Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Carrot

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2647
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Carrot

  1. Pierwsze odczucia bardzo ambiwalentne, ale... @Jash możesz coś więcej o nim napisać?
  2. Może się okazać, że przywrócenie tych zegarków do życia wcale nie będzie takie trudne i kosztowne. Warto to sprawdzić. A co do poszukiwań, to doskonale Cię rozumiem. Mnie już też coś ciągnie do zakupów, na razie się rozglądam i pierwsze wnioski są takie, że przydałoby się mocno rozciągnąć budżet... Albo szukać alternatyw, które mogą się okazać niewystarczającym produktem zastępczym.
  3. Całkiem pokaźna kolekcja, a te granatowe G super Widziałam Twój wątek w "jaki zegarek", masz trudny orzech do zgryzienia, ale w końcu pewnie się trafi coś, co skradnie serce I fajnie widzieć kolejną koleżankę na pokładzie
  4. Źródła są podane pod tekstem. Najważniejszym była książka Kate Moore. Autorka, moim zdaniem, dogłębnie zbadała temat, rozmawiała z rodzinami ofiar, zebrała wiele relacji. Sama napisała, że zależało jej najbardziej na pokazaniu życia bohaterek i ich punktu widzenia całej sprawy. Tak, drobniutkie dziewczyny. Wynika to z ich opisów. Kilkunastolatka, o wzroście zazwyczaj ok. 160 cm, często przed okresem dojrzewania i z biednej rodziny. Tu nie ma raczej miejsca na korpulentność. Owszem, kojarzę, że któraś z pracownic została opisana jako bardziej "pulchna", ale, o ile dobrze pamiętam, niezbyt dobrze radziła sobie z tą pracą. Drobne dłonie i palce ja ułatwiały. Nie do końca rozumiem, co masz na myśli pisząc o "tabloidowym sposobie" opisu. Tak to, mniej więcej, wyglądało. Dziewczyny beztrosko podchodziły do pracy z radem, bawiły się nim, nie znały zagrożeń. Szukanie przyczyn chorób było utrudniane, śledztwa i badania zagmatwane i manipulowane. Cała ich historia wygląda jak medyczno- sądowy thriller. Zapewne przeniosłam nieco swoje odczucia po lekturze książki na sposób opisania tej historii, ale trudno byłoby tego nie zrobić.
  5. Tu masz info prosto ze źródła: https://spinnaker-watches.co.uk/pages/shipping-policy Ja akurat kupowałam w jakimś polskim sklepie internetowym, więc nie wiem czy w praktyce działa to tak, jak opisali.
  6. Najwidoczniej sprawa radowych dziewczyn z Ameryki została najlepiej opisana i nabrała największego rozgłosu, jak to już wyżej któryś z kolegów wspomniał. Próbowałam poszukać czegoś o używaniu radu w Wielkiej Brytanii. Ale, oprócz badań dot. aktualnego zanieszczyszczenia środowiska i pozostałości, nie udało mi się znaleźć żadnych materiałów odnoszących się do samej produkcji. Człowiek gotów był myśleć, że umiemy się przyznawać do błędów przeszłości, ale chyba jednak nie do końca.
  7. Dodam jeszcze kilka informacji, o których nie wspomniałam w tekście, a myślę, że są interesujące. Waterbury Clock Company, w którym istniało wewnętrzne studio malowania cyferblatów, uniknęło publicznego procesu. A to dlatego, że po cichu wypłacało chorym dziewczynom odszkodowania. Utrudniło to pracę instytucji badających zagadkowe choroby pracownic z innych firm. Brak zgłoszonych przypadków w Waterbury poddawał w wątpliwość związek radu z chorobami. Dopiero później odkryto, że podobne choroby wystąpiły, ale temat załatwiono bez rozgłosu. Zatrucie radem było trudne do zdiagnozowania. Ówczesne metody badawcze pozwalały na wykrycie radu dopiero po spopieleniu kości. Zastosowano to po ekshumacji jednej z ofiar, ale problemem było zbadanie żyjących dziewczyn. Dr Martland, który opiekował się pracownicami, wraz z von Sochockim (który notabene w końcu zmienił nieco front) wynaleźli metodę pozwalającą mierzyć ilość wydychanego radonu w powietrzu. Wszystkie chorujące pracownice miały podwyższony poziom, a najwyższe wyniki miał von Sochocky. Zmarł on z resztą w 1928 roku również z powodu zatrucia radem. Niektórzy uważają, że Timex powinien partycypować w kosztach sprzątania pozostałości radowych. Władze jednak nie decydują się na podjęcie kroków prawnych w tym kierunku, ponieważ odpowiedzialność za tego typu spuściznę wcale nie jest oczywista. Zarzuca się też Timexowi, że w swoim muzeum konsekwentnie pomija niechlubny rozdział historii swojego poprzednika. Napisałam, że farby radowej używano jeszcze w latach '60, co nie do końca jest prawdą. W 1978 zamknięto w Ottawie firmę która wciąż jej używała. Podobno już nie ostrzono pędzelków ustami, ale pracownice również podupadły na zdrowiu, częściej rozwijały się nowotwory a okoliczni mieszkańcy omijali okolice zakładu szerokim łukiem. Jej prezesem był człowiek który zarządzał wcześniej Radium Dial.
