Wypust dla bardzo wąskiej grupy, więc w minimalnej ilości, więc zegarek baaardzo rzadki. Ale nie ma co dyskutować, dla klientów z zachodu 700 dolców, nawet z dodatkowymi kosztami transportu, nie jest zaporową ceną. Ciekawe, czy "zagraniczni" bywający czasem na tym forum (Dashiell et consortes) zwrócili uwagę na ten rodzynek.....
Renquien, właśnie patrzę, co napisałeś o "oswajaniu egzotycznych rynków". Pewnie masz rację, ale kilka lat temu będąc na Węgrzech, zwracałem uwagę m. in. na zegarki, chciałem jakiś sobie kupić na pamiątkę. No i d...pa zbita. W małym miasteczku zegarmistrz to zakład - dziupla, otwarty dwa dni w tygoniu w godzinach od - do, a po zajrzeniu przez witrynę widać dosłownie gołe ściany i nic poza tym. W Eigerze zegarmistrz to sklep z kwarcokami, jeden, i nie ma więcej. W Budapeszcie na targu staroci był dosłownie jeden przyzwoity pozłacany Wostok i kilka (w sumie może 5) innych, gorszych, w cenie mocno zawyżonej porównując do naszych. Nie mówię, że nie ma możliwości zakupu, bo pewnie gdzieś tam są, ale ja wróciłem z niczym i trochę rozczarowany.....