Kochani , z politurowaniem nie jest tak jak wam się wydaje i ja też mam sporo problemów przy tym zakresie. Jak macie stół albo prostą powierzchnię (np deska) to jest to w miarę proste. W przypadku gdy w zasadzie odnawiamy politurę i to na elementach starych posklejanych ... to co tu ukrywać - zawsze są "schody". Generalnie jestem przeciwnikiem rozklejania do politurowania. Stare łącza powinny być zachowane, zatem mamy problem w załamaniach , kącikach i masie detali. Przede wszystkim delikatnie nakładać, po drugie dać odpocząć każdej warstwie. Jestem też zwolennikiem "cienkiej" politury - max 3-4 warstwy. Dla mnie zegar nie może stracić swoistej patyny lub lepiej powiedziane zęba czasu. Musi wyglądać na swoje lata ale oczywiście na zadbany. Nie należy się przejmować drobnymi skazami na politurze i delikatnymi przebarwieniami, a wytarcia na krawędziach ciemnych elementów nadają smaczku, wg mnie to plus. Czasami widzę na giełdzie zegary "zrobione" na super połysk i szczerze powiem odrzuca mnie. To jak używanie botoksu przez niektórych celebrytów. Oznaki starości (zegarów) trzeba uszanować. Oczywiście dla mnie jest absolutne NIE dla brudu, partactwa montażu, klejenia itp. Więc spokojnie i powoli . Wszystko wyjdzie . Praca z drewnem wymaga czasu i cierpliwości. Czego sobie i wam życzę.... GRATULUJE ! To najlepsza decyzja .