zadra
Użytkownik-
Postów
1796 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez zadra
-
Oooo co to ja znalazłem.. Jakiś stary temat, co to się kurzem już pokrył.. Jakieś przewidujące taki potok zdarzeń zdanie zostało napisane, kótren prztoczyć należy.. Zatem.. Pół roku później.. Zaczynamy od nowa, (tzn nie do końca, bo od stanu w którym czas dla Beckera u mnie się zatrzymał). Potrzebuję porady, a w zasadzie dwóch: 1. Jakie powinny być wkręty mocujące szufladę mechanizmu w sankach żeby było jak najbliżej oryginału ? -można prosić o fotkę albo kierunek ? 2. kolejny chyba raz zapytam o pionizery skrzyni: - Czy były skrzynki bez pionizerów? - Czy zastosowanie pionizerów metronowych(montowane wewnątrz obudowy, (dzięki czemu nic nie wystaje poza obrys skrzyni) będzie dużym fau-pas? W zasadzie, jak już ustaliliśmy wspólnie na początku tematu - aktualna skrzynka jest wtórna, szuflada również nie oryginalna, czy w takim razie wstawienie oryginalnych pionizerów (zewnętrznych) w jakikolwiek sposób się broni a zastosowanie metronowych które są wg mnie mniej widoczne i praktyczne będzie chyba lepszym rozwiązaniem.
-
być może "elektroniczny moduł zaplonu" - było coś takiego .. szara skrzyneczkatroszkę większa od pudełka papierosów.. jak się "spsuła" to nie odpalało do czasu aż wystygł moduł. Po odpaleniu 1,5km jazdy i znowu stop na chłodzenie.. Nie słuchasz dobrych rad.. ja uczciwie radzę.. żeby nie trzęsło tak sprzęgło jak i reczny to wystarczy : to zostawić Wówczas nawet jest ekonomiczny.. I ekologiczny ..
-
zostaw go w tych krzakach koło toyotki. to jego naturalne miejsce..
-
Ło, Panie.. Na bogato.. Za taką WuEskę teraz można ze trzy moje kupić..
-
również byłem zdziwiony dwie dekady temu jak zobaczyłem opis tego auta. Auto idealne.. aczkolwiek mało wygodne..
-
Kto poleci Kancelarie w sprawie kredytu we franku?
zadra odpowiedział(a) na wieloryb temat w PO GODZINACH
też nie prawda - wskazujesz kurs średni który i tak wynosi blisko 2,0zł. Pokaż zatem ile policzył "Ci" bank w sytuacji, gdy frank średnio kosztował te dwa złocisze.. Dodatkowo jak w tym artykule, taki kurs utrzymał się tylko chwilowo - że dwa tygodnie (plus minus) trudno zatem twierdzić, że "frank kosztował 2 zlote" choć oczywiście nie da się również zaprzeczyć z wiadomych względów. Jeśli zatem instytucja zaufania społecznego rżnie Cię na kasę zgodnie z nieprawnie ( błędnie lub po prostu niezgodnie z prawem) spisaną umową, to wg Ciebie jest wszystko w porządku? Ja nie jestem finansistą, po prostu się nie znam. Życiowo to spawam, nakrętki odkręcam, ukręcam śruby, trochę przy elektryce grzebię i pojazdach, mam również inne zainteresowania, choćby muzyczne.. O tendencjach wzrostowych, o rynkach walutowych i mechanizmach ekonomii, to jednak bank powinien się znać i w jego kompetencjach jest wiedzieć jak się te kursy będą kształtowały.. Powiem Ci dodatkowo, że tak patrząc na ten cały bałagan przez te kilkanaście lat, to mam wrażenie, że banki właśnie wiedziały jak się to wszystko potoczy (wzrost kursów) i doskonale sobie obliczyli zyski na przestrzeni kolejnej dekady lub więcej. Tym bardziej zależało im na sugestywnym przekonywaniu klientów do kredytów walutowych.. Po prostu znają się na swojej robocie- wiedzą jak okradać w świetle prawa.. -
Kto poleci Kancelarie w sprawie kredytu we franku?
