Kershaw. Na ogół ta marka kojarzy się ( słusznie) z tanią ale dość przyzwoitą konfekcją nożową dla przysłowiowego Kowalskiego. Szeroka oferta, całkiem niezłe projekty i wykonanie. Może materiały nie najwyższych lotów,ale dla normalnych 😁 starczą, dla "nożooszołomów" 😁😁 pewnie nie. Ale trafiają się dość smaczne rodzynki- dobrze narysowane, dobre materiały, łożyskowane albo z asystentem otwierania jak np. Link czy Bareknuckle. Albo Iridium, który może być całkiem fajną ( tańszą) alternatywą dla Bogusia od Benchmade. Jest ciekawa linia auto- Launch, gdzie oprócz trochę dziwnych projektów trafia się taki smaczek jak Launch 1. Moim skromnym zdaniem jeden z najlepszych użytkowo OTS-ów.
I w związku z tym, że ostatnio OTS-y mnie sie podobajo to nabyłem w drodze kupna właśnie Kershawa o kodzie wywoławczym Launch 16. Na dzień dobry spodobało mi się, że jest w moim ulubionym umaszczeniu 😁.
Ale do konkretów:
Długość całkowita 213 mm, klinga 88 mm, 116 g.
Blaszka to CPM M4, rękojeść to niezbyt lubiane przeze mnie amelinium ale wzbogacone o wstawki z czarnego Trać Tec, cokolwiek by to nie znaczyło. Lekko gumowana, porowata taśma poprawiająca chwyt. Klinga tanto, można lubić bądź nie. Mi nie przeszkadza. Spory, wyraźny, poprzecznie karbowany jimping przechodzący na grzbiet rękojeści. Podcięcie pod palec poniżej guzika zwolnienia blokady. Chwyt pewny,wygodny, rękojeść dobrze anatomicznie wyprofilowana. I jest oczko do frędzelka 😁.W mojej dużej łapie leży super.
Podsumowując - może być bardzo dobrą i sporo tańszą konkurencją dla mojego ulubionego OTS-a czyli Claymora.
Zagości w mojej kieszeni na pewno.
Poniżej fotki wszystkich opisanych w moim eseju😁 nożyków w kolejności pojawiania się w tekście