Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

kfgz

Grzechy i grzeszki przeciwko zegarkom

Rekomendowane odpowiedzi

Moje militarne Seiko Chrono ostatni raz widziałem na wakacjach przed imprezą i ogniskiem nad wodą...huh.gifa taki fajny był cholera jasnaangry.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja dzis w pracy-restauracja ,mialem awanture......zgina gosciowi "Edox"....

Dla uspokojenia wyszedlem na papierosa.....chodze po parkingu a tu w kaluzy lezy co?zegarek....

Bydle zrobilo awanture ze u mnie mu ukradli....

oddalem...i jeszcze polecilem zaklad gdzie mu profesjonlnie zmniejsza branse nie jak badziewiasz z ktorego powodu mu spadl....

P.S.w zyciu bym nie wzial kwarca do reki... :D a klient nasz pan..... :)


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajnie, że się rozkręcacie

nie ukrywajmy - zegarek może być bardziej ulotną rzeczą niż kursy walut

wypadki chodzą po ludziach

ciekawe co z właścicielami zegarków o równowartości dobrego samochodu

nie wierzę i nie uwierzę, że takie przypadki ich się nie imają (oczywiście jeżeli ktoś zegarek używa a nie trzyma w szkatułce)

zakładam, że ryzyko jest wkalkulowane, mierzą siły na zamiary i gdyby coś to idzie się do sklepu i kupuje następny...

kwestia odzwierciedlenia i przełożenia majętności

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pamiętam jak kupiłem Marinemastera- to był wtedy mój jeden z droższych(jak nie najdroższy) zegarek,

w miarę nowy nabytek- nie mogłem się z nim rozstać, więc zabrałem go na wakacje.

Imprez było oczywiście wiele, ale jedna mocno poważna- części jej nie pamiętam, a droga powrotna

do pensjonatu w ogóle zniknęła w mrokach niepamięci.

Rano oczywiście kac masakrator, ale pierwsze co- patrzymy czy z zegarkiem nic się nie stało-

zerknięcie na przegub- nie ma, na stolik nocny- nie ma, okolice łóżka- nie ma- poczułem, że zawał się zbliża :ph34r:

Na szczęście po kilku chwilach znalazłem go- zawinięty, spakowany niemalże i zabezpieczony,

żeby wstając nie zdeptać czy w inny sposób nie uszkodzić- człowiek po pijaku też czasem trochę myśli ;):lol:

Ale od tamtej pory na wyjazdy czy imprezy staram się nic droższego nie brać i głównymi towarzyszami

tych chwil są Monstery, Sumo lub skx- takich chwil więcej nie chcę przeżywać, a je da się "w miarę" bezboleśnie odkupić :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedys mialem Tag Heuer Carrera, uwielbialem ten zegarek i byl tylko na wyjscia :-) Byly urodziny przyjaciela, zalozylem go. Z domowki zrobilo sie wyjscie na miasto, tance hulance... Wychodzac z knajpy zamaszyscie chcialem sie pozegnac z przyjacielem i rozkladajac rece do pozegnania nie zauwazylem sciany no i buuum. Myslalem ze sie poplacze :-) Przez 2 dni wogole nie patrzylem na zniszczenia jakich dokonalem. W koncu sie przelamalem i 3 dnia zerknalem na szkody. Jakie bylo moje zdziwienie gdy zobaczylem tylko porysowana brasolete i bezel bo spodziewalem sie peknietego szkla w najlepszym wypadku.

Tak wiec jak szykuje sie meska impreza lepiej nie ryzykowac i moje postepowanie jest podobne do kolegow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aaaa- jeszcze jedna sytuacja mi się przypomniała i też oczywiście po pijaku :lol:

Z jakieś 10 lat temu- gdy jeszcze średnio interesowałem się zegarkami- akurat wtedy nosiłem Timexa

i to był jeden z moich pierwszych zegarków.

Poszliśmy z kumplami gdzieś na miasto- trochę się wygłupialiśmy- jakieś szarpanki koleżeńskie-

i nie wiem czy koleś zahaczył mi o bransoletę czy tak napięła się- w każdym razie zegarek poleciał w p...u

na ziemię w kilku częściach. Pozbierałem co się dało, a z dzień czy dwa później poszedłem do "zegarmistrza",

aby zobaczył czy da się coś z tym jeszcze zrobić- a to po prostu teleskop się wygiął i zegarek rozłożył się

trochę sam na kilka części pierwszych- a ja laik nie wiedziałem, że da się coś takiego jak teleskop wymienić :lol:

A fakt faktem, że strasznie badziewiarskie były te oryginalne teleskopy, bo co chwila jak nie jeden to drugi

się wyginał (również na trzeźwo :lol: ), więc jak czułem, że maskownica zaczyna za bardzo latać,

to szedłem do majstra, żeby kolejny raz mi zmienił teleskopy- od tamtej pory nie lubię maskownic i

zwracam na teleskopy (jakże wydawałoby się nieistotny element) sporo uwagi- czy są mocne i

solidne(jak w nurkach od Seiko- te uwielbiam)- nie lubię latających zegarków ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że nie tylko ja taki zdolny :lol:

