Witam !
No i dałem si skusić na pierwszego roczniaka . Kupiłem go od naszego forumowego kolegi , troszkę z pośrednictwem ale "źródło" było "pewne" .
Zegar Gustawa Beckera z 1925 roku w bardzo dobrym stanie , praktycznie w idealnym stanie, troszkę zakurzony i pokryty patynką.
No czułem się jak panna młoda przed nocą poślubną 😉 , bo z roczniakiem to miałem kontakt tylko przez szybę i na zdjęciu czyli taka "randka w ciemno".
Roczniak dotarł... Zgodnie z tym co wiedziałem z książek i forum rozpakowałem ustawiłem ... Pierwsza próba - po 10 minutach stanął, ale nie dałem za wygraną ... po godzinie udało się na tyle ustawić, że na "brudno" szedł do samego popołudnia dnia następnego. Kąt obrotu wahadła to było jakieś 270 stopni. Chciał nie chciał, przy zdalnej asyście Bartka i Yodka, rozebrałem mechanizm, umyłem, wypolerowałem... i poszedłem spać. Poskładałem, celebrując każdy element i dokładnie analizując jego zadanie w mechanizmie. Oksydowanie drobiazgów i wskazówek, dopolerowanie itp...
Drobne poprawki i dziś udało się skończyć . Puszczając wahadło w ruch ustawiłem je tak że kąt obrotu był 320 stopni po lekkiej korekcie samodzielnie wzrósł i utrzymuje się kilka godzin na poziomie 360-370 stopni. udało się tak ustawić, ze na razie idzie dokładnie i trzyma czas. Najważniejsze, że zegar się spodobał nawet mojej żonie. Na poważnie to i mnie bardzo.
Myślę że nie będzie to ostatni roczniak u mnie w domu.😄
22BBDD40-76B2-4318-9DF9-43E4250CDD94.m4v