Młody jesteś, do wesela się zagoi, czego Ci szczerze życzę. Podobnie jak @Burns napiszę coś na lekkie odprężenie. To już było jakiś czas temu, ale w sobotę podjechałem w pewnej sprawie do nieodległej mego domu przychodni. A tu ZONK - zamknięta. Za chwilę pod drzwiami pojawiła się młoda mumuśka z córeczką, która miała całą rękę zawiniętą w pokrwawiony ręcznik. Rozgorączkowana szarpie za klamkę, bo dziecko podczas wizyty u znajomych bawiąc się z rówieśnikami zbiło szybę w drzwiach do pokoju no i efekt widać. Nie miałem pomysła gdzie jest inna przychodania, tylko zapakowałem ich do samochodu i zawiozłem do szpitala na Płockiej. Izba przyjęć była czynna, ale jeszcze zanim zniknęli za drzwiami izby powiedziałem że zaczekam, na okoliczność gdyby trzeba było jechać do innego szpitala. Na korytarzu cisza, spokój, nikogo nie ma, siedzę sobie jak panisko. Do czasu jak z Izby wyszła korpulentna pielęgniarka i dalej z buzią na mnie, że dzieci się nie pilnuje, robią co chcą, mało ręki sobie sobie córka nie obcięła itd. etec. Zatkało mnie, więc siłą rzeczy wysłuchałem całej tyrady, dopiero jak skończyła wyjąkałem juk uczniak przy tablicy że nie jestem ojcem tylko przypadkowym kierowcą ... Teraz zatkało pielęgniarkę, co się kobiecina mi tłumaczyła że ona tylko w dobrej wierze ... w każdym razie rozstaliśmy się po przyjacielsku. Ale ten ochrzan pamiętam do dzisiaj