Tylko dlatego, że są zbliżone gabarytowo, a Batman był od samego początku moim ulubieńcem. W międzyczasie były m.innymi: Omega SMPc, jakieś Seiko, Submariner no date. Im dłużej je nosiłem (wszystkie raptem po parę dni), tym szybciej mi się nudziły i szły do ludzi. Z U50 jest inaczej. Z dnia na dzień lubię go coraz bardziej. Przestały mnie boleć jego nierówno domalowane (odcięcia) na czerwono wskazówki. Zyskuje w moich oczach za prostotę, czytelność wskazań, precyzję chodu (po tych paru dniach od rozruchu zaczął chodzić na +/-0) i komfort noszenia. Zostaje ze mną na dłużej [emoji3]