Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

QuadrifoglioVerde

Domowa siłownia

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Angelo

No te chlopaki maja tak na oko 185/190 cm.

 

ja mam 180 i jestem duzo nizszy, a o szerokosci nawet nie mowie  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Angelo

O matko  :blink:  :rolleyes:

Tlo zdjecia swietnie dobrane  ^_^

 

No chlopakom jeszcze daleko do takiego ekstremalnego stanu, ale jescze sa mlodzi i z tego co widze na tym nie poprzestana...

to jeszcze, ze tak wygladaj to nic... niestety padlo im tez delikatnie na ,,mozg,,  :unsure:

Oprocz silowni niemaja innych tematow  <_<

kiedys to sie pogadalo, a teraz jak z filmu co Cook zalinkowal ,,masa,masa,masa,, ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat byl o domowej silce, QV raczej w sterydy i testosteron nie bedzie sie bawil chociaz kto wie..:P

Nie mniej, koksow zostawmy w spokoju, farmakologi chyba tylko w szachach nie ma, domowe przerzucanie zelastwa ma polepszyc sylwetke i samopoczucie, tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ryż,tuńczyk,pierś z kurczaka i.....3 rolki papieru to zestaw koksa :lol:

Pracowałem z takimi, i nie mogę sobie wyobrazić jak można mieszkać z nimi...... ^_^

 

 

P.S Temat typowy w sezonie "ogórkowym" więc luz..... ;)


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

Ryż,tuńczyk,pierś z kurczaka i.....3 rolki papieru to zestaw koksa :lol:

Pracowałem z takimi, i nie mogę sobie wyobrazić jak można mieszkać z nimi...... ^_^

 

 

P.S Temat typowy w sezonie "ogórkowym" więc luz..... ;)

 

 

E tam... ryż kurczak i tuńczyk to schemat który już niekoniecznie obowiązuje. Ja tam tak nudnej diety nie mam (bo bym chyba zwariował :P)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem :lol: -teraz " stejki" są na topie B)

Kiedy idziemy?-dzwoń.


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze preferowałem wolne ciężary (stabilizowanie wolnego ciężaru angażuje dodatkowe mięśnie) i trening z masą własnego ciała. Ja bym kupował ławeczkę +hantle +gryf  +obciążniki i  drążek, do tego bieganie i dieta. Do tego od czasu do czasu komercyjna siłownia żeby potrenować na innym sprzęcie i "pokazać" mięśniom nowe ruchy a po kilku miesiącach tylko założyć temat "jak wygląda twój biceps" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ło matko ale chyba nikt nie życzy QV żeby został takim koksem i nie mógł się po plecach podrapać?? :) 800zł to by musiał tylko na "odżywki" tygodniowo wydawać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieźle się usmiałem czytając ten temat, Mimo sporego off top , jest wiele całkiem cennych dla mnie uwag.

Będę analizował na spokojnie. Oczywiście chodzi mi tylko o to aby wyglądac zdrowo, mam 187cm wzrostu, 91kg wagi, tyle, że sam tłuszcz. Chciałbym trochę tego tłuszczu zamienić w mięsień a z samą wagą wylądować na 85kg.

Dochrapałem się brzucha ( przez Was nie sypiam :D, i podjadam od 3 lat nocami ).

Co do miejsca to jest....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Angelo

off top to nasza specjalnosc  :D

byl nawet temat, w ktorym dykusja rozwinela sie z obroncow zwierzat na milosnikow ufo, po oddzialy ss-manskie :D

 

jak chcesz schudnoc, to przedewszystkim ogranicz podjadanie, dobra dieta, duzo aerobow i troche silowni... zeby to ,,zbic,, tylko  ;)

 

zeby zrzucic brzuch, trzeba zrobic diete... nawet najlepsze cwiczenia bez diety niedadza efektu, ktory Cie interesuje.

nawet jak wytrenujesz brzuch i miesnie beda b. mocne, to i tak niebedzie ich widac, bo beda pod tluszczem...

