A ja Wam mówię, że nie ma świętych krów. Nawet najfajniejszy Rolex potrafi się w końcu znudzić. Cały sekret polega na tym, żeby w tym momencie schować go do szuflady, a nie w przypływie chwilowej słabości wystawić na sprzedaż. Bo jak ochota wróci (a często wraca), to już nie będzie czego wyciągać.
No i wtedy zaczyna się klasyk: „czemu ja to sprzedałem…” 😉 Ja osobiście żałuję ze wszystkich swoich sprzedanych Rolexów tylko jednego: Batmana. Być może piszę to ze względu na sentyment jakim go darzyłem, gdyż był ze mną całe 5 lat.
Sama pogoń, to napięcie, oczekiwanie, smak wyobrażenia bywa często przyjemniejsza niż zdobycz. Pragnienie nadaje sens drodze, rozpala ciekawość, podtrzymuje ogień w człowieku. Gdy króliczka w końcu złapiemy, zostaje już tylko cisza, i potrzeba nowego celu. 😄
Z wypracowań na ogół łapałem piątki. Nawet parę wierszy napisałem. [emoji28] Explorer - zegarek, który w katalogu i na zdjęciach wygląda jak ideał proporcji, a na ręce potrafi wydawać się bardziej stonowany, prawie „płaski". Na mojej tak właśnie wygląda. Czytelności nie można mu odmówić.
Zakupy bez ryzyka? Dla mnie to jak deser bez smaku, wygląda ładnie, ale przyjemność z tego żadna. [emoji38] Nawet najlepsze transakcje niosą swoje konsekwencje.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.