Dokładnie. Urząd ma swoje sposoby, żeby wpływy do budżetu powiększać. Jak nic nie pisze na fakturze o kosztach transportu, to zamiast przyjąć, że dostawa była za darmo, to przyjmują jakieś statystyczne koszty, czyli bodajże 90 USD. Tak było w moim wypadku. Co więcej, pracownik agencji celnej odhaczył w systemie, że kontaktował się z odbiorcą (czyli ze mną), a wcale tak nie było. Poszedł po linii najmniejszego oporu i to mnie najbardziej wkurzyło. A zegarek leżał u nich chyba ze 4 dni zanim w ogóle zaczęli robić odprawę więc mieli czas się dopytać. Ze Stanów do Warszawy przez Niemcy zegarek doleciał wcześniej w niecałe dwie doby. Niecałe dwie doby od kliknięcia "kup" już był w magazynie w Warszawie. Do tego momentu było to imponujące tempo.