  8. A propos- do czwartku zbieramy zdjęcia do konkursu z damskimi zegarkami (i pewnie nie tylko) w roli głównej. Zachęcam do udziału
  9. @Sol dawaj to zdjęcie do konkursu! Będzie idealne
  10. Carrot

    Jak wyglądamy?!

    Bardzo ładne zdjęcie 👍 Poprawka: zdjęcia
  11. @Zeno, masz rację co do niewłaściwości technologii produkcji, prawdopodobnie dało się to wszystko zrobić bezpiecznie. Tylko przedłożono zyski nad ryzyko i to jest największy problem. Jak napisałeś o "biednych dziewczynach" odniosłam wrażenie, że uważasz, że to one były winne, bo mogły pracować inną techniką. Żeby znały ryzyko, pewnie by tak było. Radowe dziewczyny pojawiły się tu, bo ich historia wiąże się z zegarkami, ale jak pisaliśmy wcześniej, podobnych historii z niewłaściwym i nieodpowiedzialnym wykorzystaniem różnych materiałów jest mnóstwo. Tu nie chodzi o ignorowanie nowych technologii, materiałów, czy możliwości jakie daje energetyka atomowa, ale o to czy będą umiejętnie i bezpiecznie wykorzystywane i czy w razie zagrożeń zyski nie okażą się ważniejsze od zdrowia i życia ludzkiego. Żeby było jasne, daleko mi do foliarstwa i bojkotowania energii atomowej. Mam jedynie nadzieję, że cokolwiek nowego nam się objawi będzie dobrze zbadane i wykorzystane odpowiedzialnie. Tylko tyle i aż tyle.
  12. Znalazłam już trochę materiałów na ten temat, spróbuję go zgłębić. Ale już widać, że masz rację z tym, że większość tych "zakładów" należała do wojska, albo była ściśle z nim powiązana.
  13. @fibo bardzo ciekawe jest to, co napisałeś. Po wrzuceniu Luminisers Ltd. w google pojawia się artykulik ze szkockiej Wiki, z którego wynika, że firma była dostawcą dla Westclox Dumbarton, a ta z kolei była częścią amerykańskiego Westcloxa. Ciekawe co tak naprawdę stało się z radioaktywnymi odpadami. I czy teren po tym zakładzie jest "czysty".
  14. "Las zły" autorstwa, podobno, byłego gangstera o pseudonimie Grek. Opis brzmiał zachęcająco - pogranicze niemieckie lat '90, mafia, przemyt itd., a w tym wszystkim seryjny morderca. Chyba spodziewałam się klimatu w stylu Yumy. Fabuła nawet ciekawa, wartka akcja, kilka drastycznych opisów. Ale już postacie sztampowe, język prosty do bólu, a dialogi między gangsterami wręcz żenujące. Jeśli tak wyglądała Polska mafia w tych latach, to wcale się nie dziwię, że przestała istnieć A poza tym, redakcja i korekta nie do końca udana. W kilku miejscach pomylone imiona bohaterów i wpadki typu "butelka prawie pustej whisky". Raczej nie polecam, chyba, że ktoś się uprze.
  15. Historia zna zapewne mnóstwo takich przypadków. Ba, nawet obecnie podobne rzeczy się dzieją. Co do prawników, taka ich praca. W sumie to ciekawe zagadnienie jest. Jak przekonująco bronić klienta wiedząc o jego winie. Nie mówię, że tak było w przypadku firm radowych, choć, biorąc pod uwagę działania sztabu prawników, trudno sobie wyobrazić by było inaczej. Warto tu wrócić do pierwszego procesu wytoczonego USRC, który zakończył się ugodą. Prawnicy firmy radowej robili wszystko, aby nie dopuścić istotnych dowodów oraz próbowali przeciągać proces. Pracownice były już wtedy w fatalnym stanie, a każdy miesiąc zwłoki mógł sprawić, że nie doczekają końca sprawy. Wtedy włączył się powszechnie szanowany sędzia Clark, który podjął się mediacji. Zaproponował ugodę w ramach której pracownicom miało być wypłacone odszkodowanie. Berry, prawnik dziewczyn, początkowo odrzucił te propozycję. Później jednak doszedł do wniosku, że to wcale nie jest taki zły pomysł. Proces mógł się toczyć jeszcze przez długi czas, powódki potrzebowały opieki medycznej natychmiast, a tę mogły zapewnić odszkodowania. Wynegocjowano lepsze warunki i podpisano ugodę. Jak później Berry odkrył, Clark miał prawdopodobnie powiązania z USRC, a nawet mógł być ich udziałowcem. Ugoda była bardzo na rękę firmie radowej, bo medialny szum ucichł i mogła spokojnie kontynuować swoją działalność.