 

ps. ja tez podjadam w nocy (nawet teraz)  ;)  Wiem, ze trudno sie odzwyczaic  :angry: ale ja na szczesnie mam taka genetyke, ze jakos niemam tluszczu  :blink:

waze 95kg przy 180cm... nietrenuje i tluszczu mam bardzo malo  :blink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

off top to nasza specjalnosc  :D

byl nawet temat, w ktorym dykusja rozwinela sie z obroncow zwierzat na milosnikow ufo, po oddzialy ss-manskie :D

 

1. jak chcesz schudnoc, to przedewszystkim ogranicz podjadanie, dobra dieta, duzo aerobow i troche silowni... zeby to ,,zbic,, tylko  ;)

 

2. zeby zrzucic brzuch, trzeba zrobic diete... nawet najlepsze cwiczenia bez diety niedadza efektu, ktory Cie interesuje.

nawet jak wytrenujesz brzuch i miesnie beda b. mocne, to i tak niebedzie ich widac, bo beda pod tluszczem...

 

3. ps. ja tez podjadam w nocy (nawet teraz)  ;)  Wiem, ze trudno sie odzwyczaic  :angry: ale ja na szczesnie mam taka genetyke, ze jakos niemam tluszczu  :blink:

waze 95kg przy 180cm... nietrenuje i tluszczu mam bardzo malo  :blink:

 

 

1. Właśnie w takiej sytuacji jak ma CV, czyli waga za duża względem tego co chce i w dodatku mało mięsa, to głownie siłownia i na wstępie minimum aerobów. A pory jedzenia nie mają znaczenia praktycznie. Liczy liczy się bilans energetyczny - chcesz schudnąć, musisz jeść minimalnie mniej niż przepalasz w ciągu dnia na życie i treningi.

 

2. Co racja, to racja

 

3. To nie zależy całkowicie od genetyki. Choćbyś nie wiem jaką miał, to można się zalać. po prostu pewnie masz genetycznie w miarę szybki metabolizm (to też da się zmieniać, niestety ludzie często robią to nieświadomie i nie do końca w tę stronę w którą by chcieli), ale tez nie wsuwasz pewnie jakichś nadwyżek kalorycznych względem tego co spalasz podczas codziennego funkcjonowania. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam taką uwagę do QV żeby zrobić badania krwi w kierunku hormonów męskich, żeńskich kortyzolu i aktywności tarczycy i pujść z tym do lekarza sportowego. Mozna w ten sposób wykluczyć problem z hormonami ponieważ przy otłuszczeniu mogą występować calkiem ciekawe zmiany w organizmie - zwieksza sie ilość hormonów żeńskich.

Lekarz może podpowiedzieć jakiś bloker estrogenów co przyspieszy znacznie "przemianę"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szymon mądrze pisze, co do hormonów to ok ale ja bym podarował sobie branie jakiejś chemii, po pół roku ćwiczenia bedzie miał fajne efekty, łykanie pigół to nie zawsze jest dobry pomysł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

Mam taką uwagę do QV żeby zrobić badania krwi w kierunku hormonów męskich, żeńskich kortyzolu i aktywności tarczycy i pujść z tym do lekarza sportowego. Mozna w ten sposób wykluczyć problem z hormonami ponieważ przy otłuszczeniu mogą występować calkiem ciekawe zmiany w organizmie - zwieksza sie ilość hormonów żeńskich.

Lekarz może podpowiedzieć jakiś bloker estrogenów co przyspieszy znacznie "przemianę"

 

Jedną z podstawowych metod obniżenia estrogenu, jest właśnie zrzucenie tkanki tłuszczowej.

A do obniżenia estrogenu nie trzeba wcale używać środków farmakologicznych (oczywiście te działają szybciej), ale wystarczy zmienić trochę dietę pod kątem własnie obniżenia estrogenu.

