Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

MasterMind

Rolex Datejust ref. 1603 - historia zakupu i minirecenzja

Rekomendowane odpowiedzi

 

"Nie tracić ducha"

 

Życie prawdziwego entuzjasty zegarków to często nieosiągalne marzenia i uporczywe dążenie do ich realizacji - przynajmniej jeżeli ktoś jest wystarczająco zdeterminowany i ma jakąś strategię rozwoju. Sam jakiś czas temu zdecydowałem się zaryzykować i postawić kolejny krok w kierunku zegarkowego św. Graala, to jest Rolexa Day-Date'a w żółtym złocie. Owo ryzyko wiązało się z poświęceniem najważniejszego zegarka w mojej kolekcji, Rolexa ref. 16014, którego poszukiwania kosztowały mnie dużo wysiłku i zajęły mi długie miesiące. Choć nie pierwszy raz zdecydowałem się na tak bezlitosny i przekalkulowany ruch, zegarek który ostatecznie wskoczył na miejsce wcześniejszej ofiary jest i dla mnie zaskoczeniem. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

 

8-1.thumb.jpg.24dcb12fafaacd9386f6f26b44fe91d7.jpg

 

By stłumić wątpliwości związane z tym "rozstaniem na życzenie", pogrążyłem się w kolejnych mozolnych poszukiwaniach. Przy obecnej sytuacji na rynku, wysokich cenach złota, szalejących cenach wszystkiego spod znaku korony i moich wymaganiach co do stanu, znalezienie czegoś wyjątkowego było jak zwykle wyzwaniem. Miałem na oku ze dwie wyselekcjonowane oferty, które nie tyle naciągały mój budżet do granic możliwości, co po prostu mocno go przekraczały. Zacząłem się zastanawiać, czy to aby na pewno odpowiedni moment na takie ruchy? Czy nie porywam się z motyką na słońce? W międzyczasie intensywnie przeglądałem wszystkie możliwe platformy sprzedażowe i społecznościowe. Wtedy też natknąłem się ponownie na zdjęcie pewnego zegarka, na którego widok moje serce znowu zabiło mocniej.

 

"Ujrzeć ducha"

 

Był to rzadki wariant Datejusta, którego fotki widziałem już 2019 roku. Konto na którym publikowano zdjęcia pod każdym postem umieszczało dopisek "NFS" (nie na sprzedaż). Pamiętam, że patrząc wcześniej na niespotykany typ tarczy i ogólny stan tego zegarka, marzyłem by mieć możliwość zakupu podobnej sztuki - ów typ był zdecydowanie na szczycie listy, ex aequo z niebieską mosaic dial produkowaną na rynek azjatycki. Choć ostatecznie zakończyłem poszukiwania na pięknym egzemplarzu o klasycznej srebrnej tarczy, po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że padłem ofiarą własnej zachowawczości. Rozmyślnie kupiłem najbezpieczniejszy i w pewnym sensie "najnudniejszy" wariant - optymalny pod względem wyglądu, stanu i ceny. Nie było w tym nic złego, jednak gdybym miał możliwość sięgnąć wyżej...

 

Teraz jednak, biorąc pod uwagę ile należy wyłożyć na najtańszego Day-Date'a, w zasięgu miałem nawet i tarcze tropikalne w Datejustach. To ten dziwny moment w kolekcjonowaniu, gdy zamiast odkupić z salonu "gołego" i służącego do jazdy testowej Mercedesa S klasy, stać nas spokojnie na E klasę w pełnym wyposażeniu i w dowolnym wybranym przez siebie kolorze (gdybym to miał porównać do zakupu samochodu). Wyjątkowo problemem nie były więc pieniądze - tylko dostępność, a raczej jej brak.

 

"Uwierzyć w ducha"

 

Konto na którym widziałem wspomnianego Datejusta od dłuższego czasu nie publikowało jego zdjęć. Postanowiłem więc spróbować szczęścia i zapytać dotychczasowego właściciela o ewentualny namiar do kogoś, kto (zapewne) ów zegarek odkupił. W odpowiedzi usłyszałem "Nadal go mam, tylko niestety praktycznie w ogóle go nie noszę".

To "niestety" i " w ogóle go nie noszę" mój mózg odebrał jako "na całe szczęście dla ciebie" i "być może dam się namówić na odsprzedaż". W dalszej rozmowie wyszło na jaw coś, co być może dla niektórych zabrzmi kuriozalnie. Pomimo iż na większości zdjęć widniał podpis "nie na sprzedaż", po każdej publikacji kolegę i tak nawiedzały dziesiątki mniej lub bardziej nachalnych osób zainteresowanych zakupem. Doszło do tego, że zmęczony zapytaniami przestał publikować zdjęcia zegarka, a co za tym idzie, przestał go tak często nosić - ostatecznie chowając go w skrytce bankowej.

