Mój Zulu ma ponad 3 lata i niemal od razu przyzwyczaiłem się do niego. 39 mm jak na mój nadgarstek 17,5-18 cm jest jak najbardziej ok. Mimo sporej grubości jest bardzo wygodny. Właściwie noszę go codziennie i pozostałe zegarki poszły na bok. Ot, taki zegarek do wszystkiego. Do tego może się podobać.
Przyznam, że od dłuższego czasu czaję się na coś droższego, niby budżet odłożony jest, ale jakoś z Zulusem mi dobrze. Poza tym ja jakoś tak lubię oglądać, czaić się, zastanawiać się, a może to, a może tamto... I tak jakoś mi schodzi. Nawet trochę boję się wejść do Kruka w Browarze czy do Apartu, bo jak już wejdę i przymierzę, to zaraz się skuszę. Więc bezpieczniej jest zerknąć na wystawę, popatrzeć na zdjęcia, filmiki, poekscytować się, ale mieć w zanadrzu wybór
Zresztą w tym wypadku miałem na oku nową wersję Conquesta 41 mm, ale przymierzyłem tego, przypasował i jakoś tak wyszło 😉
PS.
No i ten słynny "klub zegarkowego abstynenta" 😀