 

Można to zrobić w kilku etapach dbając aby w diecie znalazły się odpowiednie składniki:

 

1. redukcja aromatazy substancje które ją wspomagają (dostępne w normalnych produktach spożywczych)

- witamina C

- selen

- resweratol

- melatonina 

- cynk

- kwercetyna

 

2. blokowanie receptorów aromatazy:

- witamina K

- genisteina

- glicyteina

- diadzeina

- lignany (zawarierają je na przykład orzechy i pestki różne, ale nie nalezy wcinać bez opamiętania)

- izoflawony

 

3. obniżenie istniejącego estrogenu:

- witamina B6

- magnez

- selen

- witamina E

- kwasy Omega3

 

4. usuwanie nadmiaru estrogenu:

- Witamina C 

- warzywa kapuściane (pomagają też przy alkalizacji)

- cytrusy

 

 

To wszystko jest do znalezienia w necie, ale pozwoliłem sobie wrzucić.

 

Ale to wszystko to już naprawdę takie działanie trochę na wyrost. Sam trening i zrzucenie tkanki tłuszczowej obniża poziom estrogenu i podbija tym samym produkcję testosteronu (zwłaszcza trening typowo siłowy). Żadnych hormonów, bo się wyregulują same. 

 

Wszelkie suplementy i odżywki (no.. chyba że mówimy o kompleksie witamin i Omega 3 prozdrowotnie) to sobie najlepiej darować na początek, bo naprawdę suplementy to nie jest nawet 5% roboty. To jest dodatek bez którego można zrobić naprawdę dobre efekty, a właściwie nie różniące się - tylko trzeba sensownie do żarcia podchodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Macie oczywiscie rację ja piszę z własnego doświadczenia. Nie byłem bardzo zalany ale wiem że ograniczenie estrogenów pozwoliło na dużo cięższe treningi i na lepszą regenerację. Choć w zasadzie na początku to wystarczy dieta i treningi na wolnych cięzarach (podbicie tescia).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam jestem w temacie od kilku miesięcy. Sam wiem jak ciężko jest ograniczyć podjadanie i nie jedzenie cudownie smakującej czekolady czy chipsów. Żeby nie było jem je dalej ale dużo rzadziej i w mniejszych ilościach.

QV czeka Cię pewnie redukcja - oblicz swoje dziennie zapotrzebowanie na kalorie i od wyniku obetnij 300 kalorii aby być na tzw. deficycie kalorycznym, mam nadzieję, że dobrze mówię i Szymon z Angelo mnie poprą. Zwiększ ilość białka w swojej diecie - osobiście jestem zwolennikiem każdego źródła białka czy to nabiał czy mięso łykam wszystko - oczywiście najlepiej zajadać się indykiem ( bo nie nafaszerowany lekami jak kurczak ) i wołowinką, podsypać kumosą ryżową i masę warzyw do tego. Kolejnym czynnikiem pomagającym zrzucić tkankę tłuszczową jest picie wody - minimum 2 - 3 litry wody dziennie. Dobrze też jest dodawać do potraw duże ilości pieprzu lub chilli cayane rozkręcają metabolizm - do deserów cynamon. Oczywiście w necie znajdziesz mnóstwo przepisów na jedzenie dla ćwiczących - ja osobiście stosuję sposób żywienia chłopaków z Warszawskiego Koksu - czyli jesz co chcesz wyglądaj jak chcesz. Polecam ich kanał na YT. Jak to mówią 80 % sukcesu to odpowiednie żywienie a tylko 20 % ćwiczenie.

 

Idę po serek wiejski bo czas na śniadanie a później wspomniany wcześniej FBW w wersji domowej - 4 obwody - w każdym obwodzie 6 ćwiczeń i tak godzinkę :)


Krystian "KriSu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

Sam jestem w temacie od kilku miesięcy. Sam wiem jak ciężko jest ograniczyć podjadanie i nie jedzenie cudownie smakującej czekolady czy chipsów. Żeby nie było jem je dalej ale dużo rzadziej i w mniejszych ilościach.

