Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Degustatorr Noir

Klub Miłośników Zegarków OMEGA

Rekomendowane odpowiedzi

24 minutes ago, wojtek91 said:

Same klasyki z "dobrych czasów". 

Nie ukrywam, że wokół tej PO się dość mocno kręciłem, ale finalnie nie pociągnąłem za spust. 

U mnie na pewno (jeśli chodzi Omegę) byłby to wcześniejszy model FOIS oraz 300 heritage (pierwszy wypust). 

W sumie razem z niebieską AT z poziomą boazerią byłaby to fajna trójka od Omegi. 

No ale zawsze goniło się za czymś nowym i łatwo teraz tak patrzeć wstecz co było dobrą decyzją, a co nie. 

 

A do mnie jedzie już bransoleta do AT :D zobaczymy czy nie wtopiłem jak z gumą do 300M (dostałem fejka, ale sprzedawca przyznał rację i zwrócił kasę)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Bugs napisał(-a):

pozioma to te nowe modele, też fajne ale trzymam starszą

Ja się przesiadłem z pionowej boazerii w bieli na niebieską w poziomie i jest to chyba mój najczęściej noszony zegarek.

Chyba potrzebowałem odrobiny koloru, bo przed białą AT miałem DJ36 ze srebrną tarczą.

Kolor tarczy w niebieskiej AT przypomina mi nieco ten z Mark XVIII LPP (kolejny zegarek, którego z perspektywy czasu mogłem nie sprzedawać).  

 

Edytowane przez wojtek91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest szansa na mniejszego seamastera w tym roku? Niby mają niedługo przedstawić nowego aktora do Bonda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, logann napisał(-a):

 

A do mnie jedzie już bransoleta do AT :D zobaczymy czy nie wtopiłem jak z gumą do 300M (dostałem fejka, ale sprzedawca przyznał rację i zwrócił kasę)...

Ja bardzo długo kombinowałem w drugą stronę, bo myślałem o dorzuceniu do AT gumy. 

W międzyczasie tak mi podeszła oryginalna bransoleta (krytykowana przez większość), że podrzuciłem temat gumy :D 

Trzymam kciuki żeby z bransoletą było wszystko okej!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, meeehau napisał(-a):

Jest szansa na mniejszego seamastera w tym roku? Niby mają niedługo przedstawić nowego aktora do Bonda.

Jak nowy Bond będzie mały to może będzie mniejszy Seamaster ;) 


Nikt nic nie czyta, jeśli czyta to nie rozumie, jak rozumie - zapomina. St. Lem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z Moonem i Blakiem raczej się nie skuszę na kolejną Omegę, ale mam nadzieję dla dla marki, że zrobią to dobrze. W sumie nowy film pewnie byłby dobrym momentem na premierę, więc pewnie trochę poczekamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie, to co się dzieje z Omegą to temat na dłuższą i pogłębioną dyskusję. O większości wątków już tu rozmawialiśmy: wycena, horrendalna ilość limitek, ubijanie serii, kontrowersyjne liftingi, mała liczba komplikacji, pomijane okazje marketingowe itd. Z luksusowej marki, która moim zdaniem, powinna i była kierowana dla pasjonatów zegarmistrzostwa i historii, także tej okołozegarkowej, staje się wannabe Rolexem. Z jednej strony rozdrabnia się i goni swój ogon wypuszczając limitkę na 69-tą rocznicę pierwszego pierda w kosmosie a z drugiej po macoszemu traktuje niektóre klasyczne linie a także nie ma odwagi do sięgnięcia do swojej własnej historii. Jest teraz ogólna moda na vintage i chciałbym zobaczyć nową Geneve, Dynamic, Cosmic, Chronostop... Jest z czego czerpać! 

 

Tymczasem w katalogu Omegi wieje nudą. Z trudem wskazałbym łącznie cztery zegarki, które chciałbym mieć, z czego dwa już mam. Główne wariacje wszystkiego to tak naprawdę kolorki i materiały. Komplikacje? Niemal żadne. Ja chcę AT GMT w normalnym rozmiarze! Porównajmy to wszystko teraz z Longinesem, który jest teraz na ewidentnej górce. W katalogu znajdziemy monopushery, flybacki, GMT, hibeaty, rezerwy chodu. Dlaczego brak tego u Omegi?

