Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość

Pogadajmy o samochodach :-)

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, pmwas napisał(-a):

A wracając do tematu mandatów... 

 

https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-11-5-tys-zl-mandatu-za-predkosc-uwaga-na-drogowke-w-chorwacj,nId,23514080

 

Tak to już jest, że po prostu to działa. 

Naprawdę tam nikt nie popełnia rażących wykroczeń. 

Tłumaczenie, proszenie, pokazywanie statystyk, rozbitych aut nie działa. Dominuje myślenie, że rozbijają się ci, co nie umieją jeździć, a ja przecież umiem. Niestety taki taryfikator jest dobry. Przekroczysz troszkę - 60 euro, przekroczysz ponad 2x - 1000euro. 

Sam zmieniłem zdanie w tej kwestii, ale dlatego, że i z przekonania i z konieczności (często jeżdżę np z rodziną, a źle się jeździ ze zbyt "dynamicznym" kierowcą) zacząłem jeździć przepisowo, to naprawdę wkurza, gdy tylu kierowców ma ci za złe, że jedziesz zgodnie z przepisami. 

Nie mówię o ludziach, co jadą 80 lewym pasem autostrady i nie chcą zjechać. Ale jak ktoś jedzie 140, to po cholerę mu mrugać i dojeżdżać do zderzaka? 

 

Ciągniesz temat więc mimo wszystko coś dodam od siebie. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by dojść do wniosku, że idealną metodą rozwiązania problemów wszystkich przestępstw, będzie kara śmierci. To przy okazji od razu rozwiązałoby problem przeludnienia. 

Myślę, że drastyczność kar może zniechęcać, ale to zmierza do państwowego terroru. Popatrz na wzorcową KRL-D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Paulus57 napisał(-a):

Ciągniesz temat więc mimo wszystko coś dodam od siebie. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by dojść do wniosku, że idealną metodą rozwiązania problemów wszystkich przestępstw, będzie kara śmierci. To przy okazji od razu rozwiązałoby problem przeludnienia. 

Myślę, że drastyczność kar może zniechęcać, ale to zmierza do państwowego terroru. Popatrz na wzorcową KRL-D.

Czemu od razu w takie skrajności np taki Singapur ma surowe prawo a jest pożądanym kierunkiem. Czysto i bezpiecznie. Nie wysokość kary ma znaczenie a jej nieuchronność.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Paulus57 napisał(-a):

Ciągniesz temat więc mimo wszystko coś dodam od siebie. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by dojść do wniosku, że idealną metodą rozwiązania problemów wszystkich przestępstw, będzie kara śmierci. To przy okazji od razu rozwiązałoby problem przeludnienia. 

Myślę, że drastyczność kar może zniechęcać, ale to zmierza do państwowego terroru. Popatrz na wzorcową KRL-D.

 

Nie, absolutnie. Nie wiem, czy można Szwajcarię porównać do KRLD, a jednak jeżdżą grzecznie i kary mają wysokie. 

Ja generalnie nie jestem zwolennikiem nadmiernej ingerencji w życie prywatne i co tam kto sobie robi w domu, natomiast opowieści, że egzwkwowanie ograniczeń prędkości czy kary za śmiecenie na ulicy to jakiś totalitaryzm... No nie. 

Nie wiem, czemu w PL utarło się, że jak ktoś wejdzie do domu i zabierze co znajdzie to jest kradzież, ale jak pokombinuje z fakturami i nie zapłaci podatku to jest zaradność. A jeździć trzeba szybko, bo jak ktoś w mieście jedzie 50, to jest d... wołowa. Mamy taką skłonność do wyborczego przestrzegania prawa, przy czym wiem, że to jest w sumie ludzkie. 

 

Ja nie powiem, ja też kiedyś uważałem, że jak jadę 80 po mieście to jest ok, a jak 110 to niby źle, ale przecież uważam, ale po czasie naprawdę wolę model austriacki. Choćby dlatego, że te ograniczenia są m.in. po to, że nawet jeśli ja nie popełnię błędu, to może trafić się choćby nastolatek na hulajnodze i podejście, że - no trudno, wyjechał to się zabił jest niewłaściwe, jeśli ten "prawidłowo" jadący kierowca walił po mieście 90.Po prostu uważam, że przestrzeganie przepisów jest ok i naprawdę nie widzę powodu, żeby uważać, że ich egzwkwowanie jest nie ok. 