Także kiedyś, po takim męskim wyjściu, jak już umysł w miarę "otrzeźwiał" naszła mnie myśl że trzeba zrobić mały remanent... Mimo że miałem nowy, dopiero co kupiony telefon, pierwsze co to sprawdziłem przegub... Oczywiście zegarka na nim nie było... Już taki przybity sprawdzam dalej, telefonu także nie ma.. Ale w głowie ciągle ten zegarek i taka myśl "kit z telefonem, będzie trzeba pójść po duplikat karty sim i do jakiegoś grata wsadzić a po jakimś czasie kupi się coś przyzwoitego... " Ale tego zegarka nie mogłem sobie przebaczyć i pojawiła się taka dziwna myśl "jak się nie znajdzie to już kończę swoją zegarkową historię, nie kupuję następnych i wg... bo przecież zegarek przeżył jakieś 40 lat, wcale po nim tego nie widać a ja go załatwiłem w pół roku..."

Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, zegareczek leżał na miękkim ręczniczku i nic mu nie było :D a telefon też się znalazł...

 

Teraz jak się spodziewam że może się coś dziać to nie biorę żadnego zegarka, bo każdego z tych co mam było by mi szkoda, mimo że nie są jakoś szczególnie dużo warte.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przy takich wybrykach nie ma sensu brać zegarka bo i tak najczęściej nie pamięta się godziny powrotu do domu...

"szczęśliwi czasu nie liczą" tongue.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego mam zegarek do zadań specjalnych, czyli imprezowy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na rower, motocykl, na impreze, ktora moze byc ostra biore zawsze G-SHOCKa. Dla bezpieczenstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest jeden problem z g-shock'iem - nie pasuje na bardziej oficjalne wyjścia (np firmowe)

nie pasuje nawet do koszuli, nie wspominając o garniturze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przy takich wybrykach nie ma sensu brać zegarka bo i tak najczęściej nie pamięta się godziny powrotu do domu...

"szczęśliwi czasu nie liczą" tongue.gif

Nie bój bój żona Ci przypomni o której wróciłeś :)


Deus Dona Me Vi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bawiłem się dziś z owczarkiem niemieckim kolegi. Przybyło kilka rys na szkiełku od jej zębów. A tak myślałem żeby nie brać zegarka. Przynajmniej będę miał pretekst żeby szafirowe wstawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tissot zgubiony podczas przedzierania się przez chaszcze.G-schock zgubiony po pijaku i odnaleziony...leżał za pralką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja juz wiem ze nie dogina sie maskownic od bransoletki za pomoca cazek z zestawu od manicure one zostawiaja glebokie rysy na kopercie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopadłem się to dosyć starego Casio DW-290 taty, ma chyba z 15 lat z tego co wiem. Nie nosił go już więc sobie wziąłem. Był w bardzo dobrym stanie (wytarte napisy i pasek do wymiany) Odkąd go założyłem to chyba ze 2 lata temu, zdejmuje go tylko żeby założyć inny :) Ciągnąc tą myśl jak zacząłem prace na budowie to tez go nie zdejmowałem no i dalej tego nie robię. To jest właśnie mój grzeszek, zegarek był prawie jak nowy a teraz wygląda kiepsko, fatalnie to jeszcze za mocne słowo, ale to pewnie do czasu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzis "wlazlem"do wanny z zegarkiem :angry: ,zobacze co z nim bedzie....


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koniec podstawówki lub początek ogólniaka. Ruska Amfibia nie chciała ruszyć, więc postanowiłem ją naprawić. Dekiel zdjęty śrubokrętem, a w ramach przywracania świetności mechanizmu - włos wyciągnięty przy pomocy pensety. Oczywiście cały się rozciągnął.

 

Drugi przypadek - jakiś Timex, założony szkiełkiem od wewnątrz nadgarstka, żeby nie porysować. Impreza była ostra, jakieś pogo pod sceną, ktoś mnie popchnął. Poleciałem na deski, a żeby wyhamować rozłożyłem ręce. Rano okazało się, że szkiełko mocno ucierpiało. Czasy studenckie ;)

 

Później już, w pracy, z tytanowym Tissotem na ręku. Ciągle pchałem ręce do wnętrza wentylatorów, aluminiowych rur, itp. Branzoleta i koperta całe pocharatane, szafirowe szkiełko bez jednej rysy.

 

Teraz przy pracy fizycznej trzymam ukochanego Orisa w bezpiecznym miejscu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według mnie zawsze największy grzeszek to brak odpowiedniego narzędzia - bo nie mam bo nie kupiłem, bo gdzieś się w danym momencie zapodział - i stosowanie "zamienników" które przecież sobie również doskonale poradzą :) efekt zryrane dekle i uszy jak się super zamiennik omsknie :( na amfie 1967 mam 3 imponujące rysy na deklu bo przecież pasek da się zmienić cieniutkim scyzorykiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tak czytam te Wasze posty to mam wrażenie, że pół Polski nic innego nie robi, tylko pije :)

Takich przygód (z zegarkami) na szczęście nie miałem okazji zaliczyć - co nie znaczy, że nie zaliczyłem innych, nie mniej "sympatycznych" - i na ogół też po alkoholu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.