Bo łatwiej sobie odmrozić uszy w tropikach niż dostać Sławę tranzystor. Ten zegarek był produkowany tylko przez chwilę (nie datowano wtedy produkcji, więc trudniej ustalić niż w przypadku modeli z lat pięćdziesiątych, ale pewnie nie dłużej niż dwa lata), kolejna ślepa uliczka w rozwoju techniki w erze "przed kwarcem" Dla kolekcjonerów to super gratka, zwłaszcza w takim stanie. Tam wszystko jest nietypowe, nawet baterie dobrać trudno, bo oryginał działał na rtęciowych, dzisiaj już się takich nie produkuje, nie wiem, czy nawet są do tego jakieś zamienniki. Technologicznie to była ulepszona kopia tego zegarka http://www.accutron214.com/images/SwissCRSV.jpg Do tego ten egzemplarz jest działający (też rzadkość, zazwyczaj są to egzemplarze zepsute, po wylanej baterii), w świetnym stanie. W ogóle działająca Sława tranzystor to ewenement, bo ze względu na niedostateczną kontrolę jakości na etapie produkcyjnym one się psuły na potęgę. Dlatego też produkcję tak szybko wstrzymano. Jeśli ktoś chce mieć w ruskich komplet, sławę tranzystor musi mieć, to taki sam obowiązkowy punkt programu, jak K43, 3017, 2809, 3133, tylko dużo, dużo rzadszy. Jeśli masz działającą sławę tranzystor, to możesz być pewien, że to jeden z kilkuset działających egzemplarzy na świecie (może trochę więcej). Sam pewnie bym się skusił, gdyby był tylko ciut tańszy