O tym, że Szymon (@siomon) potrafi bardzo interesujące sztuki z Japonii wyrwać to wszyscy bywalcy tematu wiedzą. Tym razem trafił się Orient Star World Time WZ0031FA, z czasów kiedy OS nie był jeszcze częścią korporacji Seiko-Epson, którego to w drodze kupna stałem się szczęśliwym posiadaczem :).
Zegarek napędza mechanizm automatyczny Orient 46K40 (bez stop sekundy i dokręcania. Stop sekundę lubię, dokręcanie w wypadku Orienta jest zbędne. Zegarek "startuje" od wzięcia do ręki, a naciąg jest bardzo wydajny).
Średnica 38,6mm, l2l 45,2mm, grubość 12mm, wodoodporność 50m. Zegarek zaprojektowano na początku wieku, kiedy to gigantomania nie była jeszcze w modzie.
Tu moja uwaga: zegarek jest używany i nosi tego ślady, jak choćby ryska na bezelu, czy jakieś mankietówki, ale co do jakości wykonania uwag nie mam. Jedno spostrzeżenie - bransoleta z czasów przedSeikowych spasowana z kopertą jest nędznie, gorzej niż w obecnych Seikowych czasach...
Co do samego zegarka, jest mega (lubię niebieskie tarcze), ale strasznie trudno zrobić mu dobre zdjęcie (a szarobura aura w tym nie pomaga).