Ja praktycznie całe życie jeździłem Niemcami…
Zawsze coś się nieciekawego działo, to turbo… to skrzynia etc. w 2012 roku zobaczyłem reklamę w necie Suzuki Kizashi, auto stało na takiej rampie krzywej i wyglądało ekstra. Mówię do żony ciekawe czy salon dzisiaj otwarty (była to niedziela) dzwonię, mówią że otwarci… zatem jedziemy, podjeżdżamy i widzę go na tej rampie… myślę sobie, jak się w nim zmieszczę to go bierzemy, no i jest z nami do dzisiaj… mega zadowolony. Może i można by było już go zmienić, ale po pierwsze jest mi go po prostu szkoda (ZERO problemów, tylko eksploatacja, wciąż wygląda identycznie jak wtedy kiedy go odbieraliśmy, no może poza kolorem felg), po drugie nic już mi tak w oko nie wpadło, czym naprawdę chciałbym teraz wozić cztery litery.
Suzuki… Szacun👊🏻