Zbieractwo to często droga do kolekcjonerstwa, pierwszy etap, w którym człowiek odkrywa, co naprawdę mu się podoba. Z czasem ilość przestaje imponować, a pojawia się potrzeba sensu, tożsamości i jakości w kolekcji. Wtedy z gromadzenia rzeczy przechodzi się do budowania opowieści o sobie poprzez zegarki. W zbieractwie liczy się ilość, różnorodność i emocja chwili, chęć posiadania „czegoś nowego”, często bez głębszego planu. Zegarki kupuje się, bo ładne, bo tanie, bo szkoda nie wziąć. Pudełka szybko się zapełniają, a satysfakcja trwa krótko. W świecie kolekcjonera chodzi o świadomy wybór, o spójność i znaczenie każdego zakupu. Tu nie ma przypadków (choć zdarzają się także chybione zakupy), każdy czasomierz ma swoją historię, technikę, duszę i miejsce w kolekcji. Zamiast ilości, liczy się idea i jakość.
Ja od samego początku kroczę drogą samuraja - dążę do doskonałości. Zegarki, które straciły blask, ustępują miejsca innym - lepszym. Każdy wybór to krok ku kolekcji, która naprawdę mnie definiuje.