Dzięki Panowie. To może jeszcze nieco o rysie historycznym, bo wczoraj już nie miałem czasu. Cartier Tank Basculante to nic innego jak jedna z wielu wariacji Tanka, który dwa lata temu obchodził swoje 100 urodziny. Baculante zadebiutował w 1932 roku, rok po sławnym Jaeger LeCoultre Reverso. Na myśl przywodzi to chęć skopiowania czyjegoś pomysłu, ale w tamtym czasie manufaktury Jaeger SA (jeszcze nie Jaeger LeCoultre) oraz Cartier - obie stacjonujące w Paryżu, współpracowały bardzo blisko. Niewiele osób np. wie, że kultowy Cartier Santos Dumont był wyprodukowany przez Jaeger LeCoultre, tj. Jaeger dostarczył kopertę, LeCoultre mechanizm, a Cartier wyłącznie wypromował ten zegarek marketingowo. Ponadto Baculante i Reverso zostały zaprojektowane przez tych samych ludzi (wierzę, że przez Rene-Alfred Chauvot). O ile więc nie da się nie porównywać Basculante do dużo bardziej popularnego Reverso, trzeba uczciwie przyznać, że mają te zegarki niemal identyczną historię i powstawały niemal równolegle. Cel był jakkolwiek zdaje się zgoła inny. Basculante miało być połączeniem zegarka naręcznego z funkcją przekształcenia go w mini zegarek stojący (table clock), a Reverso zegarkiem sportowym z możliwością ochrony szkiełka. Co do moich osobistych odczuć, to wolę Reverso, którego mam obecnie w dwóch egzemplarzach i zasadniczo bardziej podoba mi się jego design i wykonanie. @Marek, zdaje się, że to szafir, do którego Cartier referuje jak Cabochon (zdaje się, że to rodzaj szlifu). Zdaje się też, że w ostatnich latach Cartier przełącza się na stosowanie zwykłych szkiełek w tańszych liniach zegarków (takie czasy - na pewno obserwujesz co np. dzieje się w świecie Seiko). Ręki sobie jednak za to nie utnę - być może u mnie też szkło @Filip, miałem właśnie się do Ciebie odzywać w sprawie paska, ale jest przypał ze śrubami w uszach. Górną odkręciłem bez problemu, a z dolną nie dałem rady. Potem sobie przypomniałem, że już kiedyś o tym czytałem i odkopałem taki artykuł: If there is a caveat about this watch, it lies in the marketing behind the watch. The red leather owner’s booklet suggests no less that four times that the watch be serviced by Cartier. Indeed, on changing the leather strap, the owner is advised to allow a Cartier agent to do it, “in order to maintain the validity of the Cartier International Guarantee.” As if to make their point, the bottom strap screw (but not the top) was impossible to remove without destroying it. I believe that this was deliberate (done with high-strength Locktite), and it required making a new screw on the lathe. (...) If you like the Tank Basculante, be prepared to meet your local Cartier service agent sometime in the next few years. Or, better yet, treat yourself to a Tank Basculante and watchmaker’s lathe at the same time. https://www.timezone.com/2002/09/16/form-follows-form-the-cartier-tank-basculante-part-2/ Na razie mam zamiar zanieść go do dobrego zegarmistrza, niech się z tym zmierzy, ale mentalnie przygotowuję się na wizytę u tokarza Jakbyś umiał coś doradzić do daj znać na priv. Swoją drogą jest to strasznie wkurzające, że jakaś firma CELOWO utrudnia życie swoim klientom