No wracając do mojego Gronemanna z maszkaronem. Zabrałem się za mechanizm wczoraj i umyłem. Okazało się ze jest z dobrym stanie , czopy nie wyrobione, palety kotwicy do przeżycia , łożyska niewyrobione. Dopiero dziś zobaczyłem czemu to zawdzięczam ... jeszcze takiej ilości smaru na powierzchni lustra płynu w myjce nie widziałem po jednym zegarze. A nie widać tego było. sami spójrzcie przed i po ... aż tekiej tragedii nie było. chyba że ktoś go wcześniej wykąpał w benzynie a potem w oleju np maszynowym. Zabrałem się dziś za skrzynię. Piękna pogoda można siąść na zewnątrz i dłubać. Będzie wbrew pozorom sporo roboty ... , sporo listew do dorobienia , a nie mam wszystkich frezów , no i mały pilaster dość nietypowy do wyrzeźbienia . Na szczęcie to wszystko małe elementy. `No i cała skrzynia do przeczyszczenie i przeklejenia. O tarczy nie wspominam , bo juz pisałem. to coś z czym chyba nie dam sobie rady samodzielnie niestety ... Kocham taką robotę ...