Autor1984 15345 #52151 Napisano wczoraj o 06:20 4 godziny temu, TomcioMiki napisał(-a): Zawsze jest jeszcze takie coś bez kompromisów, może nie jest najszybszy na prostej ale na krętym, to kto wie 😁😁😁 Ale ja tam się nie znam 🤗🤗🤗 I waży grubo poniżej tony. Prawie 300koni 500kilo Z Caterhamem jest jeden znaczący problem: to pojazdy, które ze względu na konstrukcję open-wheel praktycznie nie generują aerodynamicznej siły docisku, za to tworzą ogromny opór. W efekcie w szybkich łukach nawet kierowca pokroju Stiga ( np. Ben Collins) będzie miał ręce pełne pracy. Wg mnie to auto idealne na tor kartingowy lub krótkie, techniczne tory typu Cadwell Park, Lime Rock czy Brands Hatch (głównie w wersji Indy). Ale na dłuższych i bardziej wymagających nitkach raczej spektakularnych efektów nie spodziewałbym się. Szczególnie przy zmiennych / gorszych warunkach pogodowych - przy drastycznie zmniejszonej przyczepności mechanicznej i ciągłym braku docisku aerodynamicznego jazda tym autkiem przypomina bardziej podróż monocyklem po linie rozstawionej na wysokości kilkuset metrów, bez żadnego zabezpieczenia (z tego co pamiętam Caterhamy są pozbawione nawet układu ABS). Tego typu konstrukcja przy wyższych prędkościach wytwarza wręcz aerodynamiczną siłę nośną, więc ze skrzydłami mógłby spokojnie konkurować z polską Iskrą 🤪 , ale nie z nowoczesnymi konstrukcjami pokroju M3 na północnej pętli Nurburringu. Fakt, jest to świetny samochód dla semi-pro i kierowców w pełni porfesjonalnych. 2 "Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 79223 #52152 Napisano wczoraj o 06:54 31 minut temu, Autor1984 napisał(-a): Z Caterhamem jest jeden znaczący problem: to pojazdy, które ze względu na konstrukcję open-wheel praktycznie nie generują aerodynamicznej siły docisku, za to tworzą ogromny opór. W efekcie w szybkich łukach nawet kierowca pokroju Stiga ( np. Ben Collins) będzie miał ręce pełne pracy. Wg mnie to auto idealne na tor kartingowy lub krótkie, techniczne tory typu Cadwell Park, Lime Rock czy Brands Hatch (głównie w wersji Indy). Ale na dłuższych i bardziej wymagających nitkach raczej spektakularnych efektów nie spodziewałbym się. Szczególnie przy zmiennych / gorszych warunkach pogodowych - przy drastycznie zmniejszonej przyczepności mechanicznej i ciągłym braku docisku aerodynamicznego jazda tym autkiem przypomina bardziej podróż monocyklem po linie rozstawionej na wysokości kilkuset metrów, bez żadnego zabezpieczenia (z tego co pamiętam Caterhamy są pozbawione nawet układu ABS). Tego typu konstrukcja przy wyższych prędkościach wytwarza wręcz aerodynamiczną siłę nośną, więc ze skrzydłami mógłby spokojnie konkurować z polską Iskrą 🤪 , ale nie z nowoczesnymi konstrukcjami pokroju M3 na północnej pętli Nurburringu. Fakt, jest to świetny samochód dla semi-pro i kierowców w pełni porfesjonalnych. No tym trzeba umieć jeździć, tam nie ma wspomagaczy, liczysz sam na siebie 😁😁😁 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 79223 #52153 Napisano wczoraj o 07:14 (edytowane) Szukam aut poniżej tony 😁😁😁 Coś koło 600koni i nie całe 800kilo 🤯🤯🤯 Ten raczej nie odleci 🤔🤔🤔 Edytowane wczoraj o 07:20 przez TomcioMiki 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Autor1984 15345 #52154 Napisano wczoraj o 07:48 30 minut temu, TomcioMiki napisał(-a): Szukam aut poniżej tony 😁😁😁 Coś koło 600koni i nie całe 800kilo 🤯🤯🤯 Ten raczej nie odleci 🤔🤔🤔 Cena zaczyna się od 300 000,00 euro. NETTO W przybliżeniu około 2 000 000,00 zł 1 "Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