QV czeka Cię pewnie redukcja - oblicz swoje dziennie zapotrzebowanie na kalorie i od wyniku obetnij 300 kalorii aby być na tzw. deficycie kalorycznym, mam nadzieję, że dobrze mówię i Szymon z Angelo mnie poprą. Zwiększ ilość białka w swojej diecie - osobiście jestem zwolennikiem każdego źródła białka czy to nabiał czy mięso łykam wszystko - oczywiście najlepiej zajadać się indykiem ( bo nie nafaszerowany lekami jak kurczak ) i wołowinką, podsypać kumosą ryżową i masę warzyw do tego. Kolejnym czynnikiem pomagającym zrzucić tkankę tłuszczową jest picie wody - minimum 2 - 3 litry wody dziennie. Dobrze też jest dodawać do potraw duże ilości pieprzu lub chilli cayane rozkręcają metabolizm - do deserów cynamon. Oczywiście w necie znajdziesz mnóstwo przepisów na jedzenie dla ćwiczących - ja osobiście stosuję sposób żywienia chłopaków z Warszawskiego Koksu - czyli jesz co chcesz wyglądaj jak chcesz. Polecam ich kanał na YT. Jak to mówią 80 % sukcesu to odpowiednie żywienie a tylko 20 % ćwiczenie.

 

Idę po serek wiejski bo czas na śniadanie a później wspomniany wcześniej FBW w wersji domowej - 4 obwody - w każdym obwodzie 6 ćwiczeń i tak godzinkę :)

 

 

No to nie jest ich filozofia, tylko dość powszechnie znane w środowisku Flexible Diet. Ale fak faktem że ładnie nazwali i rozpowszechnili. No i oczywiście nienalezy mylić tego z tym, żę nie ważne co zjesz, byle by się makro zgadzało... to tak nie działa. ;) (zresztą sami o tym mówią i nieraz prostowali ten błędny tok myslenia)

Deficyt kaloryczny owszem, ale przez pierwsze 2-3tygodnie, to lepiej jeść wg wyliczonego zapotrzebowania i sprawdzić, czy to faktycznie jest zapotrzebowanie (bo może się okazać, że wyliczona wartość jest dla nas nadwyżką lub już deficytem). Trzeba poobserwować co się z ciałem dzieje przez ten czas (czy już nam spada masa czy może rośnie... a może trzyma ten sam poziom).

 

 

Co do wody, to przy trybie życia gdzie ćwiczysz, to nie jest 2-3l , tylko bliżej 4-5l na dobę (mówię ogólnie o spożywanych płynach).

 

Co do białka, to nie ma co się spinać na jedzenie jakichś strasznych ilości, ale faktem jest, że zwiększa efekt termiczny trawienia i też pomaga to zmniejszyć ilość wchłanianych kalorii. (więcej energii jest używane na trawienie białek niż np węglowodanów).

 

Co do szukania wiedzy w necie, to polecam różne źródła i wyciągnąć sobie z tego jakąś średnią. No i najbardziej ze wszystkiego obserwować swój organizm, bo coś co służy jednemu może nie służyć drugiemu na przykład pod kątem samopoczucia i  komfortu (tak na przykład jest z różnymi protokołami jedzenia, a szczególnie z protokołami z fazami postu i ładowania - kumaci w temacie znają pewnie świetny przykład takiego protokołu jakim jest IF).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że trzeba tu będzie czasem zaglądać, bo człowiek przy okazji może parę rzeczy się dowie :)

Teoretycznie trenuję zawsze coś od chyba 6 czy 7 roku życia, ale przez te lata tyle się zmieniło :ph34r:

Ale ogólnie chłopaki dobrze Marcin Ci piszą- aby w domu zrobić sobie mini siłownię, to naprawdę nie jest potrzebna duża kasa, ale motywacja ogromna,

bo jak jeszcze chodziłem na treningi czy siłownię z kumplem/kumplami, to jak się już umówiło, to nawet jak nie miało się ochoty w danym dniu, to szło się,

bo nie chciało się komuś chrzanić treningu, a samemu- nooo ciężko jest.

Dlatego na początku naprawdę rozsądniejsze jest zacząć chodzić na najbliższą siłownię- nawet jak nie będą mieli super sprzętu, to łatwiej będzie Ci się zebrać jak będziesz miał blisko.

Po kilku miesiącach jak w miarę regularny trening wejdzie Ci w krew i faktycznie to polubisz, to wtedy ma sens myśleć o domowej siłowni.

