Ja bym jednak się nie zgodził z tym Asimovem... 🙂 Fundacja nie jest dobrą propozycją dla osób, które zaczynają lub nie mają doświadczenia w fantastyce, a w zasadzie w science fiction. Fundacja była pisana jako opowiadania/powieść w odcinkach, przez co nie ma dobrego, jednolitego "ciągu". A na dodatek Asimov nie był mistrzem pióra, choć opowiadania pisał dobre. 🙂 Na początek bym polecił: Clifford Simak, Poul Anderson, Robert Heinlein, Orson Card czy Arthur C. Clarke. Z polskiej SF to faktycznie Szmidt jest OK, Zajdel to podstawa. Lem to jest bardzo dobry choć podobnie jak Asimov pisał poprawnie, ale załatwia sprawę swoimi wizjami i pomysłami. Inni polscy pisarze są już trudniejsi (Dukaj, Wiśniewski, Sawaszkiewicz), ich literatura jest dość oporna w odbiorze. Poza tym, z zagranicy, polecił bym George'a RR Martin'a, szczególnie w jego opowiadaniach. Powieści SF też miał fajne, ale jego wielkość w SF widać w opowiadaniach. Oczywiście jest wielu innych, ale od tego bym zaczął. 🙂 Polecam.