rafalmosty 163903 #52155 Napisano wczoraj o 07:50 Dzisiaj na czas mycia auta, dostałem taki oto samochód zastępczy. Ależ to buja na nierównościach😉 bałbym się tym jeździć na codzień😅 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Keniutek 459 #52156 Napisano wczoraj o 07:52 Zawsze można skorzystać ze sprawdzonego McMurtry Spéirling... ale przecież nie lubimy tutaj kosiarek/elektryków 🤭 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 79223 #52157 Napisano wczoraj o 08:43 54 minuty temu, Autor1984 napisał(-a): Cena zaczyna się od 300 000,00 euro. NETTO W przybliżeniu około 2 000 000,00 zł 🤭🤭🤭 51 minut temu, Keniutek napisał(-a): Zawsze można skorzystać ze sprawdzonego McMurtry Spéirling... ale przecież nie lubimy tutaj kosiarek/elektryków 🤭 No nie, ja tylko szukam spalinowych 😁😁😁 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Autor1984 15345 #52158 Napisano wczoraj o 11:32 (edytowane) Dziś oficjalną premierę miało Audi Q9. Już same wymiary wskazują, że marka z Ingolstadt celuje przede wszystkim w rynek amerykański i zapewne chiński. 5,31 m długości, 2,01 m szerokości i 1,81 m wysokości. WOW! Ciekawie prezentuje się również cena wyjściowa - 108 400 euro. Na tle bezpośredniej konkurencji wydaje się naprawdę rozsądnie skalkulowana. PS. Szczególnie zaintrygowały mnie proporcje nadwozia. Na tle konkurencji Q9 będzie samochodem niższym, a jednocześnie szerszym. To może przełożyć się nie tylko na prezencję, ale również na sposób, w jaki będzie odbierany na żywo. Jestem tego bardzo ciekaw. Na chwilę obecną, dostępne będą dwie wysokopręzne jednostki spalinowe (w układzie V6) o mocy: 180 i 220 kW(245 i 299KM). https://fleet.com.pl/wiadomosci/branza-flotowa/samochody/audi-zabiera-a8-korone-nowym-krolem-jest-suv-q9 Edytowane wczoraj o 11:36 przez Autor1984 0 "Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
tommly 13372 #52159 Napisano wczoraj o 15:10 Drzwi przednie. Niby amelinium, ale ponoć na aluminiowych też się mogą purchle robić. Jak najbardziej, alu się "utlenia", przerabiałem to w Disco, tylna klapa głównie Szukam aut poniżej tony Swego czasu miałem Colta IV - firmówkę i swojego prywatnego, silnik 1.3, coś koło 950kg, fajnie to jeździło. A była też wersja 1.6. Honda CRX też chyba miała podobną wagę. 3 ..."Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu"... Dan Brown Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Markol 3855 #52160 Napisano wczoraj o 15:35 6 godzin temu, TomcioMiki napisał(-a): 🤭🤭🤭 No nie, ja tylko szukam spalinowych 😁😁😁 615 kg i spalinowy jak cholera 😁😁😁 6 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
DawidM86 3831 #52161 Napisano wczoraj o 15:59 8 hours ago, TomcioMiki said: Szukam aut poniżej tony 😁😁😁 Coś koło 600koni i nie całe 800kilo 🤯🤯🤯 Ten raczej nie odleci 🤔🤔🤔 Tutaj całkiem fajna lista: https://www.topgear.com/car-news/speed-week-2021/19-lightest-performance-cars-you-can-buy Każdy da ogrom frajdy. 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