 

Oczywiście nie jestem wyrocznią, to tylko mój pogląd oparty na własnych doświadczeniach. 

 

Dodam też, że nie jestem "talibem" jeśli chodzi o autostrady. W Niemczech też ostatnio leciałem sobie legalnie 180 i spoko. Ale tam raz że wolno tak jeździć i inni kieruwcy wiedzą, że ktoś tam może jechać, a dwa... Mnie akurat na autostradzie kierowcy jadący szybciej aż tak nie denerwują,dopóki mi nie siedzą na zderzaku i nie mrugają światłami. Mam prawo wyprzedać z prędkością 140 i jak się to komuś nie podoba to z nim jest problem, a nie ze mną ;)

 

Nawet parę dni temu jakiś szybki i wściekły mi mrugal, bo wyprzedzając ciężarówki miałem tylko 110 na ograniczeniu do 100 i to jest w Polsce częste, a gdzie indziej się po prostu nie zdarza.

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, pmwas napisał(-a):

 

Nie, absolutnie. Nie wiem, czy można Szwajcarię porównać do KRLD, a jednak jeżdżą grzecznie i kary mają wysokie. 

Ja generalnie nie jestem zwolennikiem nadmiernej ingerencji w życie prywatne i co tam kto sobie robi w domu, natomiast opowieści, że egzwkwowanie ograniczeń prędkości czy kary za śmiecenie na ulicy to jakiś totalitaryzm... No nie. 

Nie wiem, czemu w PL utarło się, że jak ktoś wejdzie do domu i zabierze co znajdzie to jest kradzież, ale jak pokombinuje z fakturami i nie zapłaci podatku to jest zaradność. A jeździć trzeba szybko, bo jak ktoś w mieście jedzie 50, to jest d... wołowa. Mamy taką skłonność do wyborczego przestrzegania prawa, przy czym wiem, że to jest w sumie ludzkie. 

 

Ja nie powiem, ja też kiedyś uważałem, że jak jadę 80 po mieście to jest ok, a jak 110 to niby źle, ale przecież uważam, ale po czasie naprawdę wolę model austriacki. Choćby dlatego, że te ograniczenia są m.in. po to, że nawet jeśli ja nie popełnię błędu, to może trafić się choćby nastolatek na hulajnodze i podejście, że - no trudno, wyjechał to się zabił jest niewłaściwe, jeśli ten "prawidłowo" jadący kierowca walił po mieście 90.Po prostu uważam, że przestrzeganie przepisów jest ok i naprawdę nie widzę powodu, żeby uważać, że ich egzwkwowanie jest nie ok. 

 

Oczywiście nie jestem wyrocznią, to tylko mój pogląd oparty na własnych doświadczeniach. 

 

Dodam też, że nie jestem "talibem" jeśli chodzi o autostrady. W Niemczech też ostatnio leciałem sobie legalnie 180 i spoko. Ale tam raz że wolno tak jeździć i inni kieruwcy wiedzą, że ktoś tam może jechać, a dwa... Mnie akurat na autostradzie kierowcy jadący szybciej aż tak nie denerwują,dopóki mi nie siedzą na zderzaku i nie mrugają światłami. Mam prawo wyprzedać z prędkością 140 i jak się to komuś nie podoba to z nim jest problem, a nie ze mną ;)

 

Nawet parę dni temu jakiś szybki i wściekły mi mrugal, bo wyprzedzając ciężarówki miałem tylko 110 na ograniczeniu do 100 i to jest w Polsce częste, a gdzie indziej się po prostu nie zdarza.