 

Żeby nie było, że tylko jątrzę- uważam, że Omega ma świetną jakość wykonania i obróbki, może nawet najlepszą w swojej klasie. Niektóre projekty są bardzo dobre np. Observatory jest cudowny, obecne AT świetne. Coaxial- spoko, coś co się wyróżnia, METAS- super. Tylko dlaczego zamykać to w takie sztampie, jaka prezentuje się w katalogu?

 

Wracając do liftingu 300M... Jestem bardzo ciekaw, jak się sprawa rozwinie. Pierwszy SMPc miał 41mm i fajny lug2lug, przez co bardzo komfortowo mieści się na średnich nadgarstkach. Jakbym miał strzelać, to teraz zejdą do 40mm i zostaną przy jednym uniwersalnym rozmiarze, który zostanie nadbudowany bardziej masywnymi uszami. Druga sprawa, to obawiam się, że zniknie HEV. Jeżeli tak będzie, to 300M będzie dla mnie pogrzebany jak obecna PO. To też swoiste kuriozum- z fajnego zegarka toolowego z eleganckim sznytem, zrobili coś znacznie bardziej profesjonalnego a jednocześnie pozbawionego tego pro-elementu.

 

Niestety proszę Państwa- jesteśmy, moim zdaniem, świadkami jazdy w dół. Trzymam jednak mocno kciuki za markę, bo Omega ma u nas rodzinne korzenie sięgające stu lat. Ta miłość jest jednak coraz trudniejsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.10.2026 o 14:12, rmak napisał(-a):

20261003_140910.jpg

Taka fala krytyki tutaj się wylała a Ty nie reagujesz?

A tak gwoli informacji. Aż tak się nie męczyłem z AT.

P.S. Patrząc na fotkę wydaje mi się, że Ty też się męczysz, tylko to jeszcze nie dotarło do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie skomentować ironicznie.

 

Duży diver, kto by pomyślał...

 

Chcesz mniejszy zegarek, kup sobie dress watch-a. To jakby komentować, że kupiło się Dodge-a RAM-a i ciężko w korkach lawirować. 

Edytowane przez Ceteth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak wielki samochód, np. ciężarówka, w pewnych zastosowaniach się sprawdza, w przeciwieństwie do wielkiego i ciężkiego zegarka 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W użytkowaniu codziennym Diver sprawdzi się tak samo jak dress watch, a dress watch tak samo jak diver. Umówmy się, nie po to kupuje się Divera Omegi żeby z nim nurkować, a dlatego, że podoba się wizualnie. Narzekanie, że zegarek nurkowy jest/wydaje się duży jest po prostu bez sensu. Idąc tym tropem Panerai możemy zaorać, bo po co komu takie niewygodne zegarki, z którymi nikt nie nurkuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Mirosuaw napisał(-a):

Jednak wielki samochód, np. ciężarówka, w pewnych zastosowaniach się sprawdza, w przeciwieństwie do wielkiego i ciężkiego zegarka 😉

 

Mireczek pozamiatał - temat wyjaśniony 🤗

 

Panowie ogólnie źle się dzieje w państwie duńskim 🤔

Edytowane przez dsz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 hours ago, Marcusfff said:

Generalnie, to co się dzieje z Omegą to temat na dłuższą i pogłębioną dyskusję. O większości wątków już tu rozmawialiśmy: wycena, horrendalna ilość limitek, ubijanie serii, kontrowersyjne liftingi, mała liczba komplikacji, pomijane okazje marketingowe itd. Z luksusowej marki, która moim zdaniem, powinna i była kierowana dla pasjonatów zegarmistrzostwa i historii, także tej okołozegarkowej, staje się wannabe Rolexem. Z jednej strony rozdrabnia się i goni swój ogon wypuszczając limitkę na 69-tą rocznicę pierwszego pierda w kosmosie a z drugiej po macoszemu traktuje niektóre klasyczne linie a także nie ma odwagi do sięgnięcia do swojej własnej historii. Jest teraz ogólna moda na vintage i chciałbym zobaczyć nową Geneve, Dynamic, Cosmic, Chronostop... Jest z czego czerpać! 

