Pocieszające jest to, że im większe "potworki" wychodzą z fabryk Casio, tym bliżej do powrotu normalności. W zasadzie wszystkie marki prędzej, czy później sięgają po reedycje kultowych modeli, więc po cichu liczę na to, że kierunek w którym zmierzają w końcu zaliczy jakiś zwrot akcji.
Poza tym był okres w produkcji G-Shocków, kiedy zegarki wyglądały jak rekwizyty na planie parodii filmów S-F, by w końcu znormalnieć, więc liczę, że im i tym razem przejdzie