Cóż, podatki w Polsce są chyba umiarkowane, problem, moim zdaniem, leży w tym, że społeczeństwo jest stosunkowo ubogie i każde nowe obciążenie traktowane jest jak zamach na życie. Do tego dochodzą te od lat narastające podziały, które powodują, że innych ludzi traktujemy, jak potencjalnych wrogów, a nie współobywateli tworzących jedną społeczność oraz zaszczepiona pod skórą podejrzliwość, że inni to chcą nas tylko wydymać. Podlinkowany tekst pokazuje, że pewna zmiana optyki pozwoliłaby na podjęcie merytorycznej dyskusji, bez obrzucania się epitetami. Tak, zdaję sobie sprawę, że to pewnie nie jest możliwe