No cóż, wydaje się, że odszedłeś od zegarmistrzostwa w kierunku polityki, na dodatek widząc "Wujka Samo Zło" jedynie w Chinach. Jaką masz pewność, że w firmach poza-chińskich, a i to jak sam zauważyłeś bywa bardzo zwodnicze, nie ma zaangażowanych tzw. brudnych pieniędzy (pralnia, zyski na cele przestępcze)? Nazywając producentów chińskich (zapewne parę wyjątków byś jednak znalazł) złodziejami pomysłów, wchodzisz na mocno dyskusyjny i niestabilny teren. Jakoś zegarkowi ortodoksi (rozumiem przez to kolekcjonerów niekupujących "chińszczyzny"), nie pogardzają produktami producentów korzystających ze znanych wzorów, ale z siedzibami w "kulturalnej Europie". Ot chociażby przykład pierwszy z brzegu. jeden z kolegów pokazał ostatnio swoją klasyczną Certinę, której cyfry na tarczy były praktycznie identyczne jak w moich Delbanach. Niezależnie od tego, że to raczej niższa półka szwajcarów, to jednak kopiowanie, choćby częściowe nie jest tylko chińskim wynalazkiem. Wiem, że irytację posiadacza Tag Heuera za 1500 USD może budzić podobny Pagani design za 80 USD, ale skoro wzór nie jest zastrzeżony, to przestępstwa nie ma i nazywanie tego kradzieżą, jest nie tylko przesadą, ale nawet i nadużyciem.
Kupując homary tworzę kolekcję bogatszą we wzory, oczywiście podróbek nie wziąłbym nawet za darmo. Moje ponad 40 zegarków kosztowało mnie powiedzmy "jednego Roleksa" i wolę mieć taki zbiór, niż jeden przewartościowany zegarek. Sam wiesz, że na rynku zegarkowym "dla bogaczy" kwitnie spekulowanie zegarkami ze sztucznie wywindowanymi cenami już na starcie (wspominany przeze mnie na Forum kilka razy Richard Mille - jak dla mnie koszmarnie tandetne wzory i ceny z d...). Kupuje się zegarek za 50.000 USD a po roku ma on wartość rynkową np. 100.000 USD. Spekulacja ma to jednak do siebie, że wygrywają tylko silni, drobni "inwestorzy" mogą liczyć tylko na farta a ten niekoniecznie sprzyja płotkom.
Rozumiem Twój stosunek do wkurzająco tanich, i wierz mi solidnie wykonanych, chińskich homarów, uderza też to w działalność jaką prowadzisz. Tania alternatywa działa jednak też hamująco na coraz większe apetyty markowych producentów. W ciągu trzech lat (mojego zbieractwa) zauważyłem, że np. Christopher Ward wywindował ceny znacznie ponad stan początkowy. Kiedyś mieli zegarki automatyczne od około 500 euro, teraz 1000 to żaden szokujący przykład. Nawet w "Twoim" MV ceny poszły w górę, Kiedyś Rendetore można było kupić za około 1100 zł, teraz ceny bliższe są 2000. Wiem, że wtedy był tańszy mechanizm, ale poszło w górę znacząco.
Na "szczęście" VAT z Ali spowoduje, że chińszczyzna już taka tania nie będzie i może wreszcie będę miał motywację, by kupić sobie chrono Stratona (ładny i jak na tą firmę stosunkowo tani).
A "Ciemna Strona", to ta której nie lubimy .