A tak w ogóle, to jakbyś miał ochotę, to możesz wpadać do mnie do pracy- masz bliziutko, a zrobiłem sobie taką, że i u Ciebie w domu podobna by się sprawdziła-

mam drążek do podciągania z różnymi uchwytami, ławeczkę z regulowanym oparciem, sztangielki, sztangę i trochę obciążeń- i uważam, że naprawdę wiele więcej nie trzeba.

Mam to w pracy od chyba dwóch lat, a faktycznie regularnie w pracy zacząłem ćwiczyć znów od jakiegoś pół roku. Wcześniej też więcej obijałem się niż cokolwiek robiłem,

więc uznałem, że właśnie ze 2 miesiące w miarę regularnego jeżdżenia na siłownię wkręci mnie z powrotem.

Ale ogólnie niestety po czterdziestce czasu jakby mniej, do tego mobilizacji i energii czasem brakuje, a i o odżywianie nie dba się tak jak kiedyś,

ale najważniejsze, aby w miarę starać się ruszać i w miarę rozsądnie się odżywiać, bo długotrwałe(długoletnie) zaniedbania i przyzwyczajenia ciężko potem "odrobić" i poprzestawiać.

U mnie niestety największym grzechem są słodycze- no co ja zrobię, że uwielbiam, szczególnie słodką czekoladę, snickersy, marsy itp rzeczy :huh:

A tak w ogóle to kiedyś jak byłem młody(lub młodszy jeśli ktoś woli), to pamiętam, że jeździłem na siłownię i trenowało się po 2 godziny, a i czasem dłużej- masakra.

Teraz jak trenuję, to naprawdę często i intensywnie, ale max godzinę, a często w 30-40 minutach się mieszczę.

Jedyny wyjątek, to jak jadę na siłownię i robię siłowy trening i potem aeroby, ale ostatnio rzadko mi się chce.

Na krótki trening łatwo mi się zmobilizować, na długi- nie bardzo, więc robię to, na co mam czas i ochotę- to najlepsza metoda, bo po co coś robić na siłę- wtedy łatwo się zniechęcić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

Widzę, że trzeba tu będzie czasem zaglądać, bo człowiek przy okazji może parę rzeczy się dowie :)

Teoretycznie trenuję zawsze coś od chyba 6 czy 7 roku życia, ale przez te lata tyle się zmieniło :ph34r:

Ale ogólnie chłopaki dobrze Marcin Ci piszą- aby w domu zrobić sobie mini siłownię, to naprawdę nie jest potrzebna duża kasa, ale motywacja ogromna,

bo jak jeszcze chodziłem na treningi czy siłownię z kumplem/kumplami, to jak się już umówiło, to nawet jak nie miało się ochoty w danym dniu, to szło się,

bo nie chciało się komuś chrzanić treningu, a samemu- nooo ciężko jest.

Dlatego na początku naprawdę rozsądniejsze jest zacząć chodzić na najbliższą siłownię- nawet jak nie będą mieli super sprzętu, to łatwiej będzie Ci się zebrać jak będziesz miał blisko.

Po kilku miesiącach jak w miarę regularny trening wejdzie Ci w krew i faktycznie to polubisz, to wtedy ma sens myśleć o domowej siłowni.

A tak w ogóle, to jakbyś miał ochotę, to możesz wpadać do mnie do pracy- masz bliziutko, a zrobiłem sobie taką, że i u Ciebie w domu podobna by się sprawdziła-

mam drążek do podciągania z różnymi uchwytami, ławeczkę z regulowanym oparciem, sztangielki, sztangę i trochę obciążeń- i uważam, że naprawdę wiele więcej nie trzeba.

Mam to w pracy od chyba dwóch lat, a faktycznie regularnie w pracy zacząłem ćwiczyć znów od jakiegoś pół roku. Wcześniej też więcej obijałem się niż cokolwiek robiłem,

więc uznałem, że właśnie ze 2 miesiące w miarę regularnego jeżdżenia na siłownię wkręci mnie z powrotem.