GostRado 12994 #52162 Napisano wczoraj o 16:52 5 godzin temu, Autor1984 napisał(-a): Dziś oficjalną premierę miało Audi Q9. Już same wymiary wskazują, że marka z Ingolstadt celuje przede wszystkim w rynek amerykański i zapewne chiński. 5,31 m długości, 2,01 m szerokości i 1,81 m wysokości. WOW! Ciekawie prezentuje się również cena wyjściowa - 108 400 euro. Na tle bezpośredniej konkurencji wydaje się naprawdę rozsądnie skalkulowana. PS. Szczególnie zaintrygowały mnie proporcje nadwozia. Na tle konkurencji Q9 będzie samochodem niższym, a jednocześnie szerszym. To może przełożyć się nie tylko na prezencję, ale również na sposób, w jaki będzie odbierany na żywo. Jestem tego bardzo ciekaw. Na chwilę obecną, dostępne będą dwie wysokopręzne jednostki spalinowe (w układzie V6) o mocy: 180 i 220 kW(245 i 299KM). https://fleet.com.pl/wiadomosci/branza-flotowa/samochody/audi-zabiera-a8-korone-nowym-krolem-jest-suv-q9 W '27 "S": 1 => Joie de Vivre <= Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
mroova 7014 #52163 Napisano wczoraj o 17:13 Ferrari osiąga cel sprzedaży Luce EV na 2026 rok dwa miesiące po premierze: https://stooq.pl/n/?f=1774486&c=1&p=4+9+22 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 79223 #52164 Napisano wczoraj o 17:32 1 godzinę temu, Markol napisał(-a): 615 kg i spalinowy jak cholera 😁😁😁 No można i tak 😁😁😁 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Autor1984 15345 #52165 Napisano wczoraj o 17:56 Godzinę temu, GostRado napisał(-a): W '27 "S": 0 "Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Ceteth 6305 #52166 Napisano 10 godzin temu W dniu 27.07.2026 o 12:53, Paulus57 napisał(-a): 1950 x 36, to wychodzi ponad 70k zł. Wykup za ile? Bez wykupu, po 3 latach oddajesz kluczyki i zapominasz. No ale przez taka kwotę Stonic nie jest opcją, szczególnie jak policzysz, ze za niecałe 60k możesz mieć na ten okres dwa razy droższego Sportage. Dzisiaj jedziemy do salonu Citroena. Citroena E C3 w wersji maks wycenili w wynajmie na 4 lata na około 1500 zł. Tyle, że wersję z placu i z rocznika 2025 wycenili na 1560 zł miesięcznie, a jak zamówimy sobie nową 1460. Z jednej strony fajnie będzie mieć auto szybciej, a że po najmie je oddaję, to niezbyt mnie ten rocznik rusza, z drugiej na placu stoi biały, a moja chciałaby czerwony i jeśli poczekamy jakieś 3 miesiące na produkcje nowego to w skali 4 lat, cała kwota będzie o 4 800 zł niższa. Na 3 miesiące możemy pożyczyć od rodzinki auto na dojazdy do miasta, więc pewnie będziemy skłaniać się w stronę produkcji nowego. W przypadku Citroena, w odróżnieniu od Kia, będziemy musieli jeszcze auto ubezpieczyć na własną rękę, w cenie są tylko serwisy. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Paulus57 159213 #52167 Napisano 9 godzin temu 43 minuty temu, Ceteth napisał(-a): Bez wykupu, po 3 latach oddajesz kluczyki i zapominasz. No ale przez taka kwotę Stonic nie jest opcją, szczególnie jak policzysz, ze za niecałe 60k możesz mieć na ten okres dwa razy droższego Sportage. Dzisiaj jedziemy do salonu Citroena. Citroena E C3 w wersji maks wycenili w wynajmie na 4 lata na około 1500 zł. Tyle, że wersję z placu i z rocznika 2025 wycenili na 1560 zł miesięcznie, a jak zamówimy sobie nową 1460. Z jednej strony fajnie będzie mieć auto szybciej, a że po najmie je oddaję, to niezbyt mnie ten rocznik rusza, z drugiej na placu stoi biały, a moja chciałaby czerwony i jeśli poczekamy jakieś 3 miesiące na produkcje nowego