No dobra... kupiłem ten sprzęt. Nie jestem fanem ślązaków... ten jest jedyny i pewnie za jakąś chwilę będę chciał się z nim pożegnać. Tak jak pisałem... kupiłem celem oględzin.
Poniżej zdjęcia i moje wnioski.
Nie-Minerva wygląda w całości tak:
Tarcza / wahadło / ruszt / wskazówki / wieszak / tranporter - to raczej całość. Szkrzynia oryginalna i prawie w komplecie, boczny listek jest, ale się odkleił... naprawimy. Korona - hmmm... nie sądzę, żeby taka była od nowości. Całość przywalona warstwą kurzu... i korona też.
Mechanizm - chyba jednak bliżej mu do pełnopłytowej Uranii, niż do Reformów. Sposób montażu, czyli szpilki na plecach można przecież szybko zmienić... po drugiej stronie słupków łączących jest gwint. I to i to wymaga otworu, ale co z której strony ? Można to dowolnie zmienić. Natomiast ciekawe są dodatkowe otwory. Dla porównania Urania (ta z numerem) i Reform (jego ażurowość świadczy o nim :)).
Ciekawostka to tarcza. Nie-Minerva ma dodatkowe otwory na kołeczki podpierające tarcze. Ale ich nie ma... nie jest to raczej przeróbka. Tarcza oparta jest w 3 punktach. Tego nie mam ani w Uranii pełnopłytowej, ani w Reformach.
Na mechanizmie nie ma numeru, są wyskrobane jakieś cyferki.
Zegar sprawny i chętny do współpracy. Tarcza przypięta na 'wzorcowe' szpilki, a nie jakieś druciki. Gong brzmi naprawdę 'mocno'.
Ciekaw jestem komentarzy.