Ja nie widzę dużych problemów z naprawą - przynajmniej tych o których Ty wspominasz.
Na zdjęciach tylko brak szyby, lewe drzwi do wymiany i to "rusztowanie" na którym brezent jest odwieszony.. Tylna ściana lewa do uratowania raczej a jeśli są dodatkowe zniszczenia, to do szybkiego i byle jakiego wyklepania na zasadzie młotek+drewniany klocek + kolega co z drugiej strony blachy większym młotkiem "blokuje"..
Skoro rama jest cała, napędy przeżyły, manipulatory i pedały niepokrzywione, czy urwane to jaki problem z jazdą?
Maską jest cała, prawa strona jest cała, tył chyba również cały.
Problem po stronie kierowcy i szyba czołowa.
Nie znam cen części, ale rynek chyba nasycony a po zakończeniu wojny wschodniej, to części takich głazów na przyczepach ciągnikowych w cenie złomu dostaniesz..
Ten zjazd z hałdy to na spiętych napędach powinieneś chyba wykonać, to tył również uczestniczyłby w hamowaniu ale jak by się to skończyło ? kto to może wiedzieć..
Najcenniejsze zostalo uratowane i auto się sprawdzilo.
Najcenniejsze Twoje zdrowie - życie.
Widać, że dachowanie w tym złomku dość bezpiecznie się zakończyło, bo członki sprawne że pisać możesz, głowa również, bo myślisz co piszesz.
W miękkiej budzie zgniotloby Cię do wysokości kokpitu..
Odstaw złomka na miesiąc..
Ooo..
Poduszki również nie wystrzeliły.. 🤣
Przemyslisz temat i zdecydujesz co dalej.
Na gorąco to czasami podejmuje się niewłaściwe decyzje ( te przemyślane też nie zawsze są prawidłowe 😊 ).
Jesli bawił Cię ten zlomek i odtresowywał, to bez niego będzie Ci czegoś brakowało.
Chyba, że zapełnisz pustkę jakimś samurajem- nikt nie będzie miał Ci tego za złe..