to w skali 4 lat, cała kwota będzie o 4 800 zł niższa. Na 3 miesiące możemy pożyczyć od rodzinki auto na dojazdy do miasta, więc pewnie będziemy skłaniać się w stronę produkcji nowego. W przypadku Citroena, w odróżnieniu od Kia, będziemy musieli jeszcze auto ubezpieczyć na własną rękę, w cenie są tylko serwisy. To jak nie ma opcji wykupu, to rozbój w biały dzień. Trzeba chyba nie znać tabliczki mnożenia, by wziąć samochód na trzy lata i oddać z powrotem za darmo. Lepiej kupić na własność i potem sprzedać. 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Ceteth 6305 #52168 Napisano 8 godzin temu Jest opcja wykupu, ja po prostu nie jestem nią zainteresowany. A na finansowanie w ten sposób zależy jak patrzysz. Taki Citroen E C3. Bazowo 135 000 zł, wezmę to na 4 lata, czyli wydam 48 x 1480 zł. Wyjdzie mnie za użytkowanie auta jakieś 70 000 zł. Ze swojej kieszeni nie wykładam nawet zł na wkład własny. Taki elektryk przez te 4 lata i 50 - 60 tysięcy kilometrów przebiegu w tym okresie straci połowę swojej wartości. AI szacuje, że realnie straci pomiędzy 50 a 60% bo elektryki spadają szybciej niż spalinówki. 50% wartości to jakieś 67 500zł. Czy da się znaleźć coś do jeżdżenia taniej i na własność, żeby po 4 latach wyciągnąć z tego jeszcze jakiś kapitał? Oczywiście. Kwestia czego oczekujesz. Ja na chwile obecną kończę wykańczać wymarzony dom, więc oszczędności wyglądają biednie. Nie mam ochoty ruszać swojej poduszki finansowej czy sprzedawać choćby zegarków żeby kupić teraz drugi samochód. Prąd do tego elektryka, na dojazdy do pracy mojej Natalii, to będzie niecałe 150zł miesięcznie, pewnie nawet mniej ładując auto w taryfie nocnej. Przez to, że będzie to elektryk, koszty parkowania w centrum Poznania (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas odpadają). W naszym domowym budżecie, koszt samego samochodu i prądu to będzie wyraźnie poniżej 10% miesięcznej kwoty. Swoje auto mam służbowe i pracodawca leje mi również "prywatne" paliwo. Powiem kolokwialnie "stać nas" i po prostu chce żeby moja kobieta, która jest osobą niesamowicie oszczędną, zawsze oglądającą każdą złotówkę dwa razy i zastanawiająca się czy czegoś naprawdę jej/nam potrzeba (wcześniej "najlepszym" autem jakie miała była fiesta, która w momencie zakupu miała 12 lat), miała dla siebie coś nowego, wypasionego i coś co po prostu będzie sprawiało tę "obrzydliwą" materialną przyjemność z posiadania swojego wymarzonego cacka 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Paulus57 159213 #52169 Napisano 7 godzin temu Godzinę temu, Ceteth napisał(-a): Jest opcja wykupu, ja po prostu nie jestem nią zainteresowany. A na finansowanie w ten sposób zależy jak patrzysz. Taki Citroen E C3. Bazowo 135 000 zł, wezmę to na 4 lata, czyli wydam 48 x 1480 zł. Wyjdzie mnie za użytkowanie auta jakieś 70 000 zł. Ze swojej kieszeni nie wykładam nawet zł na wkład własny. Taki elektryk przez te 4 lata i 50 - 60 tysięcy kilometrów przebiegu w tym okresie straci połowę swojej wartości. AI szacuje, że realnie straci pomiędzy 50 a 60% bo elektryki spadają szybciej niż spalinówki. 