Zwyczajnie, nie trzeba ulegać presji. Wyprzedzić w swoim tempie i zjechać na prawy pas. Jazda na zderzaku to coś czego nie popieram. Czym się różni 180 km/h na autostradzie niemieckiej od polskiej? "Polepszacze" bezpieczeństwa chcieliby zredukować prędkość na autostradach do 90, a potem i niżej. I jak im nie przyznać racji, bo rzeczywiście niższa prędkość, to mniejsze ryzyko. Gdzie jest granica dopuszczalnego ryzyka? W podnoszeniu bezpieczeństwa kolejnymi ograniczeniami i zakazami, tak na prawdę nie o to chodzi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie u polskich kierowców zawsze ciekawi to że oni wiedzą lepiej ile wynosi dopuszczalny limit na danym odcinku. I jakoś zawsze ten limit wg nich jest wyższy niż ustawodawca przewidział.

Edytowane przez beniowski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Paulus57 napisał(-a):

Zwyczajnie, nie trzeba ulegać presji. Wyprzedzić w swoim tempie i zjechać na prawy pas. Jazda na zderzaku to coś czego nie popieram. Czym się różni 180 km/h na autostradzie niemieckiej od polskiej? "Polepszacze" bezpieczeństwa chcieliby zredukować prędkość na autostradach do 90, a potem i niżej. I jak im nie przyznać racji, bo rzeczywiście niższa prędkość, to mniejsze ryzyko. Gdzie jest granica dopuszczalnego ryzyka? W podnoszeniu bezpieczeństwa kolejnymi ograniczeniami i zakazami, tak na prawdę nie o to chodzi. 

 

Dlatego też mnie osobiście nie denerwują kierowcy jadący 180 na autostradzie, o ile nie przeszkadza im, że ktoś chce jechać przepisowo. Na pewno bardziej denerwuje mnie, jak ktoś jedzie 110 przyklejony do lewego pasa. 

 

Natomiast w terenie zabudowanym są piesi, dzieci, psy i uważam że po prostu nie można stwarzać zagrożenia samym faktem, że się "umie jeździć szybko". 

Naprawdę trzeba brać pod uwagę, że inni też mogą nas nie zauważyć. 

 

To samo na autostradach, o ile 180 jeszcze na mnie wielkiego wrażenia nie robi, o tyle np 250 już tak, bo naprawdę ktoś może nie przewidzieć, że drugi jedzie tak szybko i zacząć wyprzedzanie. Niejaki Majtczak też ponoć jechał bezpiecznie, a skończyło się jak się skończyło. Dodam, że nie przesądzam, czy było tam wymuszenie przy zmianie pasa, czy nie. 

 

W Niemczech też nie wszystkie odcinki są bez limitu, tylko tam, gdzie uznali, że jest to na tyle bezpieczne, że można na to pozwolić, przy czym tu też w samych Niemczech zdania są podzielone. 

Przepisy są po to, żeby wszystkim żyło się lepiej. 

Owszem, ja uważam, że jest nagonka na kierowców, ale też nie rozumiem, czemu niby chcąc przejść przez jezdnie mam się 10x upewniać i rozglądac, bo może ktoś akurat sobie chce pozap*


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, pmwas napisał(-a):

 

Dlatego też mnie osobiście nie denerwują kierowcy jadący 180 na autostradzie, o ile nie przeszkadza im, że ktoś chce jechać przepisowo. Na pewno bardziej denerwuje mnie, jak ktoś jedzie 110 przyklejony do lewego pasa. 

 

Natomiast w terenie zabudowanym są piesi, dzieci, psy i uważam że po prostu nie można stwarzać zagrożenia samym faktem, że się "umie jeździć szybko". 

Naprawdę trzeba brać pod uwagę, że inni też mogą nas nie zauważyć. 

 

To samo na autostradach, o ile 180 jeszcze na mnie wielkiego wrażenia nie robi, o tyle np 250 już tak, bo naprawdę ktoś może nie przewidzieć, że drugi jedzie tak szybko i zacząć wyprzedzanie. Niejaki Majtczak też ponoć jechał bezpiecznie, a skończyło się jak się skończyło. Dodam, że nie przesądzam, czy było tam wymuszenie przy zmianie pasa, czy nie. 

 

W Niemczech też nie wszystkie odcinki są bez limitu, tylko tam, gdzie uznali, że jest to na tyle bezpieczne, że można na to pozwolić, przy czym tu też w samych Niemczech zdania są podzielone. 

