Dziękuje za miłe słowa. Nie jestem jednak w tym osamotniony. Sporo osób zaangażowało się w mój pomysł na tegoroczną licytację. Wiele dobrego zrobił Eugeniusz aby urzeczywistnić ten projekt, Pan Andrzej właściciel drukarni PawDruk, który tak minimalny nakład zgodził się wydać i poświęcił swój i swoich pracowników czas, nieoceniony znawca języków obcych Grzegorz, który robił korektę językową wersji angielskiej albumu, nomen omen Twój imiennik, Panowie Piotr i Bartłomiej z firmy Ball, bez których ten duet nie powstałby i oczywiście mój syn Jan, który zaangażował się osobiście w organizację wyjazdu, tłumaczenie albumu i wykonanie części zdjęć oraz małżonka, która dzielnie znosi moje wariactwa i chyba niedługo osiągnie najwyższy poziom opanowania i spokoju bliski chyba Dalajlamie. Nie zapominając też o kolegach i koleżankach z forum, którzy swoimi wpisami do relacji z podróży po USA dodawali wiatru w żagle.
Nie ukrywam, że również Twoja aktywność charytatywna jest zaraźliwa i dodaje energii do realizacji ciekawych projektów. Nie sposób ominąć Twoje aukcje i oczywiście będę walczył o wygraną.