50% wartości to jakieś 67 500zł. Czy da się znaleźć coś do jeżdżenia taniej i na własność, żeby po 4 latach wyciągnąć z tego jeszcze jakiś kapitał? Oczywiście. Kwestia czego oczekujesz. Ja na chwile obecną kończę wykańczać wymarzony dom, więc oszczędności wyglądają biednie. Nie mam ochoty ruszać swojej poduszki finansowej czy sprzedawać choćby zegarków żeby kupić teraz drugi samochód. Prąd do tego elektryka, na dojazdy do pracy mojej Natalii, to będzie niecałe 150zł miesięcznie, pewnie nawet mniej ładując auto w taryfie nocnej. Przez to, że będzie to elektryk, koszty parkowania w centrum Poznania (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas odpadają). W naszym domowym budżecie, koszt samego samochodu i prądu to będzie wyraźnie poniżej 10% miesięcznej kwoty. Swoje auto mam służbowe i pracodawca leje mi również "prywatne" paliwo. Powiem kolokwialnie "stać nas" i po prostu chce żeby moja kobieta, która jest osobą niesamowicie oszczędną, zawsze oglądającą każdą złotówkę dwa razy i zastanawiająca się czy czegoś naprawdę jej/nam potrzeba (wcześniej "najlepszym" autem jakie miała była fiesta, która w momencie zakupu miała 12 lat), miała dla siebie coś nowego, wypasionego i coś co po prostu będzie sprawiało tę "obrzydliwą" materialną przyjemność z posiadania swojego wymarzonego cacka Pewnie są jakieś sensowne uzasadnienia "użytkowania" zamiast "posiadania", ale jakoś we mnie się budzi wewnętrzy opór przed "nieposiadaniem i zadowoleniem z tego". 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 79223 #52170 Napisano 7 godzin temu V8 tesla 😁😁😁 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Ceteth 6305 #52171 Napisano 6 godzin temu 49 minut temu, Paulus57 napisał(-a): Pewnie są jakieś sensowne uzasadnienia "użytkowania" zamiast "posiadania", ale jakoś we mnie się budzi wewnętrzy opór przed "nieposiadaniem i zadowoleniem z tego". Wiesz, ja doskonale rozumiem, ze fajnie jest posiadać, natomiast z mojej strony większym plusem jest to, że nie musze inwestować środków, potem bujać się ze sprzedażą itd. Wejdę do salonu, załatwię papiery, po kilku dniach odbiorę auto, po 4 latach oddam i wybierzemy kolejne. 3 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Paulus57 159213 #52172 Napisano 6 godzin temu 32 minuty temu, Ceteth napisał(-a): Wiesz, ja doskonale rozumiem, ze fajnie jest posiadać, natomiast z mojej strony większym plusem jest to, że nie musze inwestować środków, potem bujać się ze sprzedażą itd. Wejdę do salonu, załatwię papiery, po kilku dniach odbiorę auto, po 4 latach oddam i wybierzemy kolejne. Rozumiem powody Twojego wyboru i trudno się z nimi nie zgodzić. Niemniej jestem wrogiem "zabierania własności" i wtłaczaniem nas, jako społeczeństwa, w tryby "użytkowania". "Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy" - te słowa budzą we mnie wstręt i oburzenie. 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Autor1984 15345 #52173 Napisano 5 godzin temu (edytowane) 3 godziny temu, Paulus57 napisał(-a): To jak nie ma opcji wykupu, to rozbój w biały dzień. Trzeba chyba nie znać tabliczki mnożenia, by wziąć samochód na trzy lata i oddać z powrotem za darmo. Lepiej kupić na własność i potem sprzedać. Pawle, z tą "tabliczką mnożenia" to bym uważał. Wynajem długoterminowy nie polega na tym, że płacisz za cały samochód i oddajesz go za darmo (to chyba oczywiste). Płacisz przede wszystkim za jego utratę wartości w okresie użytkowania oraz koszt finansowania. W tym przypadku liczby wyglądają następująco: wartość nowego Citroëna: 135 000 