😁 No ja mam jednak wrażenie, że zadziałał tu pewien kaprys, który się gdzieś ulęgł, gdzieś w czasoprzestrzeni i przeniósł się do mojej głowy (piszę tak coby było trochę filozoficznie i nadążyć/nawiązać za Piotrami ). Ciągle wydaje mi się że uda się uratować trochę więcej zegarów zostawiając je w ładnym stanie... I mnie nie chodzi tu o żadne pieniądze, choć żonie wmawiam, że w razie czego to zabezpieczenie na dodatek do emerytury ...
Siedzę sobie wieczorkiem patrzę na te cykające zegary i widzę jak w kalejdoskopie miejsca , mieszkania, domy , miejsca w których wisiały , twarze ludzi, których widziały, którzy zerkali na nie albo patrzyli dłużej .... Taka prywatna retrospekcja, jak u Marcela Prousta. Jak chore "to to", to Pan Doktór Piotr znajdzie jednostkę chorobową ... ale jakby powiedzieć - z "ch*jem" to moim zdaniem raczej nie ma nic wspólnego 😜 choć ten też ma, podobno, głowę ...