Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Orzechowski

Zarząd Stowarzyszenia KMZiZ
  • Liczba zawartości

    1388
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Piotr Orzechowski

  1. Brawo. Czas naprawy jak w Formule 1. Pozdrawiam P.
  2. Ten niestety ma kalendarz do zrobienia - dni tygodnia nie wskakują prawidłowo. A w tym szkiełko porysowane ale w oryginalne. Raczej takiego w dobrym. stanie nie trafię. Także zostaje takie.
  3. Takie stadko wpadło. Dzisiaj miałem czas, to je trochę ogarnąłem.
  4. Ten pierwszy z lewej jest bardzo ładny. Takiego jeszcze nie widziałem. Gołąb jest chyba wypukły.
  5. Pogoda barowa, to takiego poskładałem.
  6. Taki NOS dzisiaj dołączył do tego zbioru. Mały ale cieszy.
  7. Dzisiejszy niezbędnik biurowy.
  8. Bardzo dobra jakość. Nawet reklama zegarmistrza z Wiednia jest.
  9. Wszystko jest prawidłowo napisane. tłumacz Google w tym przypadku nie daje właściwego wyniku tłumaczenia. Tak określano gonitwę z przeszkodami. Także grawer zrobił dobrą robotę. https://rme.cbr.net.pl/index.php/archiwum-rme/667-styczen-luty-nr-77/wiadomosci-rolnicze/980-historia-wyscigow-konnych-w-warszawie
  10. To jednak drugi wariant staje się dominujący. A można wiedzieć co to za styl czcionki został użyty przy dedykacji? Niestety nie znam języka niemieckiego na tyle dobrze aby szybko znajdować informacje w tego typu źródłach. Ale miło Anansi, że znalazłeś ten tekst i można potwierdzić, że takie biegi odbywały się w Woli Justowskiej. To chyba dla zainteresowanego będzie dobry kierunek do samodzielnego poszukiwania dalszych informacji o zegarze Dziadka. Nie ma nic lepszego niż satysfakcja z samodzielnego poszukiwania i odnajdowania istotnych dla nas informacji.
  11. To kilka moich spostrzeżeń co do tego zegara podróżnego (czasami jak widziałem - nazywanego wagonowym). Zgadzam się z Markiem Szajerką, że grawerunki zostały wykonane osobno, nie jako całość. Świadczy o tym chociażby użycie zupełnie innej czcionki w wyrazie Daisy a innej do dedykacji. Jak udało mi się ustalić czcionka użyta w wyrazie Daisy to Otto Litograficzne używana w drugiej połowie XIX wieku. Co do drugiej nie znalazłem informacji. I teraz mam dwa przemyślenia: 1. Wyraz Daisy jest wcześniejszy, na co wskazuje umieszczenie daty symetrycznie po obu jego stronach.W innym przypadku data byłaby umieszczona centralnie. To mogłoby sugerować, że jest to nazwa zegara lub jego posiadacza. W przypadku oznaczenia nazwy zegara, to nie znalazłem odpowiednika ani w moich archiwach, ani w Internecie. Także pozostaje ewentualnie opcja prowadzenia dalszych poszukiwań lub uznania, że jest to imię lub inne oznaczenie jego posiadacza. 2. Dedykacja została przygotowana przed wyścigami, natomiast wyraz Daisy został umieszczony po wygranej przed wręczeniem nagrody w miejscu już wcześniej ustalonym. Zastosowanie innej czcionki można tłumaczyć w takim przypadku wykonaniem grawerunku przez inną osobę. Ja skłaniam się jednak do pierwszej opcji, ponieważ użycie czcionki Otto jest bardziej pracochłonne i wykonywanie jej na szybko w warunkach "polowych" nie byłoby sensowne, zwłaszcza, że czcionka użyta do dedykacji wydaje się mniej skomplikowana (tutaj niech wypowiedzą się specjaliści w zakresie grawerowania). Poszukując informacji historycznych dotyczących miejscowości, ludzi ją zamieszkujących oraz powiązań z wyścigami konnymi, to niestety nie natrafiłem na nic ciekawego. W pierwszym wyszukaniu znalazłem tylko informacje, że obecnie w tej części Krakowa mieści się hotel, basen i lodowisko o nazwie Daisy. Jednak zapewne jest to tylko zbieg okoliczności. Nie znalazłem też informacji o wyścigach/biegach konnych w Krakowie z tego okresu. Tor wyścigów konnych w Krakowie powstał nieco później. Jeszcze jedna ciekawostka - bieg z przeszkodami: Sleeple-chase zaczął być popularny od połowy XIX wieku. Co do samego zegara to myślę, że kolega kiniol przekazał już właściwe informacje.