zł, rata: 1 480 zł miesięcznie, okres: 48 miesięcy, suma rat: 71 040 zł. To oznacza, że przez 4 lata zapłacisz ok. 52,6% wartości nowego auta. A teraz spójrzmy na zakup. Jeśli kupisz samochód za 135 tys. zł, to po 4 latach nie sprzedasz go za 135 tys. zł (to jest również oczywiste). Samochód przez ten czas traci na wartości. Firmy zajmujące się wynajmem doskonale o tym wiedzą i właśnie na podstawie prognozowanej wartości rezydualnej wyliczają wysokość rat. Jeżeli za 4 lata taki samochód będzie wart około 60-70 tys. zł (a dla aut elektrycznych jest to całkiem realny scenariusz), to jego właściciel również straci około 65-75 tys. zł wyłącznie na utracie wartości. To praktycznie tyle samo, ile wynosi suma rat wynajmu. Różnica polega na tym, że właściciel: zamraża cały kapitał lub spłaca kredyt, ponosi ryzyko spadku wartości auta, musi później znaleźć kupca i sprzedać samochód (kupa "zawracaczy" d*py marnujących człowiekowi czas). Osoba wynajmująca: płaci za użytkowanie, po zakończeniu umowy oddaje samochód, może zawrzeć kolejną umowę lub - jeśli oferta to przewiduje - wykupić pojazd, nie martwi się, czy za 4 lata samochód będzie wart 70 tys. zł, 55 tys. zł, 45 tys. zł czy jeszcze mniej (kto chce używanego elektryka?). Ryzyko wartości rezydualnej bierze na siebie finansujący. W tym konkretnym przypadku auto ma służyć głównie do codziennych dojazdów do pracy. Skoro po 4 latach i tak planowana jest wymiana na nowszy model, wynajem jest całkowicie racjonalnym rozwiązaniem. Płacisz za korzystanie z samochodu, a nie za jego późniejszą odsprzedaż. Dlatego stwierdzenie, że "lepiej kupić i sprzedać", nie jest żadnym uniwersalnym prawem. Wszystko zależy od wartości rezydualnej, kosztu finansowania, ryzyka utraty wartości i sposobu użytkowania samochodu. I na koniec mała uwaga. Gdyby matematyka była tak prosta, jak sugerujesz, firmy zajmujące się wynajmem długoterminowym już dawno by nie istniały. Tymczasem zatrudniają analityków, którzy zawodowo prognozują wartość rezydualną pojazdów i na tej podstawie wyliczają wysokość rat. To nie brak znajomości tabliczki mnożenia decyduje o wyborze wynajmu, lecz analiza całkowitego kosztu użytkowania samochodu oraz świadome przeniesienie ryzyka utraty wartości na finansującego. 1 godzinę temu, Paulus57 napisał(-a): Pewnie są jakieś sensowne uzasadnienia "użytkowania" zamiast "posiadania", ale jakoś we mnie się budzi wewnętrzy opór przed "nieposiadaniem i zadowoleniem z tego". I to jest argument, z którym nie zamierzam polemizować. Jeżeli ktoś czerpie satysfakcję z posiadania samochodu, chce nim jeździć 8-10-12 lat albo po prostu lubi mieć coś na własność, to zakup jest jak najbardziej uzasadnionym wyborem. Natomiast czym innym są osobiste preferencje, a czym innym ekonomia. Wynajem długoterminowy nie powstał dlatego, że ludzie nie potrafią liczyć, tylko dlatego, że dla części użytkowników bardziej opłaca się płacić za korzystanie z samochodu niż ponosić ryzyko jego utraty wartości i późniejszej sprzedaży. Prywatnie wiele osób, które dysponują odpowiednim kapitałem, rzeczywiście wybiera zakup, bo zależy im na własności. Jednak w przypadku przedsiębiorców rachunek ekonomiczny często wygląda zupełnie inaczej. Liczy się płynność finansowa, koszt kapitału, możliwość zaliczania wydatków do kosztów działalności oraz przewidywalność