I tu zjawiam się ja, niespodziewanie pytając o ten zegarek, co wręcz przypomniało właścicielowi o jego istnieniu. Ponieważ sytuacja na świecie jest jaka jest, a kolekcja jegomościa do skromnych nie należy, udało mi się skutecznie namówić go do sprzedaży. To dzięki mojemu wrodzonemu szczęściu oraz wyrozumiałości i uprzejmości ze strony poprzedniego właściciela dziś mogę wam zaprezentować...

 

5-1.thumb.jpg.1ce7ebc1455658bfdbe229b2417ed609.jpg

 

"Iść z duchem czasu"

 

Rolex Datejust ref. 1603 z 1968 roku, z rzadką tarczą typu pie-pan, która wśród kolekcjonerów znana jest jako ghost dial, czyli "tarcza duch". Swój przydomek zawdzięcza niewielkiemu kontrastowi między szarym matem, a bielą napisów. Gdy światło pada na nią pod odpowiednim kątem, jej powierzchnia wydaje się być niemalże pozbawiona napisów. Co ciekawe, tarcze o takim jasnym matowoszarym wykończeniu występują wyłącznie w jednej konfiguracji - w połączeniu ze smukłymi prostymi indeksami - i wyłącznie w czterocyfrowych referencjach Datejustów i Day-Date'ów (w nowszych modelach szare cyferblaty mają już wyłącznie szlif słoneczny, z wyłączeniem rzymskich tarcz typu "Buckley").

 

Zegarek ma wymiary 36mm na 44mm wysokości (lug to lug) na 12mm grubości ze szkłem (pleksi) i 20mm między uszami. Wewnątrz pracuje in-house'owy werk o oznaczeniu 1570 - wprowadzony trzy lata wcześniej, w 1965 roku, będący trzecią generacją mechanizmów z serii 1500. To mechanizm z certyfikatem chronometru COSC, oparty na 26 kamieniach, bijący z częstotliwością 19 800 wahnięć na godzinę i fabryczną rezerwą chodu na poziomie 48 godzin. Wady? Stop sekundę wprowadzono dopiero ok. 1972 roku, a szybką zmianę daty dopiero w werku 3035 - dlatego nici z ustawiania czasu co do sekundy, a gdy odłożę zegarek na dłużej będę musiał kręcić wskazówkami by ustawić datę (a nie lubię mieć źle ustawionej). Zalety? To prawdziwy czołg wśród werków. Solidna, sprawdzona i zasłużona konstrukcja, stworzona w czasach, gdzie wiele rzeczy nadal wykonywano ręcznie. Do tego bardzo dobry ogólny stan - widać że był mało używany w ciągu ostatnich 50 lat, jest świeżo po serwisie, wymianie uszczelek i testach szczelności.

 

7-1.thumb.jpg.9d3597886eda8c456d00a570fca3048b.jpg

 

Innymi cechami wyróżniającymi ten egzemplarz są: stalowy frezowany bezel typu "engine turned" (w przeciwieństwie do typowego bezela karbowanego), sztywna, oryginalna bransoleta jubilee z epoki (zaginane ogniwa) oraz wyborny stan zachowania pozostałych elementów. Często bywa tak, że zegarek ma świetną tarczę, natomiast wykruszoną lumę, skorodowane lub podmienione wskazówki, spolerowaną lub poobijaną kopertę, porysowane lub nieoryginalne szkło i wyciągniętą bransoletę (o ile w ogóle ją ma). Tutaj myślę że nawet zdjęcia nie oddają tego, jak wszystko prezentuje się na żywo. Jest to niewątpliwie kolekcjonerski rarytas i niezwykle szczęśliwy strzał, który nawet przy mojej niestałości uczuć ma szansę na zawsze zamknąć temat wyjątkowego Datejusta vintage w kolekcji.

