No dobra to coś jeszcze ... bo smętnie ... tu dziś Żona do męża: • Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam - mój rozmiar! Mąż: • Taaa... Poszczęściło Ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: • Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem: • Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i kurna nie mój rozmiar!!! jednak ktoś czuwa ... No to z dedykacją dla Gosi ... Kończymy z tym wariactwem w tym tygodniu !!! Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie. Ordynator odpowiedział: • Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę. • Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek. • Nie - powiedział ordynator - normalna osoba pociągnęłaby za korek... Chce pan pokój z widokiem czy bez?