miesięcznych wydatków. Z tego powodu wiele firm świadomie wybiera wynajem lub leasing, mimo że mogłoby kupić samochód za gotówkę. Tak samo z samochodem. Jeśli Twoim priorytetem jest własność - kupujesz. Jeśli priorytetem jest przewidywalny koszt użytkowania, brak problemów z odsprzedażą i możliwość regularnej wymiany auta na nowe -wynajem jest OK. 11 minut temu, Paulus57 napisał(-a): Rozumiem powody Twojego wyboru i trudno się z nimi nie zgodzić. Niemniej jestem wrogiem "zabierania własności" i wtłaczaniem nas, jako społeczeństwa, w tryby "użytkowania". "Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy" - te słowa budzą we mnie wstręt i oburzenie. Pawle, ale centrali telefonicznej też nie mamy na własnośc, a abonament każdy z nas płaci Edytowane 5 godzin temu przez Autor1984 5 "Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Paulus57 159213 #52174 Napisano 3 godziny temu 2 godziny temu, Autor1984 napisał(-a): Pawle, z tą "tabliczką mnożenia" to bym uważał. Wynajem długoterminowy nie polega na tym, że płacisz za cały samochód i oddajesz go za darmo (to chyba oczywiste). Płacisz przede wszystkim za jego utratę wartości w okresie użytkowania oraz koszt finansowania. W tym przypadku liczby wyglądają następująco: wartość nowego Citroëna: 135 000 zł, rata: 1 480 zł miesięcznie, okres: 48 miesięcy, suma rat: 71 040 zł. To oznacza, że przez 4 lata zapłacisz ok. 52,6% wartości nowego auta. A teraz spójrzmy na zakup. Jeśli kupisz samochód za 135 tys. zł, to po 4 latach nie sprzedasz go za 135 tys. zł (to jest również oczywiste). Samochód przez ten czas traci na wartości. Firmy zajmujące się wynajmem doskonale o tym wiedzą i właśnie na podstawie prognozowanej wartości rezydualnej wyliczają wysokość rat. Jeżeli za 4 lata taki samochód będzie wart około 60-70 tys. zł (a dla aut elektrycznych jest to całkiem realny scenariusz), to jego właściciel również straci około 65-75 tys. zł wyłącznie na utracie wartości. To praktycznie tyle samo, ile wynosi suma rat wynajmu. Różnica polega na tym, że właściciel: zamraża cały kapitał lub spłaca kredyt, ponosi ryzyko spadku wartości auta, musi później znaleźć kupca i sprzedać samochód (kupa "zawracaczy" d*py marnujących człowiekowi czas). Osoba wynajmująca: płaci za użytkowanie, po zakończeniu umowy oddaje samochód, może zawrzeć kolejną umowę lub - jeśli oferta to przewiduje - wykupić pojazd, nie martwi się, czy za 4 lata samochód będzie wart 70 tys. zł, 55 tys. zł, 45 tys. zł czy jeszcze mniej (kto chce używanego elektryka?). Ryzyko wartości rezydualnej bierze na siebie finansujący. W tym konkretnym przypadku auto ma służyć głównie do codziennych dojazdów do pracy. Skoro po 4 latach i tak planowana jest wymiana na nowszy model, wynajem jest całkowicie racjonalnym rozwiązaniem. Płacisz za korzystanie z samochodu, a nie za jego późniejszą odsprzedaż. Dlatego stwierdzenie, że "lepiej kupić i sprzedać", nie jest żadnym uniwersalnym prawem. Wszystko zależy od wartości rezydualnej, kosztu finansowania, ryzyka utraty wartości i sposobu użytkowania samochodu. I na koniec mała uwaga. Gdyby matematyka była tak prosta, jak sugerujesz, firmy zajmujące się wynajmem długoterminowym już dawno by nie istniały. Tymczasem zatrudniają analityków, którzy zawodowo prognozują wartość rezydualną pojazdów i na tej podstawie wyliczają