Rzeczywiście tutaj czynników trochę było. Brałem pod uwagę co mam w kolekcji, co mi się zawsze podobało i jakie przeznaczenie zegarek będzie miał. Chciałem mieć fajnego, trochę funky divera, który nie próbuje udawać niczego innego i ma trochę blingu, Czarny odpadł jeszcze w przedbiegach, zbyt standardowy, zbyt nudny. Szara tarcza + niebieski bezel na żywo czar prysł, fajnie to wygląda na zdjęciach, ale na żywo wydawał się trochę nudny. Finalnie został białas i niebieski. W białym niesamowicie podoba mi się tarcza, ale ponownie czarny bezel wieje trochę nudą. Tak eliminując poszczególne elementy, które nie podobają mi się w 100% padło na niebieską. Tutaj podoba mi się wszystko - kontrast między indeksami a tarczą, to jak tarcza gra kolorem w różnym świetle (od szarego po głęboki granat), czerwony grot + napis seamaster też świetnie kontrastują. Gumowy pasek - zdecydowanie najlepiej wykonany jaki kiedykolwiek miałem. Twarda, ale dość elastyczna, długość paska, mimo, że mam zapięty na przedostatnią dziurkę, patrząc na zegarek od góry, nic mi nie wystaje poza obrys nadgarstka, na żywo nawet ten "cupcake" mi nie przeszkadza. Niedługo stuknie 10 lat w hobby, były już "te wymarzone", ale chyba jeszcze żaden nie robił aż takiego wrażenia i nie miał efektu WOW. No i pierwszy zakup, nowego zegarka z wyższej półki za mną