 

Jak zawsze – paski są już w drodze i będę was wkrótce raczył zdjęciami z przymiarek – kolor o dziwo jest wymagający, więc czekają nas różne eksperymenty. Docelowo jednak, jak zawsze, zimna stal wygra ;)

 

 3-1.thumb.jpg.ad27670fd299d89677c2e79f98f5a85e.jpg

 

8-1.thumb.jpg.2917e3e308ddc4f4104a55599615bd6f.jpg

 

30-1.jpg


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super historia i recenzja w jednym - jak z resztą wszystkie Twoje historio-recenzje. Każdemu polecam zapoznanie się z poprzednimi recenzjami od @MasterMind (szczególnie te Tudorowo-Rolexowe) bo wtedy wszystko układa się w świetną historię zegarkowego entuzjasty ze wzlotami i upadkami i pewno wielu z nas znacząco pokiwa głową podczas czytania, że przecież nie jest to nam obce i też tak mieliśmy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękny ten 16014 na zdjęciu ;)

I duch też wspaniały :)

Gatulacje!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękne zakończenie (czy napewno?) epopei vintage Rolex-owej. Gratulacje, niech cieszy (na) zawsze.


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już staram się nie mówić "forever & ever, we will be together" ale ostatnio przyjąłem strategię zatrzymywania najlepszych kąsków które wpadają mi w ręce i ten DJ zdecydowanie jest w tej kategorii. Wszystkie moje dotychczasowe starania związane z Rolexem doprowadziły mnie do tego momentu i myślę że było warto.


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwa ostatnie, kontrastujące zdjęcia świetnie pokazują magię tej tarczy. Wyjątkowy model. Tak z ciekawości, ile trwały negocjacje i czy było nerwowo ;)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze jak kupuję zegarek korespondencyjnie to jest nerwowo. Przelewy, kurier, przesyłka z innego kraju, kwestia zaufania do sprzedawcy i przewoźnika itd. Czekanie.

 

Negocjacje nie trwały jakoś długo. Sprzedawca bardziej się starał mi pokazać stan zegarka niż sam tego wymagałem - porobił zdjęcia, filmiki, zbliżenia - a ja już byłem zdecydowany w momencie gdy pisałem zapytanie. Nerwy pojawiły się wtedy, gdy po wyjęciu go ze skrytki bankowej porobił zdjęcia i wstawił pierwsze, od bardzo dawna, zdjęcie na Instagrama i zyskał pod nim pół tysiąca lajków oraz komplementy ze strony "grubych ryb" zegarkowego świata - zacząłem się martwić, że się jeszcze rozmyśli, albo sprzeda komuś innemu. Później włożył zegarek na pasek od Bulang & Sons i ich otagował, co skończyło się kolejnym postem, tym razem ze strony B&S, co znów podniosło mi ciśnienie :D 


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze z przyjemnością czytam Twoje recenzje, ale najbardziej lubię te z osobistym zaangażowaniem i niekrytym entuzjazmem ^_^ Wyraźnie można tu wyczytać głębokie podekscytowanie, niemalże podniecenie :D 

 

Gratulacje raz jeszcze!


Zegarki to emocje i nawet najbogatsza historia oraz najlepsze parametry na papierze nie wygrają z głosem serca - Passero

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Ci gratuluję realizacji kolejnego marzenia. Super się czyta takie "przygody" prawdziwego entuzjasty zegarków. Tylko tak dalej, a podejrzewam, że pokażesz nam jeszcze sporo perełek! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, dodge66 napisał:

Wyraźnie można tu wyczytać głębokie podekscytowanie, niemalże podniecenie :D 

Tak jest. Te historie są tak naładowane emocjami, że czytelnik nieomal przeżywa je wraz z autorem. Z ogromną przyjemnością się to czyta:) 

A zegarek, cóż tu dużo pisać, piękny. Gratuluję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, MasterMind napisał:

Sprzedawca bardziej się starał mi pokazać stan zegarka niż sam tego wymagałem - porobił zdjęcia, filmiki, zbliżenia - a ja już byłem zdecydowany w momencie gdy pisałem zapytanie.

Najważniejsze, że się rozumieliście na poziomie pasjonat-pasjonat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetny zegar, jeszcze raz gratuluję, fajnie, że są tacy pasjonaci na forum😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluje!
Piękna sztuka!