wysokość rat. To nie brak znajomości tabliczki mnożenia decyduje o wyborze wynajmu, lecz analiza całkowitego kosztu użytkowania samochodu oraz świadome przeniesienie ryzyka utraty wartości na finansującego. I to jest argument, z którym nie zamierzam polemizować. Jeżeli ktoś czerpie satysfakcję z posiadania samochodu, chce nim jeździć 8-10-12 lat albo po prostu lubi mieć coś na własność, to zakup jest jak najbardziej uzasadnionym wyborem. Natomiast czym innym są osobiste preferencje, a czym innym ekonomia. Wynajem długoterminowy nie powstał dlatego, że ludzie nie potrafią liczyć, tylko dlatego, że dla części użytkowników bardziej opłaca się płacić za korzystanie z samochodu niż ponosić ryzyko jego utraty wartości i późniejszej sprzedaży. Prywatnie wiele osób, które dysponują odpowiednim kapitałem, rzeczywiście wybiera zakup, bo zależy im na własności. Jednak w przypadku przedsiębiorców rachunek ekonomiczny często wygląda zupełnie inaczej. Liczy się płynność finansowa, koszt kapitału, możliwość zaliczania wydatków do kosztów działalności oraz przewidywalność miesięcznych wydatków. Z tego powodu wiele firm świadomie wybiera wynajem lub leasing, mimo że mogłoby kupić samochód za gotówkę. Tak samo z samochodem. Jeśli Twoim priorytetem jest własność - kupujesz. Jeśli priorytetem jest przewidywalny koszt użytkowania, brak problemów z odsprzedażą i możliwość regularnej wymiany auta na nowe -wynajem jest OK. Pawle, ale centrali telefonicznej też nie mamy na własnośc, a abonament każdy z nas płaci Trudno się nie zgadzać z Twoim logicznym wywodem. Nie twierdziłem, że absurdem jest leasing, wynajem długoterminowy, to musi się jakoś finansowo spinać. Moje podejście jest jednak, że tak powiem - ideologiczne. Własność, to wolność, użytkowanie jednak z wolnością nie chce mi się jakoś spasować. Odwołanie się do abonamentu telefonicznego wydaje się jednak z Twojej strony małym nadużyciem. Abonament na połączenia telefoniczne jest OK, ale gdzieś trzeba powiedzieć STOP. Można dojść do zupełnie absurdalnych pomysłów na użytkowanie dosłownie wszystkiego czego potrzebujemy. Klaus Schwab się kłania i zaciera spocone rączki. Nie zaszkodzi pamiętać, że tzw. wygoda, to często pułapka do której ochoczo zmierzamy. Może na koniec zacytuję klasyka: "Lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki". Jeszcze jedno. Przejęcie przez leasingodawcę samochodu po okresie użytkowania nie jest "bezmarżowe". Dają raczej tyle ile można dostać od ręki od pośrednika, a sprzedaż bez niego to cena zawsze wyższa o przynajmniej 10-20%. Najlepiej więc sprzedawać bez czasowego ciśnienia i wtedy uzyska się wyższą kwotę. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
tommly 13372 #52175 Napisano 3 godziny temu (edytowane) Zgadzam się zarówno z Tobą Pawle, jak i z Łukaszem Jestem chyba również starej daty człowiekiem i uważam, że co własne to własne. Zawsze starałem się kupować rzeczy za gotówkę, a nie na raty (chyba, że 0%). I dlatego jeżdżę "starymi" samochodami, a nie nowymi, choć rozumiem oczywiście logikę finansową i korzyści płynące z najmów, leasingu itp. Świat idzie do przodu, a kto nie nadąża, musi polec. Edytowane 3 godziny temu przez tommly 2 ..."Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu"... Dan Brown Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach