To z mojej strony kilka zdań na temat relacji z podróży. Jak najbardziej zachęcam do tworzenia relacji z podróży z zegarkiem na ręku. U mnie pierwszym krokiem była zmiana sposobu spędzania czasu na urlopie z modelu stacjonarnego na czynne podróżowanie. Po kilku wyjazdach dwutygodniowych nad morze, w tym w wersji All inclusive, stwierdziliśmy z rodziną, że to raczej nie jest forma spędzania wolnego czasu o jakiej marzymy i bardziej jesteśmy zmęczeni takim urlopem, niż naładowani pozytywną energią na kolejny okres pracy. I tak ostatecznie doszliśmy do aktualnie realizowanej formy spędzania czasu. Pomysł na tworzenie relacji z podróży powstał nieco później. Mając naturę skowronka a nie sowy, który charakteryzuje pozostałych członków rodziny, budząc się na urlopie o piątej nad ranem, wiem to może być uznane za dziwne, często szukałem zajęcia na poranne spędzenie czasu oczekując na przebudzenie pozostałych uczestników podróży. Tak naprawdę nudząc się, zacząłem pisać krótkie teksty o odwiedzonych miejscach. Kilka z nich spodobało się mojej żonie, co zachęciło mnie do podjęcia większego wysiłku i tak doszedłem do formy, którą znacie z mojej podróży po USA. A, uwzględniając moją zegarkową pasję, to ostatnio połączyłem podróżowanie, tworzenie relacji, wplatając w to klimat zegarkowy. Już myślę o kolejnej podróży i jej organizacji. Plan już jest, teraz praca nad organizacją wyjazdu i co najważniejsze włączenie w podróż tematyki związanej z zegarkami.
A to mój pierwszy tekst z podróży. po Francji. I tak to się zaczęło.
Saint-Tropez, wspomnienie dzieciństwa związane z postacią małego żandarma starającego się utrzymać porządek w tej nadmorskiej miejscowości i próbującego rozwikłać zagadkę kosmitów, przywitało nas piękną pogodą i gwarem kurortu lazurowego wybrzeża. Klimat tego miejsca zapamiętany z filmów Louis de Funès jest dokładnie taki, jak z filmu. Kołyszące się na falach motorówki i żaglówki w małym kiedyś, a dziś dostosowanym do rozmiarów wielkich łodzi motorowych porcie, kawiarenki i restauracje tętniące życiem od niezliczonych turystów łapiących atmosferę tego uroczego miasteczka. Brakuje tylko parady z orkiestrą i przemarszu drużyny żandarmów. Przypadkowo spacerując po tym urokliwym miejscu dotarliśmy do końca portu i staliśmy się świadkami codziennego rytuału naszej gwiazdy - jej zachodu. Z grupą innych gości miasteczka oczarowanych pięknem tej chwili, obserwowaliśmy ostatni etap wędrówki Słońca po niebie. Po tym wspaniałym spektaklu wróciliśmy do okrzykniętego sławą Hotelu de Paris mając jeszcze raz szczęście dać się ponieść dziecięcym wspomnieniom, samemu defilując głównym deptakiem między restauracjami a portem. Saint-Tropez urzekło nas i dało wytchnienie w naszej podróży.
Także zachęcam i czekam na relacje. Myślę, że warto zrobić osobny wątek do zamieszczania swoich relacji podróżniczych z zegarkiem na ręku, w ręku, w samochodzie, samolocie i gdziekolwiek gdzie będzie Wam towarzyszył w podróży.