 

Tymczasem w katalogu Omegi wieje nudą. Z trudem wskazałbym łącznie cztery zegarki, które chciałbym mieć, z czego dwa już mam. Główne wariacje wszystkiego to tak naprawdę kolorki i materiały. Komplikacje? Niemal żadne. Ja chcę AT GMT w normalnym rozmiarze! Porównajmy to wszystko teraz z Longinesem, który jest teraz na ewidentnej górce. W katalogu znajdziemy monopushery, flybacki, GMT, hibeaty, rezerwy chodu. Dlaczego brak tego u Omegi?

 

Żeby nie było, że tylko jątrzę- uważam, że Omega ma świetną jakość wykonania i obróbki, może nawet najlepszą w swojej klasie. Niektóre projekty są bardzo dobre np. Observatory jest cudowny, obecne AT świetne. Coaxial- spoko, coś co się wyróżnia, METAS- super. Tylko dlaczego zamykać to w takie sztampie, jaka prezentuje się w katalogu?

 

Wracając do liftingu 300M... Jestem bardzo ciekaw, jak się sprawa rozwinie. Pierwszy SMPc miał 41mm i fajny lug2lug, przez co bardzo komfortowo mieści się na średnich nadgarstkach. Jakbym miał strzelać, to teraz zejdą do 40mm i zostaną przy jednym uniwersalnym rozmiarze, który zostanie nadbudowany bardziej masywnymi uszami. Druga sprawa, to obawiam się, że zniknie HEV. Jeżeli tak będzie, to 300M będzie dla mnie pogrzebany jak obecna PO. To też swoiste kuriozum- z fajnego zegarka toolowego z eleganckim sznytem, zrobili coś znacznie bardziej profesjonalnego a jednocześnie pozbawionego tego pro-elementu.

 

Niestety proszę Państwa- jesteśmy, moim zdaniem, świadkami jazdy w dół. Trzymam jednak mocno kciuki za markę, bo Omega ma u nas rodzinne korzenie sięgające stu lat. Ta miłość jest jednak coraz trudniejsza.

Jesli chodzi o Omegi obecny katalog to zgadzam sie z toba, ja nie widze dwoch zegarkow, ktore chcialbym miec. Mam tylko jeden i jesli na tym skonczy sie moja kolekcja Omegi, to nie bede plakal, bo nie ma za czym.

Co do Longines to ile z tych monopusher'ow, flyback'ow, GMT i highbeat'ow posiadasz w swojej kolekcji? Pytam bo to nie sa rzeczy, ktore sie sprzedaja w takich wolumenach w ktorych Omega operuje. Spojrz na Rolex'a, a zobaczysz, ze na tym poziomie to nie specyfikacja czy komplikacje napedzaja sprzedaz, tylko marketing. I tu wlasnie Omega sobie nie radzi. James Bond nie wystarcza, powinni wejsc do F1 i innych imprez sportowo-towarzyskich itp itd. Na tym poziomie cenowym ludzie chca sie utozsamiac z czyms co stoi ponad specyficacje czy jakosc wykonania. Specyfikacja i jakosc to rzeczy, ktore musza byc z definicji, to tzw, table stakes - musisz je dostarczac by grac w tej lidze, ale same w sobie w izolacji nie gwarantuja sukcesu. 

Obawiam sie, ze nawet nowy 300M tu nie pomoze. Zegarek bedzie fantastyczny, ale i tak nie odwroci trendu Omegi. Tu potrzeba fundamentalnych zmian strategicznych. Omega musi stac sie firma marketingowa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Ceteth napisał(-a):

W użytkowaniu codziennym Diver sprawdzi się tak samo jak dress watch, a dress watch tak samo jak diver. Umówmy się, nie po to kupuje się Divera Omegi żeby z nim nurkować, a dlatego, że podoba się wizualnie. Narzekanie, że zegarek nurkowy jest/wydaje się duży jest po prostu bez sensu. Idąc tym tropem Panerai możemy zaorać, bo po co komu takie niewygodne zegarki, z którymi nikt nie nurkuje?