zadra odpowiedział(a) na wieloryb temat w PO GODZINACH
Nie, zasada weszła dopiero około 2010(2011?? ) roku , była przez jakiś czas swoistą tajemnicą o której nie wszyscy klienci od razu się dowiedzieli (bank nie informował oficjalnie klienta).. Przypomnij może, kiedy frank miał taki kurs, bo nie pamiętam.. dodatkowo bank byl zabezpieczony na wypadek obniżenia się kursu poniżej wartości z dnia wypłaty kredytu i klient nie mógł mu spłacić mniej niż w dniu wypłaty + wszelkie inne dodatkowe koszty (czyli bank zawsze na plus) mimo iż oszukał klienta. Właśnie nie wszyscy rozumieją, że nie chodzi stricte o pieniądze, ale o fakt, że frankowicze zostali oszukani bo zapisy były wykonane niezgodnie z prawem. Nikt mi nie wmówi, że banku nie stać na odpowiedniego prawnika by zbadać, czy zapisy są zgodne z prawem.. -
Kto poleci Kancelarie w sprawie kredytu we franku?
zadra odpowiedział(a) na wieloryb temat w PO GODZINACH
to tak, jakbyś kupił nowego merca, który powinien mieć 280kM a po jakimś czasie doszedłbys, że sprzedawca Cię oszukał, merc ma 72kM .. Ustalasz zatem dla wspólnego dobra, że nie masz merca a renowke clio 1,2 72kM ? Uczciwie byłoby, gdyby banki, które w pełni świadomie "ustawily" kredyty frankowe w ogóle ich nikomu nie proponowały zostając w sferze złotówki. To nie kredytobiorca "szedł na kasę" a właśnie bank liczył na wymierne zyski wyższe niż w kredytach złotówkowych. To bank w pełni świadomie zawarł niewłaściwe zapisy w umowach, które pozwalały mu czerpać dodatkowe zyski z niewłaściwie zrobionych umów. Często też dochodziło do nadużyć już na samym początku drogi kredytowej , gdy bank określał zdolność kredytową niższą na kredyty zlotówkowe a wyższą na walutowe właśnie po to, żeby nagnać sobie klienta na bardziej zyskowny produkt nie zgodny z prawem. Klient został oszukany przez bank dla zysku... Coś jakby kradzież... Czechy, czy Słowacja w bardzo prosty sposób sobie z problemem poradziły na korzyść klienta a niekorzyść banku. Cieszy mnie, że u nas również idzie w dobrym kierunku, szkoda że tak długo ludzie muszą czekać na sprawiedliwość. Widzę tendencje w postrzeganiu, że złotowkowicz jest uczciwym obywatelem a frankowicz cwaniakiem i krętaczem - taki przekaz idzie z lobby bankowego, z mediów, artykułów prasowych.. Należy raczej podkreślić, że to bank jest cwaniakiem i krętaczem a biorca kredytu walutowego jest poszkodowanym i oszukanym człowiekiem oraz, że to ten drugi musi dochodzić swoich praw oraz udowadniać przestępstwo bankowe przed sądem w wieloletnim procesie ponosząc dodatkowe koszty mimo spłacanego kredytu. Wszystkim byłoby na rękę uczciwe podejście banku, który swoimi działaniami nie generowałby dodatkowych poza kredytowych kosztów tak dla swojego klienta jak i dla państwa, bo przecież zablokowanie sądownictwa to również wynik podejścia banków (patrz - abuzywne zapisy w umowach bez których nie zakładanoby spraw sądowych).. Kredytobiorca kredytu zlotowkowego jest uczciwym biorąc kredytu, dlaczego zatem frankowicza OSZUKANEGO w umowach przez bank powinno się postrzegać jako nieuczciwego kredytobiorcę? -
ja znalazłem zagubione ponad dekadę temu noże. Jeden którego robiłem w wieku 14lat a drugi - "przydasiowany" od wuja dekarza chyba w roku 1996.. Już ich nie szukałem, ale k8lka lat z rzędu zastanawiałem się co z nimi się stało.. Będą troszkę odnawione Uwaga, drastyczne zdjęcia:
-
ja u siebie zaplanowałem na dzisiaj. Jak tylko zejdę z nocki, to jadę pod garaż i biorę się za robotę. Zupełnie z nienacka skończyły mi się klocki z przodu, wlecą identyczne EBC a przy okazji sprawdzę sworznie i tłoczek. kupiłem też butelczynę textara DOT4 to od razu wymienię, bo tu chyba jeszcze fabryczny chlupie.. No i Panie... Łolej, filtr łoleju, i zobaczymy co jeszcze.. Mam nadzieję, że zdążę że wszystkim zanim bateryjka mi wysiądzie i zasnę na betonie 22:48 już w pracy - zdążyłem, choć nie było łatwo.. Ktoś może zupy z michy by chciał?