Ale ogólnie niestety po czterdziestce czasu jakby mniej, do tego mobilizacji i energii czasem brakuje, a i o odżywianie nie dba się tak jak kiedyś,

ale najważniejsze, aby w miarę starać się ruszać i w miarę rozsądnie się odżywiać, bo długotrwałe(długoletnie) zaniedbania i przyzwyczajenia ciężko potem "odrobić" i poprzestawiać.

U mnie niestety największym grzechem są słodycze- no co ja zrobię, że uwielbiam, szczególnie słodką czekoladę, snickersy, marsy itp rzeczy :huh:

A tak w ogóle to kiedyś jak byłem młody(lub młodszy jeśli ktoś woli), to pamiętam, że jeździłem na siłownię i trenowało się po 2 godziny, a i czasem dłużej- masakra.

Teraz jak trenuję, to naprawdę często i intensywnie, ale max godzinę, a często w 30-40 minutach się mieszczę.

Jedyny wyjątek, to jak jadę na siłownię i robię siłowy trening i potem aeroby, ale ostatnio rzadko mi się chce.

Na krótki trening łatwo mi się zmobilizować, na długi- nie bardzo, więc robię to, na co mam czas i ochotę- to najlepsza metoda, bo po co coś robić na siłę- wtedy łatwo się zniechęcić ;)

 

Słusznie prawisz.

Jak już się człowiek wkręci, to i dłuższy trening nie jest uciążliwy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podziwiam osoby które są w stanie zmobilizować się do chodzenia na siłownię samemu albo tym bardziej do ćwiczenia w domu.

Choć ja w ogóle nie lubię siłowni, jeszcze w dawnych czasach uprawiania sportu, powiedzmy "wyczynowo", trening na siłowni był dla mnie najgorszy, ale przynajmniej jak się szło z kumplami z drużyny to można się było powygłupiać i czas jakoś mijał.

Już jako stary koń kilka razy próbowałem się zmusić do chodzenia na siłkę albo ćwiczenia z ciężarami w domu i nic z tego nigdy nie wyszło - nudzi mnie sport w którym nie ma piłki albo przynajmniej przeciwnika :)


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

podziwiam osoby które są w stanie zmobilizować się do chodzenia na siłownię samemu albo tym bardziej do ćwiczenia w domu.

Choć ja w ogóle nie lubię siłowni, jeszcze w dawnych czasach uprawiania sportu, powiedzmy "wyczynowo", trening na siłowni był dla mnie najgorszy, ale przynajmniej jak się szło z kumplami z drużyny to można się było powygłupiać i czas jakoś mijał.

Już jako stary koń kilka razy próbowałem się zmusić do chodzenia na siłkę albo ćwiczenia z ciężarami w domu i nic z tego nigdy nie wyszło - nudzi mnie sport w którym nie ma piłki albo przynajmniej przeciwnika :)

 

To ja jakiś dziwny jestem...

Na siłownię chodzę sam. Biegać chodzę sam...

Jakoś nie mam problemu z powiedzeniem sobie "idź na trening"

 

;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czemu dziwny?

jeden lubi śledzie a drugi jak mu z mordy jedzie ;)

jeden woli "pizgać żelaztwo" i patrzeć jak "mięcho rośnie" a kto inny pograć w kosza/ squasha/piłkę czy ping ponga :)

i chyba dobrze bo inaczej miejsc w fitness clubach by Wam zabrakło ;)

 

jeszcze bieganie jest ok (poza bieżnią stacjonarną, stadionem albo jakąś małą pętlą którą musisz zrobić X razy żeby przebiec zakładany dystans), choć jak zaczynałem biegać sam to miałem problem na początku, bo byłem przyzwyczajony do biegania za osobą narzucającą tempo :)


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Angelo

Widzę, że trzeba tu będzie czasem zaglądać, bo człowiek przy okazji może parę rzeczy się dowie :)

Teoretycznie trenuję zawsze coś od chyba 6 czy 7 roku życia, ale przez te lata tyle się zmieniło :ph34r:

Ale ogólnie chłopaki dobrze Marcin Ci piszą- aby w domu zrobić sobie mini siłownię, to naprawdę nie jest potrzebna duża kasa, ale motywacja ogromna,

bo jak jeszcze chodziłem na treningi czy siłownię z kumplem/kumplami, to jak się już umówiło, to nawet jak nie miało się ochoty w danym dniu, to szło się,

bo nie chciało się komuś chrzanić treningu, a samemu- nooo ciężko jest.