 

Zapomnijmy o tym, że divery kupuje się do nurkowania, pełna zgoda. Kupujemy je dla noszenia.

W pierwszym kontakcie większy diver robi lepsze wrażenie, wygląda atrakcyjnie, ma "więcej zegarka w zegarku", obustronnny AR niemalże powala na kolana, a krótka przymiarka w sklepie nie do końca daje nam odpowiedź, czy jest to zegarek do codziennego noszenia. Podoba nam się, chcemy go kupić. Niestety dopiero z upływem czasu wielkość zegarka, a szczególnie jego ciężar zaczyna przeszkadzać, a to jest jednak kwestia kluczowa obok walorów wizualnych. Szczególnie gdy posiadamy mniejsze zegarki, przekonujemy się, że jednak po te mniejsze chętniej sięgamy. Mówię o osobach z przeciętnymi nadgarstkami, bo niewielu z nas ma łapę niedźwiedzia, a Omega ze swoim Diverem 300 staje się coraz bardziej niedźwiedziowata. Więc jeśli ktoś nie ma odpowiedniego nadgarstka, a jest miłośnikiem tego modelu, to zostaje w czarnej d*pie. A przecież zrobić ten sam zegarek w dwóch rozmiarach to nie jest wyższa filozofia. Robią tak z AT (41 i 38mm), dawniej wypuszczali PO pierwszej generacji w rozmiarach 42 albo 45,5mm, więc gdyby zrobili tak z 300-tką (np. mniejsza wersja 40mm i wyraźnie chudsza), to wtedy rzeczywiście narzekanie nie miałoby sensu.

Nawet Panerai podzedł po rozum do głowy i wypuścił całkiem fajnego zmniejszonego, a jednocześnie klasycznego Luminora. A weźmy pod uwagę, że PAM to jest co do zasady zegarek paskowy, więc mając nawet zbliżone gabaryty, raczej będzie wygodniejszy od Omegi na bransolecie.

Mam nadzieję, że w Omedze w końcu też otrzeźwieją i wreszcie odchudzą swój flagowy model, jednocześnie zachowując jego DNA.

Edytowane przez Mirosuaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myslę, że temat jest tutaj bardziej skomplikowany. Będą osoby, które kupią 300 bo Omega, bo duża i bo ładna. Ale jeśli chodzi o pasjonatów takich zegarków to raczej wybierając takowy, jesteś świadomy, że są mniejsze i lżejsze alternatywy. Mówiąc, że Panerai jest paskowe, jest, zgadzam się, ale Omega tak samo sprzedaje 300 albo na bransolecie albo na gumie. Ja akurat mam skromny nadgarstek (17,5cm) i dopiero obecny model ale właśnie na gumie trafił do mnie na tyle, że go sobie lata temu sprawiłem. Dodatkowo większość z nas ma więcej niż jeden zegarek w kolekcji :) Divery są większe, cięższe i mniej wygodne, to jest fakt, ale narzekanie, że divery są większe, cięższe i mniej wygodne wydaje mi się po prostu zabawne, bo narzekamy dokładnie na te cechy, które charakteryzują zegarek, który wybraliśmy.

 

Owszem, można produkować co raz to mniejsze wersje, ale dalej nazwiesz to "małym diverem", co wydaje mi się tylko potwierdza moją opinię.

Edytowane przez Ceteth

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Walezy napisał(-a):

Jesli chodzi o Omegi obecny katalog to zgadzam sie z toba, ja nie widze dwoch zegarkow, ktore chcialbym miec. Mam tylko jeden i jesli na tym skonczy sie moja kolekcja Omegi, to nie bede plakal, bo nie ma za czym.

