Cześć. Miałem okazję spędzić 1,5 tygodnia na bułgarskiej "rivierze", połaziłem trochę po lokalnych straganach i... załamka. Móstwo Polo Ralph Laurenów, Tommy Hilfigerów i innych znanych marek ubrań, łącznie z markami sportowymi takimi jak Adidas, Nike, oczywiście w wersji "genuine fake". No ale najlepsze były stoiska z "rolexami" i "omegami" za 15-20 LV (ok 40-50 zł). Nie wiem jakim cudem tego jest tak dużo, skoro Bułgaria już dość długo jest w Unii. Ale najbardziej załamujący jest fakt, że połowa dzisiejszego samolotu powrotnego miała nowiutkie diamentowe "daytony" i "submarinery" ze skaczącą sekundą, a na piersi dumnie prezentowali bardzo kiepsko sfałszowane ubrania innych znanych marek. Walka z podróbkami nigdy się nie skończy