Dlatego na początku naprawdę rozsądniejsze jest zacząć chodzić na najbliższą siłownię- nawet jak nie będą mieli super sprzętu, to łatwiej będzie Ci się zebrać jak będziesz miał blisko.

Po kilku miesiącach jak w miarę regularny trening wejdzie Ci w krew i faktycznie to polubisz, to wtedy ma sens myśleć o domowej siłowni.

A tak w ogóle, to jakbyś miał ochotę, to możesz wpadać do mnie do pracy- masz bliziutko, a zrobiłem sobie taką, że i u Ciebie w domu podobna by się sprawdziła-

mam drążek do podciągania z różnymi uchwytami, ławeczkę z regulowanym oparciem, sztangielki, sztangę i trochę obciążeń- i uważam, że naprawdę wiele więcej nie trzeba.

Mam to w pracy od chyba dwóch lat, a faktycznie regularnie w pracy zacząłem ćwiczyć znów od jakiegoś pół roku. Wcześniej też więcej obijałem się niż cokolwiek robiłem,

więc uznałem, że właśnie ze 2 miesiące w miarę regularnego jeżdżenia na siłownię wkręci mnie z powrotem.

Ale ogólnie niestety po czterdziestce czasu jakby mniej, do tego mobilizacji i energii czasem brakuje, a i o odżywianie nie dba się tak jak kiedyś,

ale najważniejsze, aby w miarę starać się ruszać i w miarę rozsądnie się odżywiać, bo długotrwałe(długoletnie) zaniedbania i przyzwyczajenia ciężko potem "odrobić" i poprzestawiać.

U mnie niestety największym grzechem są słodycze- no co ja zrobię, że uwielbiam, szczególnie słodką czekoladę, snickersy, marsy itp rzeczy :huh:

A tak w ogóle to kiedyś jak byłem młody(lub młodszy jeśli ktoś woli), to pamiętam, że jeździłem na siłownię i trenowało się po 2 godziny, a i czasem dłużej- masakra.

Teraz jak trenuję, to naprawdę często i intensywnie, ale max godzinę, a często w 30-40 minutach się mieszczę.

Jedyny wyjątek, to jak jadę na siłownię i robię siłowy trening i potem aeroby, ale ostatnio rzadko mi się chce.

Na krótki trening łatwo mi się zmobilizować, na długi- nie bardzo, więc robię to, na co mam czas i ochotę- to najlepsza metoda, bo po co coś robić na siłę- wtedy łatwo się zniechęcić ;)

To bedzie najlepsza opcja dla QV.

Rysiek wie ,,z czym to sie je,,  ;)

 

 

podziwiam osoby które są w stanie zmobilizować się do chodzenia na siłownię samemu albo tym bardziej do ćwiczenia w domu.

Choć ja w ogóle nie lubię siłowni, jeszcze w dawnych czasach uprawiania sportu, powiedzmy "wyczynowo", trening na siłowni był dla mnie najgorszy, ale przynajmniej jak się szło z kumplami z drużyny to można się było powygłupiać i czas jakoś mijał.

Już jako stary koń kilka razy próbowałem się zmusić do chodzenia na siłkę albo ćwiczenia z ciężarami w domu i nic z tego nigdy nie wyszło - nudzi mnie sport w którym nie ma piłki albo przynajmniej przeciwnika :)

 

To ja jakiś dziwny jestem...

Na siłownię chodzę sam. Biegać chodzę sam...

Jakoś nie mam problemu z powiedzeniem sobie "idź na trening"

 

;)

Ja trenowalem sam przez 6 miesiecy w poznych godzinach...

najlepiej mi sie trenuje samemu, lub z jedna osoba... wiecej niema sensu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymon.

A' propos techniki ćwiczenia.... nie róbcie tak :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.