Co do Longines to ile z tych monopusher'ow, flyback'ow, GMT i highbeat'ow posiadasz w swojej kolekcji? Pytam bo to nie sa rzeczy, ktore sie sprzedaja w takich wolumenach w ktorych Omega operuje. Spojrz na Rolex'a, a zobaczysz, ze na tym poziomie to nie specyfikacja czy komplikacje napedzaja sprzedaz, tylko marketing. I tu wlasnie Omega sobie nie radzi. James Bond nie wystarcza, powinni wejsc do F1 i innych imprez sportowo-towarzyskich itp itd. Na tym poziomie cenowym ludzie chca sie utozsamiac z czyms co stoi ponad specyficacje czy jakosc wykonania. Specyfikacja i jakosc to rzeczy, ktore musza byc z definicji, to tzw, table stakes - musisz je dostarczac by grac w tej lidze, ale same w sobie w izolacji nie gwarantuja sukcesu. 

Obawiam sie, ze nawet nowy 300M tu nie pomoze. Zegarek bedzie fantastyczny, ale i tak nie odwroci trendu Omegi. Tu potrzeba fundamentalnych zmian strategicznych. Omega musi stac sie firma marketingowa. 

W zasadzie się zatem zgadzamy, ale odnosząc się po kolei:

Jestem akurat świeżo po przymiarkach w Longinesie i tak- mam HC, na GMT zachorowałem i jak się coś nie odwali, to zagości u mnie pod koniec roku na 90%. Flybacka brałbym z dziką rozkoszą, ale jedno chrono mi wystarczy i to miejsce zajmuje akurat Speedy. Ultrachron niestety źle leży a był brany pod uwagę zamiast HC. Jest piękny i nosiłbym jako daily, podobnie jak sektora i Conquesta power reserve. Niestety, zegarek noszę tylko na jednej ręce i 4-5 sztuk stale rotowanych zegarków to dla mnie wystarczająco.

Ale nie o tym- chodzi o to, że odczuwam znacznie większą ekscytację przeglądając katalog Longinesa niż ukochanej Omegi. Jest też tam więcej zegarków, które chciałbym mieć. To było clue mojej myśli, natomiast zdaję sobie sprawę że ja sam, ani nawet tutejsza zbiorowość fanów zegarków nie jest próbką reprezentatywną.

 

I tu przechodzimy do wątku, który słusznie podkreśliłeś, czyli marketing. Trzeba zauważyć, że sam w sobie bardzo się zmienił. Teraz nie wystarczy lecieć na Księżyc, zrobić sesję z gwiazdami albo umieścić logo przy pomiarach czasów na Olimpiadzie lub F1. To owszem, pomaga i trafia, ale do stosunkowo wąskiej grupy odbiorczej fanów zegarków lub danej branży czy dyscypliny. To z grubsza podobne grupy fanów i zapaleńców, do tej, co chce mieć TH Monaco, bo kojarzy się ze Stevem McQueenem. Teraz prawdziwy marketing robi się prze influencerów na Insta, TikTokach czy gdzie tam jeszcze. Tak urósł praktycznie z niczego Daniel Wellington. Tak wiem, teraz siadł i się restrukturyzuje, ale sukcesu odmówić mu nie można.

Rolex z kolei jest bardzo specyficznym przykładem. To w ogromnej mierze zegarek- deklaracja. Sięgają po niego nie tylko entuzjaści zegarmistrzostwa, ale wszyscy Ci, którzy potrzebują lub chcą podkreślić lub zamanifestować swój status społeczny. Marka Rolex wypalona jest w mózgach mnóstwa bogacących się ludzi niczym Giewont w głowach turystów w Zakopanem. Podkręcana socialmediami nabywców reklama tworzy się praktycznie sama. Ale na taką pozycję na rynku pracuje się dekadami a do tego trzeba mieć na prawdę sporo szczęścia.

 

Na to wszystko nakłada się rewolucja smartwatchowa, która po cichu podjada fanów zegarków mechanicznych. Z mojego otoczenia przynajmniej dwie osoby zaczęły na codzień korzystać ze smart zegarków. Mechaniczne zostały na "od święta", więc i motywacja do nowych zakupów jest mniejsza. Z drugiej strony, wydaje mi się, że w odbiorze masowym mocno trendują marki mocno biżuteryjne i te, które specjalizują się w spektakularnych zegarkach, jak np. Jacob&Co, Bvlgari, Van Cleef.

