No i jest mój klasyk 1953!! Wygląda super i szczerze powiem coś, co może zirytować licznych i liczniejszych tutaj wielbicieli San Martina. Klasyk SM ma swoje plusy, jak to reprezentant tej firmy, ale co przemawia za Invictą?
Po pierwsze wskazówki - nie ma "mercedesowej" godziny, ale taką jaka była w Roleksie 1953 a to dla mnie było decydujące.
Po drugie - cena. Choć aktualnie nie można ich dostać w cenie startowej, to nadal jest to 200 zł taniej, niż SM klasyk ze zniżkami.
Przewaga SM, to ładniejsza bransoleta, choć nie wiem jak z jej krawędziami, bo w zwykłym Subie SM były ostre, podobnie jak bezel i koperta. Także szafirowe szkiełko, luma i stalowy dekiel. Przeszklony dekiel z klasycznym, ładnie zdobionym rotorem w Invikcie, trochę nie pasuje do klasycznego kształtu (może zrobię modyfikację).
Invicta 1953 bardzo mi się podoba, matowa tarcza, pięknie błyszczące, złote krawędzie wskazówek i sekundnik z kulką na końcu (znowu plus w stosunku do SM). Fajnie dopełnia wszystko zielono-czarna wkładka bezela także w macie (aluminium). Pomimo znanej, słabej lumy całość bardziej do mnie przemawia, niż w także fajnym klasyku SM.
Model Invicty już na wyczerpaniu. Najbardziej poszukiwany złoto-czarny i czarny PVD, do kupienia z drugiej ręki z jak sama nazwa wskazuje, często za podwójną cenę .Dostępne są jeszcze oprócz mojego wersje z wkładką bezela niebiesko-czarną i pomarańczowo-czarną. Jak ktoś chce coś podobnego, to za mniej więcej 100 zł taniej można kupić u Azjatów podobne, ale różniące się nieco w szczegółach modele Invicty.
Podsumowując tą krótką i niezbyt fachową recenzję, uważam że Invicta 1953, to w tej chwili najlepszy znany mi homage Rolexa 1953.
Dołączam kilka zdjęć.