Dla mnie zawsze wyjazd na Mazury równa się z codziennymi posiłkami rybnymi, które uwielbiam. Mogę do woli rozkoszować się świeżymi, słodkowodnymi rybami, których niekoniecznie jest dużo w moim mieście. Liny, szczupaki, sandacze, karasie, płocie, sumy, stynki, węgorze, miętusy, okonie, ah...
Jak dla mnie 2. foty to za mało. Zegarek, jak sześcian, można sfotografować z 6. stron. Na bazarku często pojawiają foty z każdej strony. Nie mówiąc o zdjęciach pod kątem. Wtedy nie domyślasz się co tam jest - tylko widzisz. Być może nie jest to utrudnienie dla innych i być może zegarek jest super, ale dokładnie tego nie widać na tych 2. zdjęciach. Porównanie, że inni mają gorsze ogłoszenia, wcale nie podnosi jakości tej oferty i do mnie nie przemawia jako potencjalnego kupca.
Dzięki za info, ws. żołnierza zatykającego w 1945 r. czerwony sztandar na Reichstagu, to miał on dokładnie 2 zegarki - po jednym na każdym ręku. Załączona "fotografia, o której mowa jest jednym z wielu dowodów na przestępczą działalność żołnierzy Armii Czerwonej w *wyzwalanej* Europie". Zdjęcie z książki pt. "Alfabet Suworowa", strona 127, rozdział "krasnoarmiejec".
Kilka tygodni temu łowiłem z gruntu kilka razy nad Narwią, dzisiaj nad Wisłą. Za każdym razem na hak nr 6 z kilkoma czerwonymi. Ostatnio coraz częściej wyciągam pusty haczyk tylko z częścią robaka/ów zaczepionych na haku. Wydaje mi się, że dobrze zaczepione robaki z haka nie spadły, więc resztę obżarła drobnica, może raki? Dalej w nurt rzeki nie rzucę, bo musiałbym mieć cięższy sprzęt (żyłka, gruntówka) lub bliżej łowić na mniejszy hak - ale drobnicy łapać nie chcę, bo wokoło chlapią się ogoniaste sumy. Co poradzicie w tej sprawie? Zawsze mogę rzucić grunt na martwą rybkę, której drobnica nie obeżre.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.