 

Reasumując, obserwujemy postępujące zmiany branży na wielu różnych płaszczyznach. Nie wiem, jak się to zmieni i gdzie finalnie Omega znajdzie swoje miejsce. Stąd właśnie był mój wniosek, jak postrzegałem i chciałbym nadal postrzegać Omegę. Jako luksusową markę solidnego zegarmistrzostwa, z bogatym i utrwalanym dziedzictwem, adresowaną do entuzjastów tak zegarmistrzostwa jak i historii. A widzę gonienie w piętkę i odcinanie kuponów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Butik w Warszawie ma tylko jedną pokazową. Wszystkie poszły z rezerwacji jeszcze przed ogłoszeniem modeli :) 

Całkiem przyjemny zegarek. Moim zdaniem ładniejszy niż NTTD.

IMG_1716.jpeg

IMG_1717.jpeg

IMG_1714.jpeg

Zieleń ze “złotem” 9k prezentuje się zacnie wg mnie. Ale leży nieźle mimo tego że mam tylko 18cm nadgarstka.

IMG_1699.jpeg

IMG_1706.jpeg

IMG_1707.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Ceteth napisał(-a):

W użytkowaniu codziennym Diver sprawdzi się tak samo jak dress watch, a dress watch tak samo jak diver. Umówmy się, nie po to kupuje się Divera Omegi żeby z nim nurkować, a dlatego, że podoba się wizualnie. Narzekanie, że zegarek nurkowy jest/wydaje się duży jest po prostu bez sensu. Idąc tym tropem Panerai możemy zaorać, bo po co komu takie niewygodne zegarki, z którymi nikt nie nurkuje?

Pamy na mięsistych paskach są całkiem wygodne, nawet te 47mm. 


To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I NTTD dla porównania. Ale te zegarki są na maxa niefotogeniczne w butiku.

 

 

IMG_1701.jpeg

IMG_1703.jpeg

IMG_1704.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, Marcusfff said:

W zasadzie się zatem zgadzamy, ale odnosząc się po kolei:

Jestem akurat świeżo po przymiarkach w Longinesie i tak- mam HC, na GMT zachorowałem i jak się coś nie odwali, to zagości u mnie pod koniec roku na 90%. Flybacka brałbym z dziką rozkoszą, ale jedno chrono mi wystarczy i to miejsce zajmuje akurat Speedy. Ultrachron niestety źle leży a był brany pod uwagę zamiast HC. Jest piękny i nosiłbym jako daily, podobnie jak sektora i Conquesta power reserve. Niestety, zegarek noszę tylko na jednej ręce i 4-5 sztuk stale rotowanych zegarków to dla mnie wystarczająco.

Ale nie o tym- chodzi o to, że odczuwam znacznie większą ekscytację przeglądając katalog Longinesa niż ukochanej Omegi. Jest też tam więcej zegarków, które chciałbym mieć. To było clue mojej myśli, natomiast zdaję sobie sprawę że ja sam, ani nawet tutejsza zbiorowość fanów zegarków nie jest próbką reprezentatywną.

 

I tu przechodzimy do wątku, który słusznie podkreśliłeś, czyli marketing. Trzeba zauważyć, że sam w sobie bardzo się zmienił. Teraz nie wystarczy lecieć na Księżyc, zrobić sesję z gwiazdami albo umieścić logo przy pomiarach czasów na Olimpiadzie lub F1. To owszem, pomaga i trafia, ale do stosunkowo wąskiej grupy odbiorczej fanów zegarków lub danej branży czy dyscypliny. To z grubsza podobne grupy fanów i zapaleńców, do tej, co chce mieć TH Monaco, bo kojarzy się ze Stevem McQueenem. Teraz prawdziwy marketing robi się prze influencerów na Insta, TikTokach czy gdzie tam jeszcze. Tak urósł praktycznie z niczego Daniel Wellington. Tak wiem, teraz siadł i się restrukturyzuje, ale sukcesu odmówić mu nie można.