-
ale czy to czasem nie jest tak, że w tym aucie, to "w szczerym polu, w stepie poza cywilizacją" przy pomocy młotka, śrubokreta i klucza #10 takie sprawy się załatwia? Ta surowość konstrukcji.. to piękno prymitywnie trwałej motoryzacji na starych zasadach... ta niewymierna wartość konsekwentnego utrzymywania produkowania konstrukcji przez 60lat bez jej unowoczesniania .. Wszak jest to największa i najbardziej pożądana cecha tego auta
-
na tekturowej już byś dawno rybki nad Bałtykiem przetrawił i zastanawiał się, czy w drodze powrotnej jechać autostradą, czy Jednak ją omijać jakimś off - routem..
-
-
nie napisalbys tak, gdybys po kazdej kontroli czasu na zegarku musiał go otwierać, wyjmować werk i poprawiać wskazówki które się znowu obwiesiły. gdy poradzilbys sobie ze wskazówkami, to nagle mechanizm by się zaciął a po naprawie płatnej u zegrmistrza zmatowiło by Ci szkiełko.. Po jego wymianie wyszła by korozja przy mocowaniu teleskopów a po jej zamalowaniu zaczęło Ci parować w środku, bo miało być wodoszczelne, więc jest - i nie wypuszcza wilgoci która nie wiadomo którędy się tam dostaje. W rok po zakupieniu odkrylbys zużycie czopow osi balansu( wada materiałowa produktu) a kilka miesięcy później sprężyna główna w bębnie straciłaby sprężystość bo obróbka cieplna materiału była prawidłowa, ale sam materiał sprężyny z dużym rozrzutem jakościowym w fabryce dobieramy, Tobie trafił się gorszy.. Później nastąpilby czas pękania zębów kół przekładni głównej a wszystko zawsze naprawiałby Ci zaufany zegarmistrz, bo samemu niestety nie da rady.. Generalnie byłbyś z zegarka zadowolony, bo przecież tego właśnie chciałeś, czytałeś opinie i wiesz, że te wszystkie usterki pojawiały się w innych egzemplażach również, bo to właśnie taki urok tego zegarka... I właśnie za to go kochasz, bo "ma w sobie to coś"..
-
kompas w rączce ma trudne życie - najczęsciej pęka po nieudanym rzucie nożem w atakujacego nas niedźwiedzia. zamiast 0,4kg noża wątpliwej jakości i wytrzymalosci wolałbym 150g ostrza i szczelne pudełko z ikea ze wszystkimi przydasiami. Kompas nigdy w Polsce nie był mi potrzebny, ryb nie wolno łowić, a jak próbujesz, to już klusownictwo.. Sugerowałbym kupić atlas grzybów jadalnych, zupkę z igieł sosnowych oraz nauczyć się rozróżniać owady, żeby tych mniej smacznych albo bardziej wrednych niepotrzebnie do ust nie brać. Z własnych doświadczeń- dużo mięsa można znaleźć przy drogach lokalnych oraz szybkiego ruchu. Przetrącone gołębie, wróble, aktualnie jeże, myszki, żeby.. Można trafić naprawdę duże i świeże okazy. Liście, jagody, kora brzozowa, filtr do wody, latarka. Surwiwal, to umiejętność ukladania klocków podarowanych przez otaczający nas świat. W dalszą drogę i na kilka dni - konserwa, jabłko, ziemniaki, dużo wody w zamkniętym pojemniku i suszone mięso - węgiel aktywowany, czy inny stoperan..
-
skoro karton ma kształt, to uszczelki z kartonu "kształtowe" .
-
w Polsce na brak kartonu jeszcze nie narzekamy, może co najwyżej towotu łt43 czasami brakować, bo to od łobajtka zależne, ale zawsze jest gęsi smalec do prześladowania i naprawienia tych najważniejszych uszczelek. tekturę pod UPG sugeruję uzbroić "ringiem dookólnym " z żyły miedzianej 1mm z przewodu elektrycznego. Odpalisz i wyjedziesz na zakupy jak do tej pory. Tak samo jak do tej pory - z zakupów już nie wrócisz.. Jakość niezmienna, bo materiały eksploatacyjne takie same, choć może nasz karton i smalec pewniejszy i jakościowo lepszy od rosyjskiego..