  12. Super, zdecydowanie lepiej wyglada niż moja foliowa wersja.
  13. Jak nie miałem to przez lata, a jednego roku w sumie trzy kupiłem.
  14. Wedle życzenia. Do szuflady wchodzi 6 szkatułek - dwie dolne i górna trzy szkatułki.
  15. Taki sekretarzyk dostałem w prezencie urodzinowym i został zasiedlony przez zbiory zegarków kieszonkowych - szuflady, a i dla budzików trochę miejsca udało się wygospodarować.
  16. To lekki powiew ze Szwajcarii.
  17. To z mojej strony kilka zdań na temat relacji z podróży. Jak najbardziej zachęcam do tworzenia relacji z podróży z zegarkiem na ręku. U mnie pierwszym krokiem była zmiana sposobu spędzania czasu na urlopie z modelu stacjonarnego na czynne podróżowanie. Po kilku wyjazdach dwutygodniowych nad morze, w tym w wersji All inclusive, stwierdziliśmy z rodziną, że to raczej nie jest forma spędzania wolnego czasu o jakiej marzymy i bardziej jesteśmy zmęczeni takim urlopem, niż naładowani pozytywną energią na kolejny okres pracy. I tak ostatecznie doszliśmy do aktualnie realizowanej formy spędzania czasu. Pomysł na tworzenie relacji z podróży powstał nieco później. Mając naturę skowronka a nie sowy, który charakteryzuje pozostałych członków rodziny, budząc się na urlopie o piątej nad ranem, wiem to może być uznane za dziwne, często szukałem zajęcia na poranne spędzenie czasu oczekując na przebudzenie pozostałych uczestników podróży. Tak naprawdę nudząc się, zacząłem pisać krótkie teksty o odwiedzonych miejscach. Kilka z nich spodobało się mojej żonie, co zachęciło mnie do podjęcia większego wysiłku i tak doszedłem do formy, którą znacie z mojej podróży po USA. A, uwzględniając moją zegarkową pasję, to ostatnio połączyłem podróżowanie, tworzenie relacji, wplatając w to klimat zegarkowy. Już myślę o kolejnej podróży i jej organizacji. Plan już jest, teraz praca nad organizacją wyjazdu i co najważniejsze włączenie w podróż tematyki związanej z zegarkami. A to mój pierwszy tekst z podróży. po Francji. I tak to się zaczęło. Saint-Tropez, wspomnienie dzieciństwa związane z postacią małego żandarma starającego się utrzymać porządek w tej nadmorskiej miejscowości i próbującego rozwikłać zagadkę kosmitów, przywitało nas piękną pogodą i gwarem kurortu lazurowego wybrzeża. Klimat tego miejsca zapamiętany z filmów Louis de Funès jest dokładnie taki, jak z filmu. Kołyszące się na falach motorówki i żaglówki w małym kiedyś, a dziś dostosowanym do rozmiarów wielkich łodzi motorowych porcie, kawiarenki i restauracje tętniące życiem od niezliczonych turystów łapiących atmosferę tego uroczego miasteczka. Brakuje tylko parady z orkiestrą i przemarszu drużyny żandarmów. Przypadkowo spacerując po tym urokliwym miejscu dotarliśmy do końca portu i staliśmy się świadkami codziennego rytuału naszej gwiazdy - jej zachodu. Z grupą innych gości miasteczka oczarowanych pięknem tej chwili, obserwowaliśmy ostatni etap wędrówki Słońca po niebie. Po tym wspaniałym spektaklu wróciliśmy do okrzykniętego sławą Hotelu de Paris mając jeszcze raz szczęście dać się ponieść dziecięcym wspomnieniom, samemu defilując głównym deptakiem między restauracjami a portem. Saint-Tropez urzekło nas i dało wytchnienie w naszej podróży. Także zachęcam i czekam na relacje. Myślę, że warto zrobić osobny wątek do zamieszczania swoich relacji podróżniczych z zegarkiem na ręku, w ręku, w samochodzie, samolocie i gdziekolwiek gdzie będzie Wam towarzyszył w podróży.
  18. Dziękuje za ostrzeżenie ale nie było z tym problemów. Wróćmy do zegarków a to wyjaśnijcie sobie na priv.
  19. Świdnickie spotkania z Pawłem. 😉 i nie tylko.
  20. Na dobry początek dnia: "5, 10, 15". Tak mi się skojarzyło.
  21. Niestety jakiś błąd przy zapisie.
  22. I Poltik odzyskał oryginalne ubranie zdejmując radzieckie szaty. I dzięki Yodek dołączył do kolekcji taki oto kolorowy. Dziękuję A dodatkowo przyleciała Czajka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.