W końcu mam chwilę, że wrzucić zdjęcia Casio z wizyty na Podlasiu.
Jako że przez ostatnie 10 lat mieszkałam w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej, musiałam tam zabrać naszego kalkulatora. W przeogromnych połaciach lasu kryją się różne niespodzianki, jak chociażby taki rzeźbiony most:
Nieco dalej czekała nas jeszcze większa ciekawostka, a mianowicie leśny chochoł:
I w pełnej krasie:
Puszcza Knyszyńska pełna jest urokliwych miejsc. Na leśnych szlakach można spotkać tabliczki z miejscowymi legendami i podaniami. Ale warto tu zajrzeć chociażby po to, aby pooddychać świeżym powietrzem czy stanąć twarzą w twarz z dzikimi zwierzętami. Tu da się spotkać żubra na wolności, jelenie czy sarny są bardzo częstym widokiem, a mając dużo szczęścia, można zobaczyć wilka czy nawet rysia:)
Koło Supraśla znajduje się taki oto pomnik przyrody:
Jest to sosna zwyczajna, powalona przez wichurę w 1979 roku. Dożyła 350 lat, co jest dość niezwykłe dla tego gatunku. Masa tego drzewa wyniosła aż 15,6 m3. Dla porównania, sosny, które pozyskuje się w lasach dla przemysłu drzewnego, zazwyczaj nie osiągają masy nawet 2 m3.
Kolejną wycieczkę Casio odbyło już po Białymstoku. Zabrałam je do najbardziej znanego miejsca, czyli Pałacu Branickich, a właściwie do jego ogrodów, pełnych zieleni, rzeźb i fontann. Jako, że mamy jesień za oknem, w ogrodach można było pooglądać już tylko bukszpany, ale wiosną i latem robi naprawdę dobre wrażenie. Choć w tym sezonie władze się nie popisały, umieszczając w nim donice, które przypominały kubełki ze znanej sieci fast foodów. Tak czy inaczej, miejsce warte zobaczenia. Cały zespół pałacowo- parkowy otoczony jest parkiem Planty, który stanowi, zaraz po galeriach handlowych, drugie ulubione miejsce spacerów Białostoczan
Na kolejnym zdjęciu, w tle, widać bramę wjazdową do pałacu, w której wieży bije jeden z najstarszych zegarów w Polsce.
A na koniec, już bez Casio (bo wyszło okropnie nieostro), dowód na to, że nie tylko Zenka mamy na murach