Mało tego: Szwajcarzy, Amerykanie poszli w kierunku potanienia produkcji mechanizmów, ponieważ istniało tam wiele zakładów produkcyjnych. Podaż, popyt, te sprawy. Większość zegarków w obiegu handlowym, to była tania masówka na panewkach i z wychwytem kołkowym. U Ruskich, wobec ogromnego zapotrzebowania i stosunkowo niewielkiej ilości fabryk zegarkowych (a przecież np. Poljot zegarki, mechanizmy i części eksportował do 63 krajów!) zegarek był dobrem luksusowym, więc bardzo długo obyło się bez potaniania produkcji kosztem jakości. W zakładach produkujących w reżymie wojskowym (Poljot, Rakieta) niedoróbki czy gorsza jakość podchodziły pod sabotaż, więc w najlepszym razie groził za to łagier na Syberii. O historii, czyli dobrych maszynach zachodnich i know-how od Corteberta i LIP-a nie wspomnę. Temat Szwajcaria vs. ZSRR jest mocno dyskusyjny i nie będę bronił żadnej ze stron, ale wiem, że np. Poljot był uznawany za jeden z najtrwalszych zegarków mechanicznych na świecie, a rozwiązania i jakość (zachowując przy porównywaniu klasę zegarków) między Wschodem i Zachodem wypadają bardzo równo. Natomiast wiele zegarków szwajcarskich, zwłaszcza w ogłoszeniach sprzedażowych, ma swoją popularność tylko dlatego, że są szwajcarskie, a nie dlatego, że są dobre. I chyba o to chodziło Kacperkowi.