  16. Był też i pozytywny bohater tej historii- Raymond Berry, który podjął się prowadzenia sprawy pracownic z Orange. Bardzo się zaangażował aby udowodnić winę zakładów radowych. Podobno kiedyś jako zapłatę za swe usługi przyjął parę butów... @Zeno masz sporo racji. Ale czuję ten sarkazm w ostatnim akapicie. Gdyby firmy radowe były zupełnie w porządku, to zakazałyby takich praktyk i to konsekwentnie egzekwowały. Skoro były świadome zagrożeń i BHP działało, to trzeba było zakazać ostrzenia pędzelków, a wszystkie niestosujące się pracownice wywalić i zatrudnić nowe. Przecież chętnych było mnóstwo. Gdyby istniał jasny przekaz i zasady, to linia obrony by była prosta- same są sobie winne, znały zagrożenia. Nie trzeba by było manipulować badaniami i kłamać. Tymczasem, raz i to na krótko, wydano zakaz ostrzenia pędzelków powołując się na "psucie" farby i higienę. Za złamanie go jedną z pracownic dla przykładu wyrzucono, ale po przeproszeniu wróciła do pracy. Wkrótce wrócono do dawnych praktyk i wszyscy na to machnęli ręką. Tu masz rację, że wszelkie inne techniki były mniej efektywne i nie pasowało to ani firmom, ani pracownicom. Ale nikt nigdy nie powiedział im, że farba wprowadzona do organizmu może wywołać poważne konsekwencje zdrowotne. Pomijając von Sochockiego, który ostrzegł K. Schaub, ale na sali sądowej próbował się tego wyprzeć, a później stwierdził, że miał na myśli tylko względy higieniczne. Jednym zdaniem, ta technika była na rękę i firmom i pracownicom, pytanie tylko czy byłaby tak chętnie stosowana przez dziewczyny, gdyby choć trochę były świadome konsekwencji.
  17. Dziękuję wszystkim za miłe słowa Właśnie ta książka była głównym źródłem moich informacji. A wracając jeszcze do tego, co napisał @Zeno, a mianowicie szkodliwości zegarka z radową farbą. Niektórzy pokusili się o zbadanie jak wygląda obecnie promieniowanie w takim zegarku. Czujnik przyłożony do niego pokazuje podwyższone wartości radiacji. Jeszcze gorzej jest, gdy usuniemy szkiełko. Radioaktywne stają się również koperta i mechanizm, gdyż radon (produkt rozpadu radu w postaci gazu) może wnikać w obudowę i reagować chociażby z kamieniami w mechaniźmie. Bardzo ciekawy artykuł na ten temat: https://www.vintagewatchstraps.com/luminous.php#testing Trzeba zaznaczyć, że w przypadku zegarka mamy jedynie punktowe oddziaływanie. Gdyby szkodliwość noszenia i używania zegarków oraz innych przedmiotów zawierających rad była drastycznie duża, mielibyśmy zapewne dziesiątki tysięcy, a nie setki ofiar. W tamtych czasach produkowano miliony sztuk takich instrumentów rocznie i miliony radowych budzików stały przy łóżkach Amerykanów. W każdym razie, na pewno rozsądnym jest mieć świadomość tego z czym ma się do czynienia i jak się z tym obchodzić.
  18. Dopóki rad jest pod szkłem i się go nie liże i nie wdycha, to krzywdy raczej nie zrobi. Największym problemem w przypadku radowych dziewczyn było to, że był wprowadzany bezpośrednio do organizmu i że był to proces kumulatywny.
  19. Powiedziałabym nawet bardzo czarnym. Najbardziej uderzające w tej historii jest to, ile firmy radowe były w stanie zrobić, aby nie wziąć odpowiedzialności za zatrucia. Chociażby fakt, że dziewczyn z widocznymi problemami z premedytacją nie badano, bo było wiadomo, że wyniki będą jednoznaczne. Człowiek badający pracownice na zlecenie USRC i innych firm radowych był doktorem... filozofii, ale za to bardzo lojalnym wobec swoich mocodawców.
  20. Wreszcie Już myslalam, że tej relacji nie będzie. Super, że skupiłeś się na pokazaniu, chociażby w skrócie, historii miasta oraz na architekturze i co ciekawszych miejscach. Kurczę, Katowice wyglądają na bardziej zielone niż Białystok Ale wynika to pewnie z mniejszej gęstości zaludnienia.
  21. Spinnakery w regularnych cenach 25% taniej z kodem BLF25. Oprócz tego, sporo modeli przecenionych. https://spinnaker-watches.co.uk/
  22. Spinnakery 25% taniej z kodem BLF25. Dotyczy modeli w regularnych cenach. A poza tym, jest sporo modeli w już obniżonej cenie.
  23. Dziewczyny, w końcu będzie coś o nas i dla nas: Panów śledzących ten wątek również zapraszam
  24. Dziś było tak: A przy okazji, zapraszam do udziału w konkursie fotograficznym. Jak to napisał jeden z kolegów, "w końcu nie tylko zegarek będzie zachwycał na zdjęciu" Aby poznać szczegóły, wystarczy kliknąć baner.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.