Po pierwszych renderach Klingerta, zdjęciach, prototypach, itd. byłem mega zajarany projektem. Potem podobne emocje przy wyborze koloru, długie oczekiwanie z uwagi na pandemię i inne rzeczy, następnie JEST u mnie, otwieram pudełko i... nie ma efektu "wow"... Z lekkim uczuciem niedosytu poszedłem skrócić bransoletę i od tej pory, z godziny na godzinę zegarek coraz bardziej mi się podoba, nabiera kolorytu i charakteru na nadgarstku [emoji846] I już wiem, że odkrywam go codziennie na nowo, co mnie mega cieszy. Mogę to porównać do odsłuchiwania singla, gdzie przechodzimy od stanu "słabe, nie dosłuchałem do końca" poprzez "no nieźle wchodzi" do "ale się rozkręcił", aż do "stary, to jest klasyka gatunku" [emoji12]