Rolex z kolei jest bardzo specyficznym przykładem. To w ogromnej mierze zegarek- deklaracja. Sięgają po niego nie tylko entuzjaści zegarmistrzostwa, ale wszyscy Ci, którzy potrzebują lub chcą podkreślić lub zamanifestować swój status społeczny. Marka Rolex wypalona jest w mózgach mnóstwa bogacących się ludzi niczym Giewont w głowach turystów w Zakopanem. Podkręcana socialmediami nabywców reklama tworzy się praktycznie sama. Ale na taką pozycję na rynku pracuje się dekadami a do tego trzeba mieć na prawdę sporo szczęścia.

 

Na to wszystko nakłada się rewolucja smartwatchowa, która po cichu podjada fanów zegarków mechanicznych. Z mojego otoczenia przynajmniej dwie osoby zaczęły na codzień korzystać ze smart zegarków. Mechaniczne zostały na "od święta", więc i motywacja do nowych zakupów jest mniejsza. Z drugiej strony, wydaje mi się, że w odbiorze masowym mocno trendują marki mocno biżuteryjne i te, które specjalizują się w spektakularnych zegarkach, jak np. Jacob&Co, Bvlgari, Van Cleef.

 

Reasumując, obserwujemy postępujące zmiany branży na wielu różnych płaszczyznach. Nie wiem, jak się to zmieni i gdzie finalnie Omega znajdzie swoje miejsce. Stąd właśnie był mój wniosek, jak postrzegałem i chciałbym nadal postrzegać Omegę. Jako luksusową markę solidnego zegarmistrzostwa, z bogatym i utrwalanym dziedzictwem, adresowaną do entuzjastów tak zegarmistrzostwa jak i historii. A widzę gonienie w piętkę i odcinanie kuponów.


Większość klientów Omegi jak i Rolex’a to nie są entuzjaści zegarków mechanicznych. Rolex postawił i rozwinął fenomenalny marketing na długo przed tym jak osiągnęli specyfikację i jakość produktu na poziomie Omegi i teraz jest kojarzony z osiągnięciem sukcesu czy statusu społecznego. Natomiast Omega nigdy nie rozwinęła mięśnia marketingowego by mierzyć się z Rolex’em i dziś oferuje świetnie wykonane zegarki, które niestety nie są tak pożądane jak te od Rolex’a. A to tylko i wyłącznie przez to, że marketing u Omegi nigdy nie był najważniejszą dla nich funkcją. By sprzedawać takie ilości zegarków jakie musi Omega, nie wystarczy trafiać do pasjonatów kosmosu czy 007. Trzeba mierzyć w ludzkie próżności, które są uniwersalne dla wszystkich. Tak robi właśnie Rolex. Wait list to kolejny ich trik.
 

Co do samego marketingu to skoro Rolex czy Cartier potrafią to zrobić dobrze to znaczy, że Omega też powinna. Jest to coś co można zrobić dobrze. 

 

EDIT: dalsze rozwiniecie mysli.

Ciekawa rzecza jest jak inne firmy podchodz do strategii marketingowej. Jesli spojrzymy np. na AP to w przeciwienstwie do Patek'a, z ktorym badz co badz konkuruje o ta sama rzesze klientow - najzamozniejszych, to ich strategia skierowana jest do relatywnie mlodych ludzi, ktorzy widza marke AP jako 'cool'. I AP wychodzi im naprzeciw nie poprzez re-edycje odgrzewanego kotleta, tylko poprzez umieszczanie historii i designu w nowych realiach. AP zdaja sobie sprawe, ze maja tylko RO i musza zaadoptowac sie do nowych warunkow. Patek, dla kontrastu, tkwi gleboko jeszcze w poprzednim stuleciu i cierpi na tzw. 'hubris' (nie wiem jak to dobrze przetlumaczyc). Natomiast VC jest totalnie odklejony i polega praktycznie tylko i wylacznie na entyzjastach i to widac w ich wynikach finansowych.