Przepisy są po to, żeby wszystkim żyło się lepiej. 

Owszem, ja uważam, że jest nagonka na kierowców, ale też nie rozumiem, czemu niby chcąc przejść przez jezdnie mam się 10x upewniać i rozglądac, bo może ktoś akurat sobie chce pozap*

" czemu niby chcąc przejść przez jezdnie mam się 10x upewniać i rozglądac"

Pewnie dlatego, że pieszy nie ma blaszanej powłoki i na dodatek ma masę 15-30 razy mniejszą. Nawet samochód jadący 30-50 km/h może mocno uszkodzić pieszego.

 

Beniamin Franklin: " „Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Paulus57 napisał(-a):

" czemu niby chcąc przejść przez jezdnie mam się 10x upewniać i rozglądac"

Pewnie dlatego, że pieszy nie ma blaszanej powłoki i na dodatek ma masę 15-30 razy mniejszą. Nawet samochód jadący 30-50 km/h może mocno uszkodzić pieszego.

 

Beniamin Franklin: " „Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność”.

 

Tak, dlatego ja np nie przepadam za tymi przepisami o pierwszeństwie pieszych. Tzn uważam, że pieszych powinno się przepuszczać, natomiast wprowadzenie tego jako obowiązek spowodowało, że włażą bez patrzenia. 

 

Co do cytatu z Franklina. Czy wolność sprowadza się do do tego, że każdy robi co chce? Chcę jeździć szybko - mogę, chcę czyjś samochód, to go obuchem w łeb i mam? Czy to, że nie mogę wejść do salonu i wziąć sobie zegarka, który mi się podoba to też rezygnacja z wolności? 

Myślę, że jednak Franklinowi nie chodziło o to, że każdy ma robić co mu się akurat  chce i nie przejmować się innymi, społeczeństwo tak nie działa. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, pmwas napisał(-a):

 

Tak, dlatego ja np nie przepadam za tymi przepisami o pierwszeństwie pieszych. Tzn uważam, że pieszych powinno się przepuszczać, natomiast wprowadzenie tego jako obowiązek spowodowało, że włażą bez patrzenia. 

 

Co do cytatu z Franklina. Czy wolność sprowadza się do do tego, że każdy robi co chce? Chcę jeździć szybko - mogę, chcę czyjś samochód, to go obuchem w łeb i mam? Czy to, że nie mogę wejść do salonu i wziąć sobie zegarka, który mi się podoba to też rezygnacja z wolności? 

Myślę, że jednak Franklinowi nie chodziło o to, że każdy ma robić co mu się akurat  chce i nie przejmować się innymi, społeczeństwo tak nie działa. 

Mnożenie przepisów "ochronnych" zabiera wolność. Ani mi, ani Franklinowi nie chodziło o wprowadzenie anarchii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Paulus57 napisał(-a):

Mnożenie przepisów "ochronnych" zabiera wolność. Ani mi, ani Franklinowi nie chodziło o wprowadzenie anarchii. 

 

No tak, ale jak każdy na drodze jeździ jak chce, to jest swego rodzaju anarchia. 

 

Ja absolutnie nie mam poglądów lewicowych i nie będę tego bardzo rozwijał, bo to na tym forum jest zabronione. Natomiast tak, nie jetem za nadmierną kontrolą czy zmuszaniem ludzi do różnych rzeczy, jednak porządek jakiś musi być. Np absolutnie nie popieram zakazu używek, bo są szkodliwe. Ktoś chce, niech używa, jego sprawa. Życie nie musi byc zdrowe. Co nie znaczy, że uważam, że każdy może sobie palić gdzie chce, np cygaro w autobusie. 

 

Ogolnie lubię i cenie wolność, ale lubię i cenię porządek :)

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, pmwas napisał(-a):

Ale jak ktoś jedzie 140, to po cholerę mu mrugać i dojeżdżać do zderzaka? 

Ale nie lewym pasem?


=> Joie de Vivre <=

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, GostRado napisał(-a):

Ale nie lewym pasem?

 

Jak wyprzedza, to którym? Po zakończeniu wyprzedzania ma obowiązek zjechać, natomiast taki przepis też jest. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.