabezpieczającym kopertę przed utlenianiem, żeby każdy kupujący mógł na początku używania zegarka zobaczyć lśniący metal. Czekając na przesyłkę zastanawiałem się, czy jej nie wyczyścić. Usuwanie patyny z brązu to prosta, chemiczna czynność. Jednak kiedy pierwszy raz wziąłem do ręki ten egzemplarz stwierdziłem, że nie będę nic zmieniał. Patyna jest równomierna i dodaje zegarkowi rewelacyjnego charakteru. Tył koperty jest przeszklony i pozwala oglądać automatyczny mechanizm z rotorem ozdobionym typowym dla lini Airman grawerem samolotu i napisem GLYCINE AIRMAN. Tylny dekiel jest stalowy w odróżnieniu od reszty koperty. Taki zabieg pozwala uniknąć brudzenia ręki na zielono, kiedy latem pot wchodzący w reakcję z brązem może wywoływać taki efekt. Dla mnie wielki plus. Tarcza Mówiąc krótko - jest bajeczna. Gradientowy, brunatno-czekoladowy kolor, matowe złotawe indeksy i napisy idealnie kolorystycznie skomponowane z kolorem tarczy oraz złote połyskujące logo. Do tego dwie linie tworzące motyw celownika (crosshair) w tym samym kolorze co indeksy i napisy. Wskazówki w kolorze mosiądzu, szczotkowane wzdłuż, z elementami wypełnionymi lumą. Końcówka wąskiej wskazówki GMT muśnięta karminową czerwienią. Indeksy godzinowe oznaczone wypełnionymi lumą kółkami, a na godzinach 6, 9 i 12 prostokątami. Jedyne co bym w tej tarczy zmienił, to kolor tła datownika. Jest czarny, a gdyby był też brunatny, to byłby już odlot. Na tarczy sporo się dzieje za sprawą wielu wskazówek i oznaczeń, jednak dla mnie jest ona przepiękna. Zegarek wydaje się wręcz monochromatyczny, z kolorystyką zawężoną do niewielkiej palety kolorów, z karminowym akcentem na wskazówce drugiej strefy czasowej. Daje to znakomity efekt wizualny. Luma świeci całkiem ładnie o mocno. Nie zdążyłem jednak jeszcze sprawdzić jak długo. Mechanizm Według katalogu zegarek napędzany jest mechanizmem GL293. Często pisze się, że Glycine robi ten mechanizm na bazie ETY 2893, jednak zaglądając przez obiektyw makro do wnętrza mechanizmu zorientowałem się, że w moim egzemplarzu siedzi mechanizm oparty o Selittę SW330. Taka ciekawa niespodzianka, bo to chyba pierwszy mój zegarek z mechanizmem od tego producenta. Oba mechanizmy według dostępnych danych są bliźniaczo podobne (ETA ma jednak 21 kamieni, Selitta 25) i producenci z nich korzystający podobno często stosują je zamiennie bez zaznaczania tego w informacjach o swoich produktach. Pasek Wykonany z cielęcej skóry, przeszyty w tradycyjny sposób kremową nicią, jest niesamowicie miękki. Dawno nie miałem zegarka z tak delikatnym i przyjemnym paskiem. Solidna mosiężna klamerka ma wygrawerowaną nazwę GLYCINE. Nazwa producenta jest też odciśnięta na jednej szlufce. Jedynym mankamentem paska jest jego długość. Jest dla mnie za długi, dlatego pójdzie do szuflady, a ja ubiorę Airmana w pasek od któregoś z forumowych producentów. To tyle. Brązowa Glycine jest niesamowicie urokliwa. Dawno nie miałem tak spójnego kolorystycznie, rewelacyjnie skomponowanego zegarka. Brązy połączone ze spatynowanym brązem (sic!) i złotawymi dodatkami tworzą niesamowicie harmonijną i atrakcyjną wizualnie całość. Dopiero oglądając i zachwycając się ty zegarkiem zdałem sobie sprawę, że pomysł na zegarki z brązu jest genialny. Materiał ten pokrywa się patyną w nieprzewidywalny i niepowtarzalny sposób. Wraz z upływem czasu zegarek się zmienia, a jego wygląd będzie go odróżniał od wszystkich innych zegarków tego samego typu. Dla mnie jest to wspaniała analogia upływu czasu, do odmierzania którego służy przecież ten instrument. Oczywiście każdy użytkownik może sobie zrobić „reset” tego procesu i za pomocą sody oczyszczonej, kwasku cytrynowego i wody przywrócić kopercie jej pierwotny blask. Zdecydowanie jest to kandydat do zajęcia miejsca w tej części szkatułki, która ma opis „na zawsze” 🙂
  15. Dzięki! Te zapisy to chyba do mnie, bo model nie jest już dostępny 🙂
  16. Hmmm... Nie myślałem dotąd o recenzji, się ten zegarek podoba mi się tak bardzo, że może faktycznie coś napiszę.
  17. Dziękuję Ci bardzo, za tak miłe słowa. Zazwyczaj zanim zabiorę się za robienie zdjęć, kombinuję w jakiej stylizacji i z jakimi rekwizytami warto pokazać dany zegarek. Chory czas w jakim teraz funkcjonujemy sprzyja takim rozkminom, a fotografia jest dla mnie odskocznią i wspaniałym relaksem. Dekiel stalowy jest zdecydowanie najlepszym patentem w zegarkach z brązu. Dzięki temu latem łapa nie jest zielona 🙂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.