 

I tu pojawia sie Omega, ktora nie musi wymyslac niczego nowego. Moze Omega tez moglaby pojsc w kierunku AP, czyli zamiast konkurowac o klienta Rolex'a, skierowac swoje kroki w kierunku mlodszej rzeszy konsumentow. W takim przypadku 007 powinien pojsc w odstawke, i twarza czy raczej twarzami Omegi powinni byc obecni idole mlodych, a nie idole ich rodzicow. Nie tylko marketing powinien byc do takiej strategii dostosowany, ale rowniez linie producktow i struktura cen. W obecnej chwili nie widze, ktore zegarki Omegi moznaby traktowac jako 'entry level'. Taka aquaterra to jakies 7.5k euro.

 

Takie moje dywagacje na temat poruszany od dawna. Pomyslalby kto, ze kto jak kto ale Omega powinna dokladnie wiedziec jak rozwiazac ten problem.

Edytowane przez Walezy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Walezy napisał(-a):


Większość klientów Omegi jak i Rolex’a to nie są entuzjaści zegarków mechanicznych. Rolex postawił i rozwinął fenomenalny marketing na długo przed tym jak osiągnęli specyfikację i jakość produktu na poziomie Omegi i teraz jest kojarzony z osiągnięciem sukcesu czy statusu społecznego. Natomiast Omega nigdy nie rozwinęła mięśnia marketingowego by mierzyć się z Rolex’em i dziś oferuje świetnie wykonane zegarki, które niestety nie są tak pożądane jak te od Rolex’a. A to tylko i wyłącznie przez to, że marketing u Omegi nigdy nie był najważniejszą dla nich funkcją. By sprzedawać takie ilości zegarków jakie musi Omega, nie wystarczy trafiać do pasjonatów kosmosu czy 007. Trzeba mierzyć w ludzkie próżności, które są uniwersalne dla wszystkich. Tak robi właśnie Rolex. Wait list to kolejny ich trik.
 

Co do samego marketingu to skoro Rolex czy Cartier potrafią to zrobić dobrze to znaczy, że Omega też powinna. Jest to coś co można zrobić dobrze. 


Przez to dużo tracą choćby na tym że ich zegarki zazwyczaj tracą 30%~ na rynku wtórnym. A czasem i 40.

Edytowane przez qlimaxzu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, Walezy napisał(-a):


Większość klientów Omegi jak i Rolex’a to nie są entuzjaści zegarków mechanicznych. Rolex postawił i rozwinął fenomenalny marketing na długo przed tym jak osiągnęli specyfikację i jakość produktu na poziomie Omegi i teraz jest kojarzony z osiągnięciem sukcesu czy statusu społecznego. Natomiast Omega nigdy nie rozwinęła mięśnia marketingowego by mierzyć się z Rolex’em i dziś oferuje świetnie wykonane zegarki, które niestety nie są tak pożądane jak te od Rolex’a. A to tylko i wyłącznie przez to, że marketing u Omegi nigdy nie był najważniejszą dla nich funkcją. By sprzedawać takie ilości zegarków jakie musi Omega, nie wystarczy trafiać do pasjonatów kosmosu czy 007. Trzeba mierzyć w ludzkie próżności, które są uniwersalne dla wszystkich. Tak robi właśnie Rolex. Wait list to kolejny ich trik.
 

Co do samego marketingu to skoro Rolex czy Cartier potrafią to zrobić dobrze to znaczy, że Omega też powinna. Jest to coś co można zrobić dobrze. 

O ile w pełni zgadzam się z diagnozą, o tyle nie do końca z receptą. Niczego mu nie ujmując, to jednego Rolexa już mamy, trudno będzie mu odebrać tę część rynku. Jako marka stał się wręcz kulturową ikoną, status ten można tylko przyznać jedynie może dwóm modelom z całego katalogu Omegi. Romantyczna część mnie chciałaby jednak widzieć Omegę w innej niszy, reprezentującą nieco inne wartości i trafiającą finalnie do innego klienta. Na ten moment odbieram ją, jak napisałem wcześniej, "wannabe Rolex".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.