Ale daje mu max 6miesiecy na twoim ręku!  :) 

Cel uświęca środki! 😎


Zegarkow!!! Ile by nie bylo to i tak jest za malo!!! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż sześć miesięcy? To pół roku, prawdziwa wieczność :D

 

Może uda się przedłużyć to cierpienie eksperymentując z paskami:

 

4-1.thumb.jpg.72c08af6589c558d77947062236231ea.jpg


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśle, że będziesz korumpowany i tak to się skończy 😉 że będzie cieszył kogoś innego a ty będziesz bliżej celu! 😎😄


Zegarkow!!! Ile by nie bylo to i tak jest za malo!!! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajna historia, całe szczęście że tarcza na której nic nie widać kompletnie mi się nie podoba bo musiałbym zacząć się rozglądać ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha :D

 

Ja wręcz obawiałem się, że te zdjęcia które wcześniej widziałem to są mocno obrabiane i że on tak na żywo nie wygląda, że nie ma tego efektu. W istocie efekt jest dobre 50% czasu, wszystko zależy od światła i kąta pod którym się patrzy. Tarcza ma przedziwne wykończenie. To jest mat, ale nie jest ziarnisty, ani chropowaty, tylko gładki - dlatego powierzchnia dodatkowo odbija światło. Osobiście nie widziałem niczego ciekawszego na starych Datejustach. Są tarcze lniane, które się bawią ze światłem - ale to jest zupełnie coś innego - raz ciemny grafit, raz wręcz mleczno-szara - Rolex takich rzeczy już nie robi.


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Edmund Exley szczerze kibicujesz mi od samego początku, więc doceniam :D

 

Jest coś niezwykle ulotnego w tym zegarku. Będę starał na zdjęciach wyciągnąć jego urok.

 

12-1.jpg

16-1.jpg


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już kilka razy pisałem, fajny zegarek i super historia. Ale wydaje się być trochę podobny do Twojego Vulcaina, więc jeżeli rozważałbyś sprzedaż tego ostatniego, to proszę pamiętaj, że jestem (chyba) pierwszy w kolejce 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie Vulcain podobny do tego DJa, także mógłbym nabyć, jak coś, tego ostatniego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Szyszkops napisał:

Faktycznie Vulcain podobny do tego DJa, także mógłbym nabyć, jak coś, tego ostatniego emoji23.png

Chyba podobają nam się podobne zegarki - jlc, teraz vulcain... 😉 Wadim - sorry za OT 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, szuwi napisał:

Jak już kilka razy pisałem, fajny zegarek i super historia. Ale wydaje się być trochę podobny do Twojego Vulcaina, więc jeżeli rozważałbyś sprzedaż tego ostatniego, to proszę pamiętaj, że jestem (chyba) pierwszy w kolejce 😉

 

Do Vulcaina już mam zbyt duży sentyment, by go sprzedawać. Jego posiadanie sprawiło, że moje ciągłe tasowanie zegarkami wreszcie wyhamowało. Mam z nim też fajne wspomnienia. Pamiętam jak świeżo po zakupie zabrałem go na galę rozdania nagród CH24 i na sali pełnej zagranicznych gości, ambasadorów największych marek i dziennikarzy przyciągał spojrzenia i dawał okazję do konwersacji. Ludzie z nie takimi zegarkami na rękach byli wtedy nim mocno zainteresowani. Teraz z kolei jak staram się trochę budować własną "markę" zagranicą (jeszcze nie wiem w jakim celu :D)  jestem najbardziej rozpoznawalny właśnie po Crickecie. Miałem już kilka naprawdę kuszących ofert chociażby od kolekcjonerów Polerouterów - ich niezdrowo podnieca ten "homage", który jest rzadszy od pierwowzoru i ma jeszcze funkcję alarmu. Na ten moment to dla mnie zegarek "unikat", nie do ruszenia - ale kolejkę mam zapisaną w małym chińskim notesiku - jak mnie coś mocno przyciśnie życie (mam nadzieję, że już nigdy) - to zacznę odpisywać w ustalonej kolejności :D

 

44 minuty temu, Szyszkops napisał:

Faktycznie Vulcain podobny do tego DJa, także mógłbym nabyć, jak coś, tego ostatniego emoji23.png

 

Podobna historia. Zapisy już trwają. Aktualnie najwyższa oferta to 6k USD ze Stanów Zjednoczonych :D


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba podobają nam się podobne zegarki - jlc, teraz vulcain... Wadim - sorry za OT

Vulcain Wadima bardzo mi się podoba, ale jeśli przeczytasz raz jeszcze co napisałem, to jasne będzie, co podoba mi się bardziej
 
Podobna historia. Zapisy już trwają. Aktualnie najwyższa oferta to 6k USD ze Stanów Zjednoczonych


Czuję, że może być tylko lepiej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super recenzja, świetnie się czyta. Wyczuwa się w niej ogromną pasję i satysfakcję ze zwieńczonych sukcesem poszukiwań. Gratuluję nowego nabytku, zegarek w fantastycznym stanie i nietuzinkowy. Trochę szkoda tego poprzedniego Datejusta. Był ... tu zacytuję autora: "optymalny pod względem wyglądu, stanu i ceny" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.