-
6 lat, 12tys km.... miałem starą mazdę626 rocznik 91... Po 21 latach życia i nieznanym przebiegu (diesel z niemcowni) nie sprawiała takich problemów... wartość jej wowczas, to ok 1/6 aktualnej wartości Twojego (sprawnego). Dużo przy niej sam zrobiłem, przez 10 lat użytkowania, ale lubiłem o nią dbać a ona oddawała mi w swojej pracy to do czego została powołana- nie psuła się, mało paliła, byłem pewien jej technicznej sprawności... każdy lubi to co lubi.. Skoro Ty lubisz auto o które chcesz dbać a ono odwdzięczyć się Tobie kolejną awarią, a po naprawie wykręci kolejny, inny numer, a po kol3jnei naprawie po prostu nie odpali bez powodu, a po odpaleniu kilka dni później zrezygnuje z hamowania , ale Ty tak lubisz, bo to auto ma "To Coś", ten dziki pierwiastek mongolizmu, ten wożony priorytet złośliwości rzeczy martwych zamiast zasobu pewności eksploatacji, ta dziewicza tępota troglodyty urodzonego za pięknym wysokim Uralem.... Skoro Ty tego chcesz... Tak jak piszesz, są różne zboczenia na tym świecie...
-
bardzo mi się taki nóż podoba 😃 kwintesencja moich postów o używaniu noża, który jako narzędzie powstał właśnie do używania..
-
raczej "czegos " mu brakuje.. Miał być "gniotsja- niełamiotsja " a jest puszka pandory. Zrobisz uszczelki, wyrwie się półoś.. Powiedz mi, gdzie widzisz piękno tego auta, skoro większość napraw musisz zlecać warsztatom mechanicznym? Zrozumiałbym Cię, gdybyś sam wywalił ten silnik z puszki, rozbierał i skladał zgodnie ze swoimi umiejetnosciami, choćby to miało trwać ze 6 lat, choćby śrubki musieli Ci dorabiać koledzy na zeragmistrzowskich tokarkach.. Zrozumiałym twój upór, zmysł do mechaniki chęć zabicia czasu w garażowych pracach, czy możliwość użycia 5kg młotka w końcowej fazie prac, żeby to wszystko rozpi...olić jak sensei z filmu "Karate Kid"... Niestety sytuacji która zaistniała nie rozumiem. Kupiłeś auto 6 letnie z przebiegiem 12tys km za górę szmalu w którym systematycznie sypią się ważne podzespoły, którym nie jesteś w stanie pojeździć, bo nie wraca na własne podworko samodzielnie, którego naprawy będą kosztowaly (mimo prostoty konstrukcji) dużo pieniędzy, bo nawet uszczelki oryginalne są teraz trudno dostępne a dorobienie uszczelek dobrej jakosci będzie równie kosztownym wyzwaniem, mechanik bierze może 150zł za roboczogodzinę pracy, a dodatkowo narzut ma na części spory, który z natury nie jest bezpiecznym pojazdem i ma wiele wad konstrukcyjnych.. Chyba nie lubisz spokojnie spać.. Jak ja tego pojąć nie potrafię..
-
rozpoznaj temat jak mikrotech "rąbnął" pomysł leverlocka od mikova mając głęboko w poważaniu wszelkie prawa autorskie, patenty, własności intelektualne, rozwiązania prawnie regulujące wszystko inne.. I nawet nie przeprosił, czy poczuwał się do winy.. dla Mikro.... sprawy nie było.. Cincikom się dziwisz?
-
Nie wydaje mi się, żeby swoją nową nazwę Pakt Pólnocnoatlantycki przejął od rodzaju/nazwy paska zegarkowego 😁
-
Pakt Północno Atlantycki to 1949r...
-
to inaczej: ile chcesz wydać?
-
nareszcie coś się dzieje w końcu.. już było strasznie nudno i bylejako aż tu nagle... górą się nie przejmuj, najpierw zatkaj wyciek jakąś szmatą albo drewnianym korkiem, dolej oliwy i zjedź z lawety.. Chyba dałbym radę to naprawić w głuchym stepie za Uralem bez warsztatu przy pomocy młotka i trzonka od grabi.. W końcu ma to być takie auto, co potrzebuje tylko młotek, klucz 24 i śrubokręt plaski do naprawy...
