Nie, kolego.
Ja tak "niechcący " kupiłem
Pozytyw taki, że raczej nikt mi jej nie ukradnie, bo wielce charakterystyczny malunek obejmuje całe moto, zatem jakby na części, to tylko taka silnik i koła na opchnięcie - może bezpiecznie stać nie przypiety do latarni i co najwyżej ktoś mi ją okopie po pijaku..
Włąsnie jestem na rozdrożu, bo albo zainwestuję w to co mam, albo będę zmieniał na coś innego (sam nie wiem w którym kierunku iść)
Brakuje mi kufra na kask i już może czas na opony, bo mam wrażenie, że mogłyby lepiej trzymać asfaltu.
Sprawdzałem, czy ma zwężki na króćcach (dow na 24kW) a znalazłem włoską naklejkę na tabliczkę znamionowe, że 34kW i dodatkowo dławików w króćcach brak.
Znaczyłoby, że chyba odblokowana wersja się trafiła a w zeszłym sezonie miałem odczucie, że "mogłaby lepiej jechać " ..
Więc odwieczne pytanie, szanować to co się ma i zainwestować kolejne 2tysie, czy gonić króliczka, kupić coś nowego i sprzedać statuetkę, niech cieszy nowego właściciela.
Tylko co kupić, żeby była frajda, przez korki między autami można się przecisnąć i żeby wiru w baku nie robiło..
Ta honia mi w 5 litrach się mieści- jakbym nie jechał- i to jest chyba taki poziom spalania, którego nie chciałbym mocno przekraczać, bo wówczas jazda motorem kosztowo u mnie przegra z jazdą autem i rzadziej będę spoglądał na moto.
Znowu dokładać mocowanie kufra + kufer (w tysiącu się nie zmieszczę) do moto, o którym się myśli "czy sprzedać " to nie jest ślepa uliczka..